„Królestwo popiołów‟ – Sarah J. Maas [przemyślenia spoilerowe]

Ponieważ minęło już kilka dni od premiery drugiego tomu Królestwa popiołów, myślę, że mogę już spokojnie podzielić się swoimi przemyśleniami spoilerowymi na temat zwieńczenia serii Szklany tron. Fangirling mode on.


UWAGA! POST ZAWIERA SPOILERY DO KRÓLESTWA POPIOŁÓW!


Moi bohaterowie


Zacznijmy od tego, że Aelin zawsze mi imponowała swoją siłą, uporem, odwagą, a jej mantra „nie będę się bać‟ choć prosta, wzbudzała we mnie mnóstwo emocji. I nie inaczej jest w tym tomie: nasza główna bohaterka pokazuje swoją siłę, ale nie jest jedyną istotną postacią. To inne postacie mają ogromne znaczenie w ostatecznej rozgrywce. Maas pokazała niesamowite cechy innych bohaterów, których po tym tomie nie sposób kochać!

Dlatego wśród moich bohaterów, oprócz wspomnianej Aelin, znalazła się Yrene, niepokonana uzdrowicielka, która pomimo ciąży potrafiła pokonać Erawana oraz wypędzać Valgów. Nie tylko pomagała wszystkim dookoła, nie przejmując się swoim zdrowiem, ale zarazem pokonała największe zło, z którym przyszło zmierzyć się postaciom. Oczywiście nie dokonałaby bez pomocy mojej drugiej idolki, Elide, która to obmyśliła plan zabicia Erawana. Jej odwaga oraz bystry umysł sprawiły, że szybko stała się jedną z moich ulubionych bohaterek. Do tego trio musi dołączyć też postać, która towarzyszy nam od początku, Dorian. Królestwo popiołów pokazało go z zupełnie innej strony, nadało mu nowej jakości oraz cech. W ten sposób stał się o wiele bardziej imponującym bohaterem.

Memorable moments


Pomijając, że cała ta książka sprawiła, że oderwałam się od rzeczywistości, zapominając, że powinnam robić inne rzeczy, to były w niej momenty, które zrobiły na mnie wyjątkowe wrażenie.

Ucieczka Aelin z obozu Maeve

Po wszystkich cierpieniach, które zostały opisane przez Maas, wizja tego, że Aelin biegnie w stronę Lorcana (który swoją drogą zasługuje na całą miłość po tym, jak przyznał, że na koniec Imperium burz czołgał się za Aelin, nie za Maeve) sprawiła, że w moim gardle pojawiła się gula. Z kolei jej późniejsza panika złamała mi serce. Szczególnie fakt, że straciła wszystkie blizny, tak istotne dla jej historii.

Uratowanie Lorcana przez Elide

Nie obchodzą mnie Aelin i Rowan, kiedy mam przed sobą Lorcana i Elide. Dość szybko ogłosiłam ich swoim OTP, dlatego też odtrącenie Lorcana przez Elide łamało mi serce. Tym bardziej, gdy można było zobaczyć, jak bardzo mu zależy i jak cierpi. Ale gdy w końcu Elide przejrzała na oczy i ruszyła na ratunek Lorcana, nie przejmując się, czy ona sama przeżyje... Cóż, to zdecydowanie zasługuje na miano jednej z lepszych scen.

Spotkanie Yren i Aelin

Muszę to tutaj ująć, ponieważ czekałam na to od przeczytania Zabójczyni i uzdrowicielki.

Ukoronowanie Manon na królową Crochan

W moim odczuciu Manon oraz ogólnie motyw wiedźm jest jednym z ciekawszych w całej tej książce. Uczestniczą one w licznych, ciekawych scenach, a jedną z najciekawszych jest ukoronowanie Manon na królową Crochan.

Dorian w Morath

Dorian niesamowicie zapunktował w tej książce. Po okropnych wydarzeniach, które miały miejsce w poprzednich tomach, całkowicie się zmienił. Wszystkie jego sceny, kiedy przebywał bez strachu w towarzystwie wiedźm były niesamowite. Jednak prawdziwie wyjątkowe było, kiedy oszukał Maeve i zniszczył Morath.

Pokazanie Rhysanda i Feyry

O tym, że te światy są ze sobą jakoś połączone, wiedzieliśmy już od jakiegoś czasu. Jednak dopiero Królestwo popiołów nieco bardziej naprowadziło nas na to, w jaki sposób. Po drugie scena ta pokazała, że wydarzenia z Dworów mają miejsce przed Szklanym tronem. A po trzecie: Feyra jest w ciąży!

Przybycie Manon z Trzynastką oraz Crochan na ratunek Orynthu

To była jedyna scena w całe książce, kiedy miałam dreszcze. Zdarza mi się śmiać, płakać nad czytanymi powieściami, ale dreszcze miewam rzadko. W przypadku tej sceny było to nieuniknione!

Poświęcenie się Trzynastki, aby uratować Orynth.

Wiem, że to nie jedyna śmierć w książce, ale dla mnie najbardziej dramatyczna. Przez dłuższą chwilę gapiłam się w książkę bezmyślnie ze łzami w oczach, nie wiedząc, co właśnie się wydarzyło.

Pokonanie Erawana przez Yren

Wszyscy spodziewali się, że to Aelin zada cios, a tu proszę! Okazuje się, że do pokonania go była potrzebna niepozorna uzdrowicielka z charakterkiem, odwagą i wytrwałością.

Przebicie mieczem Manon przez Fenrysa

Karma – to jedyne, co mam do powiedzenia w tej sprawie.

Potrzebuję spin-off'u


Może i to przeciąganie serii, ale chciałabym przeczytać opowiadania, które pokażą świat Szklanego tronu lata później. Zbiór krótkich historyjek, przedstawiających nam przyszłość bohaterów, których zdążyłam polubić, pokazanie, czy ich plany zostały zrealizowane.

Wiecie: chciałabym przeczytać, jak Nesryn została cesarzową, jak Yrene założyła własne Torre, jak wiedźmy odbudowały swoje królestwo i zagrzebały topór wojenny, chcę zobaczyć, czy dojdzie do związku Doriana z Manon, jakimi rodzicami będą Aelin z Rowanem, jak potoczył się związek Lorcana z Elide...

Te opowiadania mogłyby być naprawdę krótkie. Na każdą z tych rzeczy mogłoby przypaść raptem po trzydzieści stron, a może nawet mniej. Ba! Starczy mi, że Maas napisze, jedno, w którym wszyscy się spotkali po iluś latach i omawiają przez pięćdziesiąt stron, co u nich. Będę zadowolona. Serio.

To już jest koniec, możemy iść


Nawet jakby spin-off do tej serii powstał (co wcale by mnie nie zdziwiło), to historia tych bohaterów została zakończona. Pamiętam, jak zaczęłam czytać Szklany tron w 2013 i jeszcze wtedy nie byłam świadoma, jak wielkie znaczenie będzie miała dla mnie ta seria. Kiedy czytałam Koronę w mroku na przemian śmiałam się oraz płakałam i dopiero wtedy zrozumiałam, że ta seria na długo mnie nie opuści. Aelin zawsze mi imponowała, a jej przygody przeżywałam z zapartym tchem. Na każdy kolejny tom czekałam z niecierpliwością, a kiedy zakończyłam lekturę finału, poczułam się... źle.

Skończyła się dla mnie niezwykle ważna, choć nieidealna seria książek. Przez sześć lat przywiązałam się do bohaterów i będę za nimi tęsknić. Bo jasne, mogę przeczytać to wszystko jeszcze raz (co pewnie kiedyś zrobię), ale to nie będzie to samo. Pozostaje mi więc trzymać tę serię gdzieś głęboko w moim meduzim sercu i nie zapominać o tym, co ze sobą przyniosła.

A jak wasze wrażenia po lekturze Królestwa popiołów? Jakie są wasze ulubione momenty?

Komentarze

  1. Pierwsze słyszę o książce, ale nie do końca jestem do niej przekonana. Nie jest to moja tematyka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O kurczę! Jestem zaskoczona, że są osoby, które nie słyszały o "Szklanym tronie", miałam wrażenie, że cykl Maas atakuje zewsząd! Ale skoro to nie jest Twoja tematyka, nie ma co tracić czasu :D

      Usuń
  2. Muszę nadrobić pierwszy jeszcze.

    OdpowiedzUsuń
  3. Kurde, mam ogromną ochotę, coby ten post przeczytać, ale wiem, że w ten sposób zaspoileruję sobie całą serię. To trochę jak z finałem gry o tron :D Chcę te artykuły poczytać, ale kurde, muszę finał obejrzeć! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie rób tego, nie spoileruj sobie! To najgorsze, co można sobie zrobić przed lekturą książki.

      Usuń
  4. Nie znam tej serii, ale brzmi ciekawie ;d

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

.

Copyright © Kulturalna meduza