„Trucicielka królowej‟ – Jeff Wheeler [recenzja]


Króla Severna Argentine’a wyprzedza jego straszliwa reputacja: uzurpator, morderca prawowitych następców tronu, który bezwzględnie karze zdrajców. Próbując go obalić diuk Kiskaddon podejmuje ryzyko… i przegrywa. Teraz diuk musi za to zapłacić, oddając swego najmłodszego syna Owena, jako zakładnika króla. I jeśli znów okaże się nielojalny, chłopiec zapłaci za to życiem.

Poszukując sojuszników i unikając szpiegów Severna, Owen uczy się przetrwania na dworze w Królewskim Źródle. Gdy pojawiają się nowe dowody zdrady jego ojca, które mogą przypieczętować los chłopca, Owen musi wkraść się w łaski mściwego króla, udowadniając ile jest wart – i to nie w zwykły sposób. Istnieje też tylko jedna osoba, która może mu dopomóc w tej rozpaczliwej próbie: tajemnicza kobieta, działająca w ukryciu, która dzierży prawdziwą władzę nad życiem, śmiercią i przeznaczeniem.

Przed tą książką dość długo się wzbraniałam, czytając liczne recenzje, które (choć oceniały ją dość wysoko) często wskazywały, że jest ona skierowana do młodszego czytelnika. A ponieważ od jakiegoś czasu coraz częściej natykam się na książki, na które jestem za stara, odczułam dozę niepokoju. Spodziewałam się infantylności, prostej i oklepanej historii oraz nieciekawych bohaterów. Ku mojemu – pozytywnemu – zaskoczeniu, książka z miejsca mnie wciągnęła i pochłonęłam ją w jeden dzień, mimo że na pierwszych stronach ciężko było mi się wgryźć w tę historię.

Owen to bardzo nieśmiały chłopiec, który chowa się za maminą spódnicą, a jednak zostaje wysłany na dwór okrutnego władcy, który z zimną krwią zamordował jego najstarszego brata. Teraz musi odnaleźć się wśród licznych szpiegów, plotek o trucicielach oraz niesprzyjających mu mieszkańców pałacu, a to wcale nie jest takie proste. Tym bardziej, że sam wkrótce zostaje wciągnięty w sieć intryg, które zmuszają go do udawania, że posiada niesamowite zdolności. Mimo swojego młodego wieku stawia czoła licznym wyzwaniom oraz musi uczyć się nowych rzeczy, których dziecko wiedzieć nie powinno. To wszystko składa się na wciągającą historię przygodową.

Sama fabuła może nie jest zbyt skomplikowana, aczkolwiek i tak zrobiła na mnie wrażenie, ponieważ byłam niezwykle ciekawa tego, jak Owen poradzi sobie w trudnych sytuacjach. Cały czas zastanawiałam się, czy poszczególnym postaciom można ufać oraz intrygowała mnie ich historia (a także całego świata przedstawionego). Czytelnik może nie zostanie wiele razy zaskoczony pomysłami autora, ale i tak będzie się doskonale bawić oraz przeżywać najmniejsze dramaty razem z Owenem i jego bliskimi.

Świat wykreowany przez Wheelera jest ciekawy i chociaż sięgając po taką książkę, można się spodziewać, że będzie przesycony magią: póki co taki nie jest. Nie uważam tego jednak za wadę. Miło zobaczyć książkę przygodową, gdzie chociaż pojawiają się elementy fantastyczne, tak naprawdę funkcjonowanie rzeczywistości nie jest od niej aż tak uzależnione. Jestem jednak ciekawa tego, jak zostaną te wątki poprowadzone (oraz jak domniemam rozbudowane) w następnym tomach.

Głównymi bohaterami książki są dzieci. Praktycznie cała książka napisana jest z perspektywy ośmioletniego Owena, który mnóstwo czasu spędza w towarzystwie swojej rówieśnicy, Evie. Ta z kolei skradła moje serce niemal od samego początku swoim gadulstwem oraz niepohamowanym entuzjazmem! Już dawno nie odczuwałam takiej sympatii względem jakiejś postaci w książce, a już tym bardziej dziecięcej. Zresztą i inne postacie są dobrze wykreowane i większości z nich nie można uznać za jednowymiarowe (szczególnie na pochwałę zasługują właśnie postacie Owena i Evie).

Styl autora jest lekki i bardzo przypadł mi do gustu. Stosowane przez niego słownictwo wcale nie jest skierowane tylko dla dzieci, a opisy są bardzo plastyczne i szczegółowe. Podoba mi się również to, że przed większością rozdziałów mamy wstawki z notatnika szpiega, które choć na samym początku wydawały mi się irytujące, to bardzo szybko stały się intrygującym dopełnieniem historii, które mam nadzieję spotkać również w kontynuacji!

Nasuwa się więc pytanie: czy ta książka faktycznie jest taka infantylna? Cóż, niektórzy mogą wierzyć, że skoro bohaterem jest ośmioletni chłopiec, to od razu uczyni powieść prostą i skierowaną do dzieci, a z tym nie mogę się zgodzić. Jasne – w świecie wykreowanym przez Wheelera bez problemu odnajdzie się młodzież, ale i osoby starsze mogą się przy niej dobrze bawić i nie odczuwać przy tym, że Trucicielka królowej to powieść dla młodszego czytelnika.


Za egzemplarz dziękuję

Komentarze

  1. Chyba jestem już troszkę na nią za stara. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie jestem przekonana do tej historii, ale chyba dam jej szansę :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Niekoniecznie moj gust, ale na pewno ją zapamiętam :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Cieszę, że nie jest to tak infantylna książka, jak się spodziewałaś, że być może, ale chyba ośmioletni bohater to zbyt wiele jak dla mnie. Ale będę miała ten tytuł na uwadze, bo mam młodszych braci, może im się spodoba :>

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, drugi tom ma już przeskok, w którym Owen ma 17 lat, także nie jest tak źle pod tym względem wieku :D

      Usuń
  5. Jeszcze nie dotarłam do Evie, utknęłam trochę na tym dialogu z trucicielką gdy ona co zdanie powtarza mu, że jest spostrzegawczy xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dialogi Trucicielki czasami są... dziwne, myślę, że ona po prostu chce się zwracać jak najprościej do Owena i stąd taki sposób mówienia. Mam nadzieję, że uda ci się przejść dalej :D

      Usuń
  6. Pierwszy raz słyszę o tej książce :o ale mnie zaciekawiła! ❤️ Może jak mój stos hańby się zmniejszy to wtedy się za nią rozejrzę :)

    Pozdrawiam,
    oliviaczyta

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że Ci się spodoba! Życzę powodzenia w czytaniu książek ze stosu hańby (chyba każdy z nas taki ma!).

      Usuń
  7. Cóż... Lubię od czasu do czasu sięgnąć po książkę, która znowu pozwoli mi cofnąć się o kilka, a nawet kilkanaście lat wstecz (Ajj, starość nie radość...), jednak w przypadku tej książki sobie daruję. Jakoś nie czuję, by wytworzyła się między nami magia. Aczkolwiek, miło słyszeć, że się nie zawiodłaś. ;)
    Pozdrawiam!
    DEMONICZNE KSIĄŻKI

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda, że magia między wami nie powstała :( No cóż, nie każda książka nada się dla każdego.

      Usuń
  8. jestem bardzo ciekawa tej książki, ma niezwykłą okładkę :D pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się, okładki są bardzo ładne :D A skoro książka Cię ciekawi, to nic tylko brać się za czytanie! ^^

      Usuń

Prześlij komentarz

.

Copyright © Kulturalna meduza