Paczka świątecznych filmów 2019

paczka świątecznych filmów 2019
Pamiętacie zeszłoroczną paczkę świątecznych filmów? Również w tym roku przychodzę z recenzjami produkcji w świątecznym klimacie, które możecie obejrzeć w leniwy, świąteczny poranek.

Święta nie na bogato

święta nie na bogato recenzja
Rush to samotny ojciec czwórki dzieci, radiowa gwiazda oraz bogacz. A przynajmniej do czasu. Stacja, dla której pracuje zostaje sprzedana, a mężczyzna traci pracę. Z kolei chęć stworzenia własnego programu wymaga pewnych poświęceń – sprzedaży wielkiego domu oraz oszczędniejszego życia. To jednak nie bardzo podoba się jego dzieciom...

Święta nie na bogato niby dzieje się w okolicach świąt, jednak klimat nie przejawia się za bardzo w tej produkcji. Jasne, mamy choinki, ozdoby świąteczne, kryzys związany z tym, że święta mogą się nie udać. Jednak film ten nie wywołuje w widzu szczególnego ciepła. W gruncie rzeczy ta historia mogłaby zostać opowiedziana w każdej innej porze roku bez większych problemów. A może tak byłoby nawet lepiej, ponieważ chwilami, chcąc wprowadzić wątki typowo świąteczne, można było zobaczyć pewną sztuczność...

Historia opowiedziana w Świętach nie na bogato nie jest jakoś szczególnie wybitna. Nazwałabym ją raczej przeciętnym filmem z morałem, który znamy już z innych produkcji – pieniądze to nie wszystko; najważniejsi są ludzie, którymi się otaczasz. Dlatego można się zapoznać z tym niedługim filmem, jednak nie jest to jakiś must watch tegorocznych świąt.

Świąteczny książę: Królewskie dziecko

świąteczny książę królewskie dziecko recenzja

To już trzecia odsłona Świątecznego księcia. Minął rok od kiedy Amber została królową Aldovii. Teraz spodziewa się dziecka, jednak zanim do tego dojdzie, przywódcy Aldovii oraz Penglii muszą podpisać sześćsetletni traktat. Jeżeli nie zrobią tego do północy w Wigilię, dziecko Amber zostanie przeklęte.

Mam świadomość, że Świąteczny książę nie jest z zamysłu wybitną produkcją. Już w poprzednich częściach widziałam wiele elementów kiczu; rzeczy, które były kiepskie; bądź takich, które zwyczajnie nie wyszły tak jak powinny... Ale odniosłam wrażenie, że Królewskie dziecko przerasta to wszystko. Dziwne efekty specjalne, które kompletnie nie pasowały, dorzucenie wątku pseudofantastycznego, wymuszone żarciki i śmiech postaci, a do tego absurd goniący absurd.

Może i zdarzają się urocze sceny, które wywołują uśmiech na twarzy widza, jednak przez większość czasu byłam sfrustrowana i z trudem dotarłam do ostatnich minut filmu. Irytowało mnie zachowanie bohaterów, kiepska gra aktorska, marne dialogi i beznadziejna intryga (choć przyznaję bez bicia, że nie odgadłam, kto był winny kradzieży traktatu). Królewskie dziecko to najgorsza z odsłon Świątecznego księcia. Poprzednie części dało się obejrzeć, przymknąć oko na niedociągnięcia, ale tym razem twórcy przeszli samych siebie. Dlatego też oszczędźcie sobie nerwów i nie oglądajcie tego filmu.

Historia kopciuszka: świąteczne życzenie

Historia kopciuszka: świąteczne życzenie recenzja
Kolejna wariacja znanej i lubianej historii o Kopciuszku. Życie Kat nie jest usłane różami – jej rodzice zmarli, nie ma dostępu do swojego spadku do skończenia osiemnastego roku życia, a do tego jest na usługach swojej macochy i dwóch przyrodnich sióstr. Do tego dorabia sobie występując jako elf w świątecznym miasteczku. Pojawia się jednak promyczek nadziei – poznaje Nica, chłopaka, który od razu skrada jej serce.

Przyznam, że nie spodziewałam się niczego wybitnego. W końcu, ile razy można opowiadać historię Kopciuszka? I o ile wydarzenia są mocno przewidywalne, to bardzo dobrze się bawiłam. Wprowadzono kilka nowych motywów, które pozwoliły nie tylko na pokazanie Kat, ale również lepsze zaprezentowanie nam charakteru i problemów Nica! A ze względu na to, że aktorzy wcielający się w te role znani są głównie z filmów produkcji Disneya... nie brakuje i piosenek. Zresztą co do obsady, moje serce skradła przyjaciółka Kat, Isla, grana przez Isabellę Gomez (Elena z One Day at a Time).

Według mnie to całkiem fajne spojrzenie na znaną wszystkim historię. Jest przyjemna, wprowadza w świąteczny klimat, wywołuje emocje i nawet jeżeli czasami bohaterowie nieco irytują... i tak się dobrze bawi w trakcie seansu. To dopiero ten film pozwolił mi uwierzyć, że wśród tych świątecznych można znaleźć coś, co nie jest... no cóż, denne.

A Wish for Christmas

A Wish for Christmas recenzja
Sara pozwala sobą pomiatać na każdym kroku – współpracownicy ją wykorzystują, pomiatają nią, a ona nie reaguje. Jednak pewnego dnia otrzymuje niesamowity dar: przez najbliższe dwa dni będzie czuła potrzebę, aby mówić wszystko to, co myśli; stanie się odważniejsza oraz bardziej asertywna. A co to za sobą przyniesie?

Muszę przyznać, że ta historia na pewno wprowadza widza w świąteczny klimat. Wycieka on z każdej oglądanej sceny, sprawiając, że odbiorcy robi się ciepło na serduszku. A zatem mamy kolędy, bombki, prezenty, świąteczne ciasteczka, przyjacielską atmosferę... Wszystko, czego tylko można chcieć od świątecznego filmu w tym aspekcie.

A jak to jest z samą historią? Motyw Sary, która w końcu zaczyna stawiać się ludziom i pokazanie, jakie niesie to za sobą korzyści oraz konsekwencje jest fascynujący. Możliwe, że niektórym oglądającym o podobnym braku asertywności, może to dać coś do myślenia. Generalnie jest to najciekawszy aspekt tej produkcji, ponieważ oprócz tego... sama fabuła nie jest nadzwyczajna. Co gorsza pod koniec akcja wydaje się być dziwnie przyspieszona i nie do końca wyjaśniona w ramach doprowadzenia do happy endu. Niestety w drodze do niego zapomniano o kilku rzeczach, sprawiając, że po seansie odczuwałam niedosyt.

Upalne święta

Upalne święta recenzja
Syn Kate wyjeżdża na studia, z kolei jej mąż żąda rozwodu. W związku z tym kobieta wyjeżdża samotnie na zaplanowaną drugą podróż poślubną. Zamiast jednak spędzić czas na popijaniu drinków z palemką, angażuje się w pracę w schronisku dla słoni.

Upalne święta świąteczne tylko z nazwy. Może i bohaterowie obchodzą Wigilię, śpiewają kolędy oraz składają sobie życzenia, jednak brakuje jakiegokolwiek klimatu. Kompletnie nie rozumiem, dlaczego postanowiono zrobić z tego film świąteczny. Równie dobrze można było to osadzić w każdej innej porze roku i oszczędzić sobie obchodzenia Świąt. Tym bardziej, że akcja ma miejsce w Afryce, więc nie spodziewajmy się śniegu oraz choinek.

Zarazem miejsce akcji stanowi największą zaletę tej produkcji – liczne słonie, żyrafy oraz bawoły sprawiają, że widz zechce rzucić wszystko i udać się do Afryki. Albo przynajmniej, by poczytać dołujące statystki na temat światowej populacji słoni (a może to tylko ja). W każdym razie słonie to jedyna zaleta tej produkcji. Fabuła jest przewidywalna i nudna do tego stopnia, że drugą połowę filmu oglądałam na raty. Gra aktorska jest marna, dialogi nijakie, niektóre postacie są poprowadzone całkowicie bezsensu... Nie wspominając o tym, że niektórzy bohaterowie pojawili się w filmie bez większego powodu! Wady tej produkcji mogłabym jeszcze długo wymieniać, jednak ograniczę się do krótkiego stwierdzenia: Upalne święta to totalny niewypał.


Świąteczny rycerz

Świąteczny rycerz recenzja
Rycerz z XIV wieku przenosi się do 2019 roku, gdzie spotyka nauczycielkę, która przestała wierzyć w miłość. Kobieta decyduje się pomóc sir Cole'owi, kiedy ten próbuje zrozumieć samego siebie i powrócić do swoich czasów.

Długo nie potrafiłam zmotywować się do obejrzenia tego filmu, obawiając się kiczu i tandety. I faktycznie, chwilami film przejawia cechy absurdu, bohaterowie zachowują się nieracjonalnie, z kolei zakończenie mogło nastąpić po jakichś dziesięciu minutach umieszczeniem sir Cole'a w szpitalu psychiatrycznym. Jednak jeżeli zignorować pewien brak realizmu (chodzi mi o zachowania postaci, nie wątki stricte fantastyczne), byłam pozytywnie zaskoczona.

Świąteczny rycerz bez wątpienia roztacza aurę, której oczekuję od tego typu filmów. Potrafił mnie kilkukrotnie rozbawić, a także wzruszyć. To jedyny z filmów na tej liście, który wywołał we mnie takie emocje. Bohaterowie, mimo niezbyt racjonalnego postępowania, są wyjątkowo uroczy oraz kradną serce widza. Dlatego też można się naprawdę nieźle bawić w trakcie seansu. Nie zmarnujecie wieczora, jeżeli zdecydujecie się na obejrzenie Świątecznego rycerza. A ja po zakończeniu w głębi serca liczę na kontynuację w przyszłym roku!

Oglądaliście któryś z tych filmów albo planujecie obejrzeć?

Nie bądź ukwiał, polajkuj Kulturalną meduzę na Facebooku!

Komentarze

  1. Z propozycji, które podałaś oglądałam tylko trzecią część Królewskiego Księcia (swoją drogą razem z mamą zrobiłyśmy sobie maraton tej serii). Fakt, to najgorsza część, ale mimo to dobrze się bawiłam podczas oglądania. Chyba dlatego, że do świątecznych filmów nie mam wymagań. Dla mnie mają one bardzo podobny poziom. Z twojej listy mam w planach obejrzeć Świątecznego Rycerza.

    Pozdrawiam!
    recenzje-zwyklej-czytelniczki.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się, że wszystkie te filmy są raczej porównywalne - a szkoda, bo naprawdę liczę, że kiedyś powstanie coś świątecznego, a zarazem świetnego :D

      Usuń
  2. Świąteczna wersja historii Kopciuszka kompletnie mnie nie przekonała... Ale Świąteczny rycerz za to mi się spodobał! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tego co widziałam, wiele osób ma mieszane uczucia do tego Kopciuszka!

      Usuń
  3. W święta zawsze jesg dylemat: obejrzeć jakiś film czy poczytać książkę. Choć można zrobić jedno i drugid 😁

    OdpowiedzUsuń
  4. O jak miło, że ktoś pokazał coś wartościowego i nie będę musiała skupiać się tylko na Kevinie :D Chętnie obejrzałabym z mężem "Upalne święta" i "Święta nie na bogato".

    OdpowiedzUsuń
  5. Widziałam Dziecko (też nie rozgryzłam intrygi, ale po prostu mieliśmy za mało informacji (albo ja te informacje akurat przeoczyłam, bo był zamęt w kuchni)) i Kopciuszkową wersję i obie zdały się w sam raz na tło dla pichcenia, z tych tutaj to mam zamiar jeszcze obejrzeć Świątecznego Rycerza zwłaszcza, że wypada całkiem ładnie na tle innych. No ale głównie to zostanę przy serialach skoro już teraz mogę się w 100% poświęcić temu co oglądam, bo wreszcie mam wolne od wszystkiego! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawda, te filmy doskonale spisują się jako coś, co leci w tle :D

      Usuń
  6. Żadnego z tych filmów nie oglądałam, ale zrobiłaś mi ochotę na tę nową wersję „Kopciuszka” (kiedyś przepadałam za tego typu filmami młodzieżowymi, fajnie byłoby do tego rodzaju wrócić raz na jakiś czas :D) i na „Świątecznego rycerza”. Tak jak o tym pierwszym w ogóle nie słyszałam (a jak wspomniałaś, gra tam Elena z One day at a time, lubię ją!), tak o drugim już co nieco wiem. I też się chętnie skuszę. Ciekawe czy uda mi się jeszcze w tym roku xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekawa jestem, czy te filmy przypadną Ci do gustu! :D

      Usuń
  7. Mam kilka z tych filmów na liście do obejrzenia, aczkolwiek kontynuacja "Świątecznego księcia" na niej się nie znajduje. Obejrzałam jedynkę w tym roku, przed paroma dniami i miałam dość tej słodyczy. :/ Ładne były miejsca i dekoracje - to przyznaję, ale nie byłam w stanie oglądać tego filmu bez poczucia że wariuję bo w pewien sposób to było takie... pospolite i niezręczne i ugh. Tak, to nie dla mnie. :D
    Pozdrawiam,
    Sherry

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W tym układzie nie ma sensu oglądać tego dalej. Im głębiej w las, tym gorzej!

      Usuń
  8. Widziałam wszystkie, oglądałam na bieżąco i mam trochę odmienne zdanie do twojego odnośnie dwóch - Historię Kopciuszka widziałam już trzy razy (totalnie mój klimat i pozwala trochę inaczej spojrzeć na aktorów, których do tej pory w ogóle nie lubiłam), a Świąteczny Rycerz mi się nie podobał. Taki bardzo meh ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja obejrzałam tylko Upalne święta i to ze względu na aktora xD Jakoś nie przepadam za filmami z motywem świątecznym :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W tym za bardzo tego motywu nie ma, więc wierzę, że nie było to szczególnie męczące (przynajmniej pod tym względem) :P

      Usuń
  10. Mi Historia Kopciuszka: świąteczne życzenie kompletnie się nie podobała. Oglądałam sporo filmów opierających się na Kopciuszku i ten był zdecydowanie najgorszy. Ale bardzo chciałabym obejrzeć Świątecznego rycerza :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie wszystkie wariacje Kopciuszka są dość podobne jeżeli chodzi o poziom, ta za bardzo (wg mnie) nie odbiega od reszty. Ale każdy ma inne zdanie.

      Usuń
  11. Raczej rzadko oglądam filmy, nie mówiąc już o produkcjach świątecznych, ale z chęcią obejrzałabym "Świątecznego rycerza", bo brzmi jak fajny, lekki film na leniwy wieczór. ☺️

    OdpowiedzUsuń

Publikowanie komentarza

Copyright © Kulturalna meduza