„Alyssa i czary‟ – A. G. Howard [recenzja przedpremierowa]



Alicja bohaterką Krainy Czarów? Raczej wrogiem publicznym! Alicja niemal doprowadziła Krainę Czarów do ruiny. Pozostawiła po sobie liczne usterki, które utrudniają normalne życie mieszkańcom tego miejsca. Teraz do krainy przybywa potomkini Alicji, Alyssa, której zadanie jest z pozoru niemożliwe: naprawić wszystkie błędy popełnione przez jej praprababkę.

Alicję w Krainie Czarów zawsze lubiłam. Na przestrzeni lat z ciekawością śledziłam nowe wersje tej kultowej historii, przyglądając się jej licznym interpretacjom. Niektóre z nich były spokojniejsze, bardziej sielankowe, inne z kolei przepełnione szaleństwem oraz brutalnością. Bo chociaż Alicja jest bohaterką bajki dla dzieci, to tej opowieści zawsze towarzyszyła niepokojąca nuta.

Nie inaczej jest w przypadku Alyssy i czarów, gdyż już na samym wstępie powiedziane zostaje, że matka bohaterki jest zamknięta w szpitalu psychiatrycznym, z kolei sama Alyssa od wielu lat słyszy, jak rozmawiają ze sobą rośliny oraz owady. Życia nie ułatwiają jej wieczne docinki, powstałe w oparciu o pokrewieństwo z Alicją Liddell. Żeby tego było mało, pewnego dnia Alyssa dowiaduje się, że musi odnaleźć królicza norę. A gdy w końcu trafia do Krainy Czarów... cóż, tam pojęcie normalności nie istnieje.

Ta nuta szaleństwa, która towarzyszy praktycznie każdej interpretacji Alicji w Krainie Czarów, została tutaj spotęgowana, nadając książce mroczny oraz niepokojący klimat. Wiele scen przepełnionych jest groteską, ohydą oraz elementami, które doświadczone na żywo wywołałyby nudności. Znany nam Biały Królik jest przeszłością, Szalony Kapelusznik wchodzi na nowy poziom szaleństwa, a Tweedledum i Tweedledee jeszcze nigdy nie byli tak karykaturalni. Ten klimat szczerze mnie uwiódł i liczę, ze w następnych książkach zostanie zachowany.

Skupmy się jednak na historii. Spotkałam się już w popkulturze z motywem powrotu do Krainy Czarów, która nie jest już taka, jaka być powinna, jednak pomysł na to, aby naprawić błędy swojej przodkini jest całkiem nowy i wciągający. Historia od razu mnie porwała, ponieważ naprawienie kolejnych błędów Alicji było intrygujące oraz nadawało oryginalnej powieści nowego znaczenia. Na korzyść działał także wspomniany wcześniej klimat, który utrzymywał historię w ryzach.

W powieści pojawia się trójkąt miłosny, co szczerze mnie zaskoczyło, ponieważ sądziłam, ze ten motyw został już tak wyeksploatowany za czasów Zmierzchu i mu podobnych, że takowych powieści już się (raczej) nie tworzy. Najwidoczniej dalej powstają, choć rzadziej niż kiedyś. I niestety nie byłam zadowolona z tego powrotu do dawnych wątków w literaturze dla nastolatek. Przede wszystkim uważam, że w pierwszym tomie związek z którymkolwiek z bohaterów nie ma większego sensu i nie jest podbudowany żadną logiką. Po drugie wątek ten sprawia, że bohaterka jest o wiele mniej ciekawa, a jej zachowanie staję się... głupie. Kiedy to rozterki miłosne zaczynały zajmować jej myśli, Alyssa robiła się płytka oraz traciła z oczu ważniejsze kwestie.

Ogólnie postacie nawet polubiłam. Co prawda nikt nie zdobył mojej ogromnej sympatii, stając się ulubieńcem, ale nie mogę powiedzieć, aby któraś z postaci wybitnie mnie frustrowała i działała na nerwy każdym swoim zachowaniem (nawet jeżeli nie zawsze było ono w pełni logiczne). Jedyna postać, która bywała denerwująca, to właśnie Alyssa, gdy jej myśli zajmowało rozważanie, którego z chłopaków lubi bardziej. Liczę jednak, że z czasem bohaterowie powieści Howard zyskają na charakterze i w kolejnych tomach staną się ciekawsi.

Książka skierowana jest przede wszystkim do młodzieży. Myślę, że niejedna nastolatka będzie miała frajdę z czytania tej powieści i przywiąże się do wybranych postaci, kibicując swojemu ulubieńcowi w drodze do serca Alyssy. W powieści tej odnajdą się również fani Alicji w Krainie Czarów, którzy zobaczą kolejną intrygującą interpretację tego świata. Mam jednak wątpliwości, czy historia przypadnie do gustu komuś spoza tych dwóch grup. Taki czytelnik może poczuć się nieco przytłoczony motywami skierowanymi bezpośrednio do nastolatek.

Powieść ta nie pozostaje bez skazy, jednak wady, które zauważyłam nie zniechęciły mnie do tej historii. Liczę, że zostaną one zniwelowane w kontynuacji i że trójkąt miłosny nie będzie grać istotnej roli, ponieważ obawiam się, że jego rozbudowa przyniesie więcej złego niż pożytku. Podsumowując, moje odczucia względem tej książki zdominował niesamowity klimat Alyssy i Czarów oraz ciekawie wykreowany świat. Dlatego też jeżeli drugi tom pojawi się na polskim rynku, to na pewno go przeczytam.


Za egzemplarz dziękuję:

Komentarze

  1. A więc powiadasz, że wątek trójkąta miłosnego został po części wypleniony i coraz rzadziej się z nim stykamy w książkach? Cóż... Kłóciłabym się, bo co rusz się na niego napotykam, ale przecież nie w tym celu tworzę ten komentarz! Także, Aleksandro (oj, gadam sama do siebie!), do rzeczy!
    Już na wielu blogach powtarzałam, że jestem bardzo ciekawa tej książki, dlatego tym razem nie będzie inaczej – chcę ją przeczytać. Teraz. NATYCHMIAST! Ten mrok bijący od niej mnie przyciąga...
    Pozdrawiam! :)
    DEMONICZNE KSIĄŻKI

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Możliwe, że to mylne wrażenie, ale ja ostatnimi czasy bardzo rzadko spotykam się z tym zabiegiem, stąd moje zaskoczenie.
      Mam nadzieję, że książka cię nie zawiedzie!

      Usuń
  2. Mam już książkę u siebie i zbieram się do przeczytania. Twoja recenzja tymczasem totalnie mnie kupiła! Nie spodziewałabym się, że to może dokładnie to czego szukam. Martwi mnie jedynie wątek miłosny, ale jeśli klimat jest dominujący to ja jestem kupiona!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W tym układzie liczę, że ci się spodoba!

      Usuń
  3. O ile wprost nie znoszę oryginalnej "Alicji..", tak to z ogromną chęcią bym przeczytała :D
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W tym układzie nic, tylko czytać :D Mam nadzieję, że przypadnie ci do gustu bardziej od oryginalnej wersji.

      Usuń
  4. Ooo... Zapowiada się coś bardzo ciekawego. :D
    Obecnie czytam "Alicję w Krainie Czarów", ale mnie nie porywa. To wydaje się o wiele bardziej interesujące.

    swiatwedlugkasi.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda, że oryginalna historia Ci się nie spodobała, ale liczę, że chociaż Alyssa będzie ciekawa :D

      Usuń
  5. Cykl to Alyssa z Innej Krainy ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, dzięki za info, kiedy pisałam recenzję, nie widziałam nigdzie tej nazwy :)

      Usuń

Prześlij komentarz

.

Copyright © Kulturalna meduza