Jak fikcja przenika do naszego świata?


Nasze ulubione utwory kultury – książki, filmy, seriale i gry – potrafią przejść do naszego prawdziwego, poukładanego i racjonalnego świata. Oczywiście dzieje się to za sprawą wytrwałych fanów, którzy za wszelką cenę chcą urzeczywistnić ukochane światy fikcyjne. A w jaki sposób się to przejawia?

Fragmenty fikcyjnych światów w środku miasta 


Zacznijmy od tego, że to ciekawy, choć możliwe, że nieco niszowy pomysł na biznes – tworzenie miejscówek w turystycznych miastach, które inspirowane są wielkimi, popularnymi seriami. Na świecie istnieje ich cała masa – niektóre bardziej oficjalne, utworzone bezpośrednio przez właściciela danej franczyzy, z kolei inne mniej, założone przez fanów dla fanów. Tego typu restauracji, kawiarni oraz parków rozrywki można znaleźć masę na całym świecie. A także w naszym kraju. 

Jeżeli ktokolwiek z Was był kiedyś w Krakowie, mógł natknąć się na jedno z dwóch ciekawych miejsc – Pod rozbrykanym kócem (które niestety zakończyła swoją działalność) oraz Dziórawy kocioł. To pierwsze miejsce nawiązuje do słynnej karczmy w Bree z „Władcy pierścieni”, z kolei druga to przełożenie magicznego pubu ze świata „Harry’ego Pottera”. 

Liczni fani przygód o Harrym Potterze mogą napić się tam kremowego piwa, zjeść ciasta inspirowane postaciami z serii, zagrać w gry oraz nacieszyć się dekoracjami, które pozwalają przenieść się do Hogwartu. Krótko mówiąc: jest to spełnienie marzeń dla fanów tych książek. 

Ale nie tylko „Harry’ego Pottera” dotknęła ta sytuacja. W Toruniu istnieje kawiarnia inspirowana serialem „Przyjaciele”, a w miejscowości Grabowiec nadano jednej z ulic imię Obi-Wana Kenobiego. Ktoś z Was szuka miejsca na wakacje? W Dolinie Sanu znajduje się Hobbitówa, gdzie słowa „W pewnej norze ziemnej mieszkał sobie pewien Hobbit” nabierają zupełnie nowego znaczenia! 

Szkoła magii i czarodziejstwa polish edition 


W świecie, w którym dorośli ludzie dalej z tęsknotą wyczekują na list z Hogwartu, znalazła się dla nich alternatywa, która może zapełnić tę pustkę w sercu. Mianowicie w Polsce mamy aż dwie szkoły magii i czarodziejstwa, do których można uczęszczać i poczuć się, jakby żyło się w Hogwarcie! 

Pierwsza z nich jest organizowana na mniejszą skalę, ponieważ przybiera postać jedynie dwudniowej inicjatywy realizowanej w pałacu w Mosznej. To tam uczestnicy mogą zobaczyć pokazy magii oraz nauczyć się tworzenia eliksirów czy gry w Quiddticha. Nie zabraknie tam także tiary przydziału oraz magicznych przebrań. 

Druga ze szkół organizowana jest przez College of Wizardry w zamku Czocha. Jest to LARP (live action role-playing), w trakcie którego uczestnicy wcielają się w postaci z „Harry’ego Pottera”, a następnie przez kilka dni bawią się, udając, że należą do tego świata. W 2017 roku w tym wydarzeniu wzięło udział 190 osób z 11 krajów, a więc nie jest to małe wydarzenie! Właśnie ta inicjatywa umożliwia wielkim fanom serii poczucie, jakby uczestniczyli w świecie ulubionego nastoletniego czarodzieja. 

Jeżeli jednak uważacie, że Hogwart to kiepska szkoła, która nie wydaje się szczególnie interesująca, to może przydatną informacją będzie fakt, że mamy też szkołę Wiedźminów. W trakcie tej ścieżki edukacji można uczyć się szermierki, łucznictwa, alchemii, a także polowania na potwory. Brzmi jak niezła zabawa, prawda? 

Zawody w Quiddticha i szkoła walki na miecze świetlne 


Co prawda trudno o to, aby gra w Quidditcha była tak spektakularna, jak to miało miejsce w przypadku filmów, książek czy gier, jednak fani znaleźli sposób na przełożenie tej gry na świat rzeczywisty. Rozgrywki w Quiddticha zyskały na popularności na przestrzeni lat, przychodząc również do Polski. Sądzicie, że ta gra jest traktowana żartobliwie? Zajrzyjcie na stronę Polskiej Ligi Quidditcha! To oni przedstawiają zasady gry, wymagają certyfikowanych sędziów, zrzeszają drużyny, które uczestniczą w zawodach krajowych, a także wysyłają reprezentację Polski na międzynarodowe turnieje. Zainteresowani? W takim przypadku istnieje śląska drużyna – Black Diamond Silesia Minners. 

Jeżeli jednak kogoś nie kręcą gry drużynowe i bardziej ciekawią go sztuki walki – również znajdzie się coś odpowiedniego dla niego. W Warszawie założono Akademię SaberArts, w której uczniowie mogą zdobyć wiedzę z zakresu posługiwania się mieczem świetlnym. W trakcie szkoleń mogą pojedynkować się z innymi, a ostatecznie wziąć udział w zawodach. Dlatego jeżeli kiedyś marzyliście o tym, aby być jak Luke Skywalker – jest dla Was szansa! 

Od kosmicznej epopei do religii 


Nawet jeżeli nie każdy widział „Gwiezdne wojny”, to na pewno wie, czym są – trylogia powstała w latach osiemdziesiątych, a obecnie liczy sobie osiem części (dziewiąta w produkcji). Powstało również mnóstwo książek, seriali, komiksów, a także fanowskich przedmiotów kolekcjonerskich inspirowanych serią. To w tamtym świecie mierzyły się ze sobą dwie siły – przedstawiciele jasnej i ciemnej strony Mocy, Jedi oraz Sithowie. Ci pierwsi cieszyli się tak wielką popularnością, że doczekali się urzeczywistnienia w naszym świecie. 

Wszystko zaczęło się w 2001 roku, kiedy w Anglii i Walii przeprowadzono spis powszechny. Wiele osób zapytanych o wyznanie podawało religię „Jedi”, co ostatecznie skończyło się powstaniem nowego ruchu religijnego opartego na założeniach przedstawionych w „Gwiezdnych wojnach”. Religia ta może nie należy do najpopularniejszych, jednak istnienie odsetka jej wyznawców możemy zauważyć również w Polsce w postaci strony „Zakon Jed”. 

Póki co do naszej rzeczywistości najbardziej przenikają elementy związane z „Harrym Potterem” oraz „Gwiezdnymi wojnami”. Te dwie franczyzy mimo upływu lat nie tracą na popularności, a zamiast tego ciągle się rozwijają, co pozwala na jej podtrzymanie w świadomości odbiorców. Wierzę jednak, że fandom jest społecznością tak rozbudowaną i tak bardzo zyskującą na znaczeniu, że jeszcze trochę, a inne popularne serie doczekają się przełożenia na rzeczywistość w większej skali, niż tylko w postaci konwentów. Pozostaje nam tylko poczekać… albo samemu urzeczywistnić fanowskie marzenia. 

Tekst po raz pierwszy ukazał się w 79. numerze Nowego Gwoździa Programu

Komentarze

  1. Uwielbiam zamek Czocha. Świetne, klimatyczne miejsce. Nie wiedziałam, że są tam organizowane Potterowe LARPy, ale ciężko o lepszą lokalizację :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nigdy nie byłam, ale po zdjęciach zgadzam się, że idealnie pasuje :)

      Usuń
  2. Zamek Czocha jest moim zdaniem jednym z najciekawszych zamków w Polsce. :D Nie wiem, czy chciałabym wziąć udział w LARPie. Z jednej strony ciekawi mnie, jak to wygląda, ale nie wiem, czy bym się odnalazła.

    swiatwedlugkasi.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sama tego nie wiem, ale chyba ciekawość wzięłaby górę nad obawami! :D

      Usuń
  3. Byłam w Dziórawym kociole dwa razy. Świetny klimat i bardzo fajna obsługa, acz jak dla mnie menu zbyt przesłodzone :P. Tak czy siak, fajnie jest wybrać się do tego magicznego miejsca! To już nie ma Rozbrykanego Kuca?! Ojej, no to szkoda. A kiedyś chciałam się tam wybrać... No i rychło w czas :/.

    Ja czekam oczywiście na coś w stylu Marvela, jakąś knajpkę, gdzie sprzedają Asgardzkie piwo czy Shawarmę a'la Tony Stark. Stoliki w kształcie tarczy Kapitana Ameryki, a lampki np. w kształcie reaktora łukowego Starka. Oj, byłabym tam częstym gościem :D.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Och, to ja akurat nie narzekam! Mogłabym się żywić tylko słodkim :D
      Niestety :( Mi się szczęśliwie udało tam zajść przed zamknięciem i żałuję, że tak się to skończyło, bo miejsce było naprawdę atrakcyjne! Ale widać nie przynosiło tyle zysku, co Dziórawy kocioł.

      Och! To by było dobre! Może powinnaś założyć? :P
      Jedyne miejsca zbliżone do tego są raczej w klimatach gier planszówkowych/konsolowych, jak np. Cybermachina.

      Usuń

Prześlij komentarz

.

Copyright © Kulturalna meduza