„Oblężenie i nawałnica‟ – Leigh Bardugo [recenzja]

oblężenie i nawałnica

Moc Aliny Starkov wzrosła, ale wszystko ma swoją cenę. Jest Przywoływaczką Słońca, poszukiwaną na Morzu Prawdziwym, prześladowaną wspomnieniem swoich ofiar w Fałdzie Cienia. Niestety ona i Mal nie zdołają zbyt długo wymykać się wrogom.

Zmrocz bardziej niż kiedykolwiek dotąd pragnie posiąść moc Aliny i posłużyć się nią dla zdobycia ravkańskiego tronu. Nie mając na kogo liczyć, Alina przyjmuje pomoc niesławnego korsarza i wyrusza, żeby poprowadzić armię griszów.

Kiedy jednak zostaje odkryta prawda o przeznaczeniu Aliny, dziewczyna pogrąża się jeszcze bardziej w śmiertelnie niebezpiecznej grze Zmrocza i zakazanej magii, coraz bardziej oddala się od własnego człowieczeństwa. Aby ratować kraj, będzie musiała wybrać między mocą a miłością, o której zawsze myślała, że będzie stanowić dla niej azyl. Nie ma zwycięstwa bez ofiary, a tylko ona może stawić czoło nadciągającej nawałnicy.

Ponownie muszę przyznać, że jestem zaintrygowana wykreowanym przez Bardugo światem. Co prawda spodziewałam się, że dostaniemy nieco więcej informacji na temat innych państw, ale... wychodzimy poza granice Ravki, więc do pewnego stopnia jestem tym usatysfakcjonowana. Dowiadujemy się troszkę na temat innych kultur i mam nadzieję, że w następnym tomie poznamy jeszcze więcej szczegółów. Świat Griszów jest niewątpliwe fascynujący i z miłą chęcią się go poznaje.

Jednak fabularnie książka jest bardzo nierównomierna. Początek wciąga, porywa, ma niesamowity klimat morskiej podróży, fascynuje walkami, zaskakuje zwrotami akcji. Ma w sobie wszystko, czego tylko można chcieć. Świetnie się bawiłam, niecierpliwie śledząc losy bohaterów. Zastanawiałam się, co wydarzy się za chwilę, co wymyślą poszczególne postacie oraz jakie jeszcze sekrety skrywa przed czytelnikami Bardugo. Szkoda tylko, że nie trwało to zbyt długo...

Większość powieści jest jednym słowem: nudna. Nie dzieje się w niej nic szczególnego. Bohaterowie sprzeczają się, próbują ustalić dalsze działania, próbują rozwiązać patową sytuację – teoretycznie można było to dobrze poprowadzić. W końcu strategie, planowanie oraz potencjalne intrygi mogą być niesamowicie fascynujące, jeżeli odpowiednio je opisać. Niestety Bardugo kompletnie to nie wyszło. Ze znużeniem przerzucałam kolejne strony, czekając, aż zacznie się dziać coś ciekawego.

I faktycznie, z czasem przychodzi. Jednak jest to dosłownie ostatnie pięćdziesiąt stron po wielu, wielu potwornie nudnych. Niestety w ich obliczu nawet zaskakujące zakończenie, które zachęca, by sięgnąć po kolejny tom, nie pozwala mi przymknąć oka na to, co działo się wcześniej. A właściwie, co się nie działo... Z żalem stwierdzam, że pod względem fabularnym Oblężenie i nawałnica wypada gorzej od pierwszego tomu.

Ale czy w każdym aspekcie tak jest? Na szczęście nie! Byłam pozytywnie zaskoczona faktem, że w tej części było o wiele mniej frustrujących bohaterów. Żeby nie było – fanką Aliny i Mala nie zostałam. Dalej uważam ich za stosunkowo nijakich i irytujących. Jednak pojawiły się nowe postacie, które skradły moje serce (Sturmhond, Tamar, Tolya), a także zyskały osoby, które pojawiły się wcześniej (Zoya). 

Bardugo pokazała, że potrafi tworzyć postacie. Nawet jeżeli nie jest to poziom Szóstki wron, uważam, że można zaobserwować postęp w stosunku do Cienia i kości. Polubiłam niektóre postacie i czekam na kolejne wydarzenia z ich udziałem. Dlatego też liczę, że tendencja wzrostowa zostanie zachowana w następnym tomie. Widać, że autorka jest w ciągłym rozwoju, więc może i zwieńczenie tej trylogii zadziwi mnie nietuzinkowymi bohaterami.

Jak w przypadku pierwszego tomu, nie mogę przyczepić się do sposobu pisania Bardugo. Styl jest przyjemny, przystępny i ratuje nudne fabularnie fragmenty. Mimo że akcja nie zawsze porywała, przynajmniej można było przejść przez nieciekawe rozdziały, mając do czynienia z naprawdę fajnymi opisami oraz dialogami.

Generalnie jestem trochę zawiedziona Oblężeniem i nawałnicą, ponieważ spodziewałam się czegoś o wiele lepszego. Miałam nadzieję, że po tym, jak przeszłam przez pierwszy tom, drugi do reszty wciągnie mnie w serię. I przyznam, że gdyby nie ciekawość, jak zakończy się historia Aliny oraz fakt, że seria powiązana jest z innymi interesującymi mnie powieściami Bardugo, najprawdopodobniej zrezygnowałabym z lektury...
oblężenie i nawałnica cytat
Nie bądź ukwiał, polajkuj Kulturalną meduzę na Facebooku!

Komentarze

  1. Nie czytałam pierwszego tomu, ale mam tą serię w planach. Szkoda, że drugi tom jest słabszy. Szkoda, że się rozczarowałaś, ale skoro uważam, że warto dalej czytać ten cykl fajnie.

    Książki jak narkotyk

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno zapoznam się z trzecim, skoro już tak daleko zaszłam :D
      Mam nadzieję, że seria ci się spodoba.

      Usuń
  2. Nie miałam jeszcze w ręku tej części, jestem ciekawa swojego odbioru. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Szkoda, bo zapowiadała się nieźle

    OdpowiedzUsuń

Publikowanie komentarza

Copyright © Kulturalna meduza