„Fantastyczne zwierzęta: Zbrodnie Grindelwalda‟ [przemyślenia spoilerowe]

Fantastyczne zwierzęta: Zbrodnie Grindelwalda sprawiły, że zastanawiam się, co ta Rowling tworzy. Bo o ile było dużo fajnych scen, które mnie rozczuliły i sprawiły, że świetnie się bawiłam, tak pojawiło się kilka znaczących problemów, których nie mogę zostawić bez słowa.

Uwaga! Post zawiera spoilery! Jeżeli jeszcze nie oglądałeś tego filmu i nie chcesz zepsuć sobie zabawy, przejdź do recenzji bezspoilerowej.

OTP – NEWT I TINA

Zacznijmy od tych pozytywów! O mamo! Jaka ta dwójka jest słodka! Troszkę nieporadna, ale cudowna. Potrafię sobie wyobrazić ich przyszłą relację i podoba mi się, że rozwija się tak powoli, stopniowo, bez żadnych fajerwerków. Poznają się coraz lepiej, coś między nimi jest, ale obydwoje potrzebują mnóstwo czasu, aby nawzajem sobie zaufać i przyznać, że coś do siebie nawzajem czują. No i cóż: potrzebują też warunków, bo dotychczas za bardzo ich nie mieli.

CAMEO MCGONAGALL 

Informacja o cameo McGonagall wywołała burzę w internecie. Nie bez powodu, sama byłam niezadowolona z tego faktu, a i w trakcie filmu nie uznałam tego za pozytywne. Wszyscy lubimy easter eggi, ale bardziej ucieszyło mnie to, że na ławce Lety wyryty był symbol Insygniów Śmierci, niż pojawienie się nauczycielki na lata przed jej narodzinami... 

Czy z tego wynika, że Rowling nie zna własnej chronologii? Przecież fani doskonale wiedzą, że McGonagall urodziła się w 1935, z kolei akcja filmu dzieje się w 1927, nie wspominając o tym, że jej cameo przypada na scenę z czasów, gdy Leta była w Hogwarcie, a więc śmiało można założyć, że działo się to w pierwszej połowie lat 20...

Może chodziło o krewną, ale już głos kojarzył się z nikim innym niż Minerwą, z kolei na IMDB, aktorka wcielająca się w jej rolę opisana jest jako właśnie Minerwa, a więc... mamy tutaj drobny problem.

CREDENCE, EGHEM, AURELIUSZ

Sprawa, która sprawiła, że wszystkich wbiło w fotel, bo nikt się tego nie spodziewał. Po internecie krąży już masa teorii na ten temat, ale tak właściwie to nikt nie potrafi do końca stwierdzić, o co chodzi. A przez materiały, które przeglądałam, mam jeszcze większy mętlik w głowie niż wcześniej...

Bo widzicie, wychodząc z kina byłam w stanie w to uwierzyć, choć jednocześnie uznałam, że Rowling musiała się przy tym naćpać, no bo jak? Czwarty w rodzeństwie Dumbledore'ów? Czy to w ogóle możliwe? Wcześniej nic o tym nie mówiono, a więc z jakiej racji?

Grindelwald używa stwierdzenia „brat‟, co dość jasno wskazywałoby na relację z Albusem. Zresztą feniks, który pojawia się chwilę później (czy to Fawkes? ja stawiam, że tak!) ma to potwierdzać. Bo to właśnie feniks powiązany jest z rodziną Dumbledore'ów. Przy czym chronologia (znowu) nam nie pasuje. Matka Albusa umiera w 1899, z kolei jeszcze kilka lat wcześniej jej mąż trafia do więzienia. Co za tym idzie, Credence musiałby mieć jakieś 28 lat minimum (zakładając, że rozchodzi się tylko o matkę), a tyle na pewno nie ma. 

Czy zatem jest kuzynem Albusa? Cóż, ktoś uznał, że może to dziecko Ariany, ale ta miała 14 lat w momencie śmierci... A znając Rowling nie sądzę, aby posuwała się w swoich historiach do rozwiązania tej sytuacji w taki sposób, aby było to możliwe.

Może to oznaczać, że Grindelwald kłamie... Na korzyść tego przemawia fakt, że w pierwszej części właściwie nie wie, kogo szuka i nie ma świadomości, jak potężny jest Credence, z kolei w Zbrodniach nagle wie wszystko na temat historii jego rodziny. Potwierdziłoby to także zabójstwo służącej, która pomagała przewieźć Corvusa do Stanów Zjednoczonych (teraz nie odkryje prawdy i się nie wygada, prawda?). Pojawia się jednak problem wspomnianego feniksa, gdyż te nie są wcale tak łatwo dostępne, ale kto wie? Może Grindelwaldowi tak bardzo zależało na potędze Credence'a, że posunął się do znalezienia zastępnika i zmanipulowania chłopaka? Ale czy naprawdę zakończono by ten film elementem, który potem okaże się nieprawdą?

Istnieje też teoria, która mówi, że Credence i Ariana dzielili w jakiś sposób tego samego Obskurusa, stąd ich dziwne powiązanie rodzinne. Tu jednak pozostaje się zastanawiać: czy tyle wystarczy, aby nazywać Credence'a bratem Albusa? A jeżeli tak, to skąd w ogóle Grindelwald o tym wie? I czy to by nie znaczyło, że Albus też powinien był mieć tego świadomość? Choć z drugiej strony... ten zawsze lubił zachowywać wiele informacji dla siebie.

Osobiście zastanawiam się, czy kwestia „brata‟ nie wiąże się w jakiś sposób z przysięgą braterstwa krwi, którą złożyli sobie Albus i Gellert. Czy możliwe, że to braterstwo jest rozciągnięte na większą skalę i w jakiś pokrętny sposób obejmuje także Credence'a?

Ten wątek wywołuje we mnie jeden wielki mętlik w głowie. Absolutnie nie wiem, czego się spodziewać w następnej części. Ciężko mi uwierzyć, że Credence jest spokrewniony z Dumbledore'ami, ale... cóż, może Rowling jakoś to powiązała. A może postanowiła nas wszystkich nabrać i następna część nie będzie się niczego trzymać, tak samo jak w przypadku Przeklętego dziecka.

CO SIĘ STAŁO Z LESTRENGAMI?

Ale poważnie: skąd mamy Rudolfa i Rabastana, skoro Corvus (jedyny męski potomek Lestrengów) nie żyje, a Leta dokonała żywota ledwo żeśmy ją poznali? Co za tym idzie, jestem skłonna wierzyć, że jedna z wspomnianych osób żyje i przekazała nazwisko dalej, bo bez tego... Cóż, rodzi się pewien problem, o ile Lestrengowie nie byli bardziej rozbudowaną rodziną, ale z tego, co zostaje przedstawione w Zbrodniach Grindelwalda, nie byli.

Poza tym śmierć Lety była dość specyficzna. Po pierwszej części wszyscy byli zaciekawieni jej wizją, a kiedy ją dostaliśmy... niewiele się o niej dowiadujemy, a niedługo potem umiera. Teoretycznie zginęła ona w płomieniach, które kontrolował Grindelwald. Skąd więc pewność, że jednak jej nie oszczędził, zaledwie pozorując śmierć kobiety? Możliwe, że planował wykorzystać ją dalej i aportował do jakiegoś więzienia.

A ze względu na zamęt związany z Credencem oraz Corvusem, niewykluczone, że ten drugi żyje – czy to jako Credence, czy jako osoba, którą dopiero poznamy w następnych częściach. W końcu Leta widziała tylko, jak dziecko wypadło z łodzi, a kobieta za nim popłynęła (nawet nie wiadomo, skąd ujęcia pod wodą, skoro Leta nie mogła tego zobaczyć, więc bardzo możliwe, że niektóre elementy sobie ubzdurała). Koniec, końców: Leta nie wie, jak potoczyła się tamta sytuacja do końca.

Mam oczywiście też inne spostrzeżenia na temat tego filmu (choćby to, dlaczego Dumbledore uczy obrony przed czarną magią), ale te powyżej należą do najważniejszy. A jakie są wasze opinie na ten temat?

Nie bądź ukwiał, polajkuj Kulturalną meduzę na Facebooku!

Komentarze

  1. Nie znam się dokładnie na powiązaniach z HP, bo filmy widziałam tylko w dzieciństwie, za wiele nie pamiętam. Z tej serii pierwszej części widziałam może jakieś dwadzieścia minut, więc nie wiem jeszcze wszystkiego, ale Zbrodnie Grindelwalda zrobiły na mnie wrażenie, zwłaszcza postać Newta potrafi zauroczyć! Nie wiem, może przez to, że jestem trochę laikiem w tym temacie, nie czaiłam każdej sytuacji do końca, zwłaszcza tej z podmienieniem Credence'a, tak nagle na widzów zrzucono taką swoistą bombę. Ostatnie sceny również były tajemnicze, zostawiają niedosyt i no, chce się więcej ;v

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawda, kreacja Newta jest cudowna <3 Z tym podmienieniem Credence'a, to chyba każdy miał chwilowy problem, nieważne, jak dobrze ogarnia uniwersum HP :P

      Usuń
  2. Nie widziałam tego filmu ani jego pierwszej części, ale oba mnie coraz bardziej kuszą. :D Chcę poznać te niejasności na własnej skórze.
    A może Minerwa McGonagall, która się tutaj pojawia jest jakąś babką/matką (nie znam wieku w tej części) wicedyrektorki, na której cześć dostała imię?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W tym układzie nie pozostaje ci nic innego, niż obejrzeć.
      Ewentualnie matka, aczkolwiek wszędzie w internecie jest mowa, że to TA Minerwa i nikt nie daje żadnego sprostowania.

      Usuń
  3. Akurat wczoraj byłam na tym filmie! :P Szczerz powiedziawszy mnie się nie bardzo podoba para Newt&Tina (w ogóle nie bardzo przepadam za Tiną), a swoją drogą w tej części Newta nie było za wiele, i bardzo mi szkoda, bo w pierwszej części bardzo podobał mi się związek Kowalskiego i Queenie, a w dwójce trochę go zniszczyli, jak dla mnie.
    O tak, mnie wątek Aureliusa też namieszał w głowie, spotkałam się też z teorią, że to jest brat z innej matki (według niej ojciec wcale nie siedział do końca życia w więzieniu), i szczerze powiedziawszy myślę, że będzie zmiana kanonu i tyle, choć przyznam, że to byłoby naprawdę dobre rozwiązanie gdyby Grindelwald kłamał... ;) Myślę, że w ogóle część ta ma za dużo wątków i kwestii spornych czy niewyjaśnionych, i prawdę mówiąc nie zdziwiłabym się, gdyby rzeczywiście któryś z Lestrengów przeżył, w końcu z końcówki pierwszej części wynikało, że Credence nie żyje.
    Nie wiem jak Tobie, ale mnie brakowało tych magicznych zwierząt, zdecydowanie kupiły mnie sceny z tym wielkim stworem przypominającym kota i z tego co zauważyłam, nie tylko mnie.
    Oczywiście po seansie musiałam obejrzeć Filmweba i inne opinie i tam spotkałam się z trafnym spostrzeżeniem, dlaczego Grindelwald tak bardzo chciał zdobyć Credenca, w końcu sam umiał wyczarować wielkiego smoka, a nie wyglądał przy tym na zmęczonego. ;)
    Ale fajnie tak wymienić się spostrzeżeniami! :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jacob i Queenie niestety zostali zniszczeni :/ Wgl dziwnie wyszła ta Queenie, trochę nieracjonalnie się zachowała... Liczę jednak, że w kontynuacji wszystko się poprawi, w końcu Queenie może wejść do umysłu Grindelwalda!

      Okay, to ciekawa teoria, choć też łamie kanon. W końcu byłoby wiadome, że ktoś uciekł z Azkabanu, ale może jakoś z tego wybrną. Chyba nie pozostaje nam nic innego niż czekać na wyjaśnienia!

      Również trochę ubolewałam nad brakiem zwierząt. Niuchczacz jest cudowny, ten japoński stworek też, ale pozostałe istoty jeżeli się pojawiły, to tak na siłę, tzn. kelpie pojawiło się, bo przecież to "Fantastyczne zwierzęta", więc jakieś musi być XD Tak samo te niektóre stworzenia z cyrku. Generalnie to było zrobione na chama.

      Usuń
    2. A o tym, że Queenie może wejść do umysłu nie pomyślałam! Ciekawe jak to rozwiną, z drugiej strony musiała już teraz coś z niego wyczytać, czyli raczej Grindelwald jest gotów zapewnić jej i Jacobowi przyszłość. :P

      Usuń
    3. Świadomy tego Grindelwald może udawać, wkręcać Queenie! Generalnie myślę, że ten wątek zostanie jakoś pociągnięty.

      Usuń
  4. Jeszcze tego nie oglądałam, więc nie będę sobie spojlerować, ale mam ochotę na ten film i mam nadzieje nadrobić go w najbliższym czasie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Również mam taką nadzieję - wtedy zapraszam do wyrażenia opinii na temat spoilerowych elementów :P

      Usuń
  5. Kurcze, nie czytam bo jeszcze nie oglądałam drugiej części :D
    Ale mam ją w planach bo pierwsza bardzo mi się podobała i miło było wrócić do uniwersum Harrego Pottera. Wychowałam się poniekąd na tej serii filmów, więc fakt że stworzono kontynuację jest jak dla mnie bardzo na plus. Mam nadzieję, że to nie ostatnia część bo ten świat jest tak rozbudowany, że można stworzyć jeszcze bardzo wiele historii, a ja z pewnością każdą z nich obejrzę! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spokojnie, trzy kolejne części zapowiedziane, także na pewno filmów nie zabraknie. A kto wie, co będzie potem? :D

      Usuń
  6. Chciałam przejść do recenzji bezspoilerowej, bo jeszcze się nie wybraliśmy do kina, ale pokazuje mi, że nie ma takiej strony :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już powinno działać :) A w razie czego jet to wcześniejszy post.

      Usuń

Prześlij komentarz

.

Copyright © Kulturalna meduza