„Płacz‟ – Marta Kisiel [recenzja przedpremierowa]

Są takie przygody, które zostają w człowieku na zawsze.
Są takie przygody, po których nie ma co zbierać.

Kiedy prawda o przeszłości, zamiast wyzwolenia, przynosi jedynie nową traumę, trzem pannom Stern pozostaje już tylko ucieczka od siebie nawzajem. Dopiero wołanie z zaświatów sprawia, że ścieżki dawnych przyjaciół spotykają się raz jeszcze. Czy tajemnicze zaginięcie sprzed wielu lat i dramatyczna wyprawa na ratunek Eleonorze zdołają na dobre scementować rodzinę? Czy też kolejna wyprawa w czasie dla wszystkich okaże się tą ostatnią?

Marta Kisiel wybrała szalenie fascynujący region do osadzenia fabuły swojej najnowszej powieści. Miałam okazję kilkukrotnie odwiedzić Góry Sowie, więc widok znajomych nazw (Grodno, Wielka Sowa, Osówka, Sztolnie Walimskie) dawał przyjemne poczucie satysfakcji. Cieszę się, że ałtorka (pisownia nieprzypadkowa) postanowiła eksplorować ten region w Płacz, ponieważ ta część Polski daje naprawdę duże pole do popisu, a wielu archeologów do dzisiaj nie poznało tajemnic tego miejsca.

Ta aura tajemniczości wynikająca naturalnie z Gór Sowich samych w sobie, zostaje dodatkowo wzbogacona o ciekawą, pełną tajemnic historię, która rozgrywa się na różnych płaszczyznach czasowych. Kisiel dodaje wątków fantastycznych, dorzuca od siebie elementów historycznych, a wszytko to łączy w fascynującą opowieść, od której dość trudno się oderwać.

Mnie ta historia kupiła, choć nie zawsze jest ona równomiernie zadowalająca. W pewnym momencie poczułam, że akcja znacząco zwalnia, a wydarzenia rozmywają się. Na szczęście jest to krótki epizod, który wynagradza w następnej kolejności ekscytujące podsumowanie wszystkich wątków oraz rozwiązanie fabuły. A to z kolei było zaskakujące pod paroma względami (co tu dużo mówić: kilkukrotnie szokłam) i cieszy mnie, że Kisiel postawiła na trochę słodko-gorzkie zakończenie. To dość niespotykany motyw i cenię sobie, gdy autor postawi na coś innego niż klasyczny cud, miód i orzeszki.

Choć z początku historia wskazuje, że największe znaczenie będzie tu miała Eleonora, Płacz kradną inni bohaterowie. Najwięcej ma do powiedzenia hałaśliwa, acz dająca się lubić, Dżusi. Jednak to nie ona wygrywa w rankingu najlepszych bohaterów (choć zajmuje zaszczytne drugie miejsce). Wśród bohaterów kupił mnie Karolek. Choć jest to postać, po której absolutnie się tego nie spodziewałam, ten niepozorny chłopak sprawił, że szczerze go polubiłam. Jest zaradny, pozytywnie nastawiony oraz dobroduszny. A takich ludzi potrzeba w prawdziwym świecie i to w dużej liczbie!

Ogólnie nie mogę złego słowa powiedzieć o którejkolwiek z postaci Płacz. Wszyscy bohaterowie dają się lubić, mają wyraziste charaktery oraz bagaż doświadczeń, co tylko czyni ich bardziej ludzkimi, prawdziwymi. I przyznaję, że niektórych chętnie poznałabym nieco lepiej! Cień niedosytu odczuwam w przypadku Eleonory. Spodziewałam się, że jej osobie zostanie poświęcone nieco więcej miejsca. Nie zrozumcie mnie jednak źle: również ta bohaterka dostaje pełne, satysfakcjonujące zakończenie, po prostu liczyłam, że droga do niego będzie nieco dłuższa.

I chociaż Płacz porusza nieraz trudniejsze, poważniejsze tematy, niejednokrotnie odwołując się do zbrodni z okresu II wojny światowej, nie zabrakło charakterystycznego dla Kisiel poczucia humoru. Wiele razy zaśmiałam się, widząc przekomarzania bohaterów, uśmiechnęłam się na widok niektórych stwierdzeń czy obecności postaci samych w sobie. Moim zdaniem ałtorka idealnie balansuje na granicy między powagą a humorem, dostarczając czytelnikowi kawał dobrej rozrywki.

A tejże rozrywce dodaje jeszcze charakterystyczny styl, który bardzo sobie cenię. Sposób, w jaki pisze Kisiel pozwala wyobrazić sobie poszczególne miejsca, postacie, a przy okazji oddaje pełną naturalność ludzkich zachowań. Zauważalne jest to szczególnie w dialogach, w których nie znajdziecie grama sztuczności. Rozmowy wyglądają dokładnie tak, jak te prowadzone przez każdego z nas. I to się chwali.

Podsumowując, mimo że mam drobne zastrzeżenia do tej książki, Płacz to udana kontynuacja Cyklu wrocławskiego. Powieść przepełniona jest tajemnicami, przedstawia historię fascynującego regionu Polski, podsumowuje wszystkie wątki, nieraz zaskakuje, wzrusza oraz bawi, a do tego gwarantuje bohaterów, których można pokochać. Zarówno fanom, jak i osobom, które twórczości Kisiel jeszcze nie znają, mogę gorąco polecić zapoznanie się z tym cyklem!

PS. Odwiedźcie też Góry Sowie – to interesujący region!

Komentarze

  1. Mam ten cykl w planach już od dawna, ale jakoś zawsze odkładam go na później. I nie mam pojęcia dlaczego.

    OdpowiedzUsuń
  2. Zacieram rączki i czekam na tę powieść :). Uwielbiam Martę Kisiel za jej styl i poczucie humoru oraz za to, że tak pięknie opowiada.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja również uwielbiam jej twórczość, liczę, że i ta książka Ci się spodoba!

      Usuń
  3. Czytałam "Toń" i bardzo mi się podobała, ale jakoś minęłam się z "Nomen omen" i teraz nie brałam "Płaczu", ale z pewnością do nich wrócę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że wrócisz do tej serii, ponieważ naprawdę warto :)

      Usuń
  4. książka jeszcze przede mną, ale zakochałam się w jej twórczości po Małym Lichu :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Małe Licho" to urzekająca seria! Ale i inne powieści Kisiel zasługują na uwagę.

      Usuń
  5. Autorki nie znam. Wydaje mi się jednak, że powinnam poznać i to jak najszybciej. Chociaż osobiście nie byłam nigdy w Górach Sowich, fajnie, że ktoś wybrał te rejony na tło swojej historii, a nie jak zwykle bywa duże miasta Polski lub Tatry. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie! Kisiel jest świetną pisarką, ma naprawdę fajny dorobek literacki. Polecam jej książki!

      Usuń
  6. Kiedy ja znajdę czas na te wszystkie ciekawe lektury? :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie lubię fantastyki, okładka też dość przerażająca, tak więc książka nie jest dla mnie. Naromiast wiem, komu mogłaby ta pozycja się spodobać, dlatego ją polecę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Okładka jest przerażająca, to prawda, ale jest w niej coś przykuwającego uwagę. Mam nadzieję, że osoba, której polecić tę książkę, będzie zadowolona z lektury.

      Usuń
  8. Czekam i nie mogę się "Płacz" doczekać, więc wszystkie pozytywne recenzje mnie cieszą ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że książka przypadnie Ci do gustu!

      Usuń
  9. Tak, też mam wrażenie, że inne postaci ukradły ten tom Eleonorze, ale dla mnie to pani Matylda i Dżusi mają ten tom. Aczkolwiek Karolka bym przygarnęła <3 <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Matyldę tęż uwielbiam! :D A Dżusi powala na kolana!

      Usuń

Publikowanie komentarza

Copyright © Kulturalna meduza