Najbardziej niedoceniony dom Hogwartu

Najbardziej niedoceniony dom Hogwartu to... Odruchowo umieszczamy tutaj ten dom, który uznajemy za pewnik w tej kategorii (najprawdopodobniej Hufflepuff), jednak gdyby poświęcić temu dłuższą chwilę, może okazać się, że sprawa jest nieco bardziej skomplikowana.

Ostatnio przeprowadziłam spór na temat tego, który z domów w Hogwarcie jest najmniej docenianym w uniwersum Harry'ego Pottera. Opinie były sprzeczne, argumenty różne, dlatego postanowiłam przedstawić wszystkie za i przeciw odnośnie do... każdego domu.

Gryffindor

Na wstępie ustalmy jedną rzecz: Gryffindor nie pasuje do tej kategorii. To wokół niego skupia się cała historia, poznajemy najwięcej reprezentantów tego domu oraz są oni przedstawieni najbardziej pozytywnie ze wszystkich bohaterów w historii. Można mówić o stereotypowym postrzeganiu Gryffindoru, jednak na pewno nie o niedocenianiu.

Ravenclaw

Jako Krukonka, gdy przyglądam się filmom oraz książkom, czuję, że Ravenclaw jest nieco niedoceniany. Nie podkreśla się istotności i wartości reprezentantów tego domu w taki sposób, jakbym tego chciała (choć może to wynikać z subiektywizmu). Jednakże z drugiej strony sytuacja nie jest aż tak zła, ponieważ Ravenclaw dał nam Lunę Lovegood – jedyną przyjaciółkę Harry'ego spoza Gryffindoru, która ma znaczenie w serii.

Muszę przyznać, że Luna to moja ulubiona postać. Jej kreacja nadaje głębię Ravenclawowi. Daje poczucie, że są to osoby kreatywne, nieco zakręcone, ale przy tym odważne oraz zwyczajnie dobre. Stawia Ravenclaw w pozytywnym świetle nie tylko ze względu na niepodważalny urok tej bohaterki, ale również dlatego, że Luna nie raz ratuje sytuację: to ona wpada na pomysł z Testralami w piątej części oraz to ona mówi o diademie Roweny Ravenclaw Harry'emu.

Ravenclaw się broni, ponieważ mamy kilka istotnych, barwnych postaci stamtąd pochodzących: Ollivandera, Tralawney, Flitwicka (również Lockharta, Quirella czy Jęczącą Martę, ale to tam...), które pokazują, że z tego domu wychodzi wielu błyskotliwych, pomocnych, inteligentnych oraz istotnych dla historii bohaterów. Co prawda szkoda, że nie dostali jakichś dużych ról w tej serii, ale kto wie, może w przyszłości się to trochę zmieni. Tym bardziej, że zaglądając w lore Harry'ego Pottera, można przekonać się, że to Krukoni mieli ogromny wkład w rozwój czarodziejskiego świata.

Dodatkowo dom ten jest szeroko reprezentowany przez fanów serii. Krukonów, którzy tworzą, chwalą się pochodzeniem z tego domu jest naprawdę dużo, więc nie można powiedzieć, że jest on zapominany przez społeczność.

Slytherin

Sprawa komplikuje się w przypadku Slytherinu, który (podobnie jak następnie Hufflepuff) chciałabym omówić w dwóch aspektach – książkowym oraz fanowskim.

Slytherin to dom, z którego pochodzi najwięcej złych czarodziei. To dom samego Voldemorta oraz licznych Śmierciożerców. Większość czystokrwistych, wierzących w swoją wyższość nad mugolakami pochodzi z tego domu. Slytherin obok Gryffindoru ma największą reprezentację w liczbie postaci, jednak w zdecydowanej większości są to osoby... złe.

Krwawy Baron, Voldemort, Lucjusz Malfoy, Umbridge, Bellatrix... A jeżeli nie są one całkiem złe, to najpewniej przez większość serii i tak przedstawione były negatywnie, aby w pewnym momencie doczekać się swojego redemption arc, np. Severus Snape czy Draco Malfoy. No i niby mamy Przeklęte dziecko (choć ja nie umiem tego uznać za oficjalną kontynuację, bo wydaje mi się to być jednym wielkim zbiorem fanfiction), gdzie Albus i Scorpius są postaciami pozytywnymi mimo że należą do Slytherinu.

Jednak przez większość czasu? Slytherin pokazuje się jako najgorszy możliwy dom. Miejsce pełne osób prześladujących innych, które wierzą w to, że należy zachwalać i wielbić podejście Czarnego Pana. Pokazuje się ich jako tchórzliwych (nikt z nich nie uczestniczył w Bitwie o Hogwart, ale z drugiej strony nawet nie mieli szansy, ponieważ... McGonagall kazała ich wszystkich zamknąć w lochach) czy niegodziwych.

Pozytywne cechy wiązane z tym domem (a są takie!) pozostają jakby zapomniane przez większość historii, a to przecież dom, który cechuje ambicja czy wstawianie się za swoimi przyjaciółmi. Przymyka się oko na pewne znaczące osiągnięcia Ślizgonów, którzy... statystycznie nie mogą być wszyscy źli i w gruncie rzeczy nie są. Jednak większość antagonistów pochodzi właśnie z tego domu. I jasne, rozumiem, dlaczego, ale żałuję, że pomijając Przeklęte dziecko nie bardzo pokazano, że ten dom nie jest aż tak... okrutny.

Stąd zrodziło się moje gdybanie, że to właśnie Slytheirn jest najmniej docenianym domem ze wszystkich, ponieważ został pokazany jako „ten zły‟ i tej opinii za bardzo się nie podważa, choć niemożliwym jest, by trafiali tam tylko antagoniści.

W ankiecie przeze mnie przeprowadzonej odpowiedź związana z tym, że Slytherin jest domem bardziej niedocenianym padała rzadziej i właściwie mnie to nie dziwi. W fandomie Harry'ego Pottera istnieje masa fanów, którzy uwielbiają Slytherin, utożsamiają się z nim, tworzą fanvidy (na YouTubie jest ich chyba najwięcej ze wszystkich domów), moodboardy oraz fanfiction. Ludzi ciągnie do tego, co nieidealne, więc nic dziwnego, że wokół Slytherinu utworzyła się ogromna społeczność. A jej istnienie z kolei zaprzeczałoby temu, że dom ten jest niedoceniany, bo fani jak najbardziej widzą jego pozytywne strony i chcą się z nimi utożsamiać.

Jednak w samym uniwersum? Niestety powierzchownie zwraca się uwagę bardziej na elementy negatywne, a te pozytywne reprezentujące Slytherin schodzą na drugi plan.

Hufflepuff

Przez długi czas uważało się (i właściwie dalej tak jest), że Hufflepuff to dom, z którym nikt nie chce się utożsamiać, ponieważ jest taki... nijaki. I właściwie już w samej serii jest to zasugerowane i często wytykane, kiedy mówi się, że Slytherin wziął tych ambitnych, Ravenclaw inteligentnych, Gryffindor odważnych, a Hufflepuff uznała, że weźmie resztę. Resztę. Czyli jeżeli ktoś nie jest ambitny, inteligentny bądź odważny, to pójdzie do Hufflepuffu. Touché.

Z drugiej zaś strony Rowling zawsze powtarzała, że Hufflepuff to jej ulubiony dom, że sama do niego należy oraz zachwalała Puchonów jako świetne postacie. I takie też nam dała.

Po pierwsze przedstawiła Cedrika Diggory'ego, który chociaż istnieje właściwie tylko przez jedną część, to miał ogromne znaczenie. Pokazany był jako lubiany, odważny chłopak, który miał reprezentować Hogwart w turnieju Trójmagicznym. Nie żaden Gryfon czy Ślizgon: Puchon. A Tonks? Jedna z odważniejszych i bardziej lubianych czarownic w całej serii! Urocza, zabawna, kochająca mimo przeciwności losu... Niezbyt uwzględniona w filmie, jednak również o dużym znaczeniu: Amelia Bones, opisana jako zdolna czarownica, która osobiście (!) walczyła z Voldemortem. No i nawet nie każcie mi zaczynać o Newcie Scamandrze, dobrze? Jest świetną postacią, uwielbianą przez wielu, która dostaje główną rolę aż w pięciu filmach!

Puchoni są może niezbyt szeroko reprezentowanym domem w serii (a szkoda), a jednostki, które z niego pochodzą są raczej postaciami epizodycznymi, jednak kiedy się pojawiają, pokazują pełną siłę tego domu. Są odważni, a przy tym dobrzy, uczciwi i pomocni. Zresztą, potrzebujecie dowodu? To proszę. Wszyscy Puchoni walczyli w Bitwie o Hogwart.

Hufflepuff reprezentuje świetne cechy i za sprawą Fantastycznych zwierząt dom ten zyskuje na popularności również w fandomie, który mam wrażenie, że powoli przestaje postrzegać Puchonów tak negatywnie, jak kiedyś. Dalej jest to najmniej reprezentowany dom przez fanów, a elementów fanowskich tworzonych na ich rzecz jest naprawdę niewiele, jednak liczba ta powoli wzrasta.

Dochodzimy do kwestii spornej, o którą zapytałam Was na moim fanpage'u – mniej doceniany i bardziej poszkodowany dom w Harrym Potterze to Slytherin czy Hufflepuff? 

Na podstawie tego, co przedstawiłam, uważam, że obydwa te domy nie miały się wcale tak dobrze, jakby się tego chciało. Slytherin choć miał bogatą reprezentację postaci, został napiętnowany jako dom pełen niegodziwych i tchórzliwych postaci. Chociaż fani starają się walczyć z tymi stereotypami, to serii napisanej przez Rowling już nie zmienimy. Z drugiej strony mamy Hufflepuff, który po latach bycia zrzucanym na drugi plan, powoli odbija się, zrzeszając coraz więcej fanów wokół siebie. Nie można jednak zapomnieć, że przez długi, długi czas Puchoni uznawani byli za miłe, acz nijakie postacie.

Moim zdaniem, zależnie od tego, z której strony na to spojrzymy, sytuacja jet nieco inna. Z punktu  widzenia serii filmów oraz książek, to Slytherin ma się gorzej. Z kolei społeczność fanowska znacząco wykluczała przez lata Hufflepuff. Mimo to sytuacja dla Hufflepuffu powoli się zmienia na lepsze, więc kto wie, co będzie w przyszłości?

A jakie jest wasze zdanie na ten temat? Dajcie znać w komentarzach!

Nie bądź ukwiał, polajkuj Kulturalną meduzę na Facebooku!

Komentarze

  1. Ja bym powiedziała, że dużo osób właśnie lubi Slytherin. Ma tą mroczność, tajemniczość, a to ciągnie ludzi :D Jednak, jesli przyjrzymy się bliżej sytuacji to fakt, ogólnie inne domy poza słynnym Gryfindorem są niedoceniane. Jednak ktory najbardziej ? Ja bym stawiała na Hufflepuff

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, całkowicie się z tym zgadzam. Fanów to przyciąga, choć w książce nie powiedziałabym, że pokazani są aż tak pozytywnie. I dzięki za wyrażenie opinii :D

      Usuń
  2. Nigdy nie patrzyłam na to z tej strony, w sensie zawsze uważałam, że najmniej doceniany jest Hufflepuff, a potem Ravenclaw, ale rzeczywiście, masz rację, Ślizgoni wcale nie byli tak dobrze traktowani...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sprawa sprowadza się do tego, że żaden dom poza Gryffindorem nie był w pełni doceniany!

      Usuń
  3. W sumie to chyba jednak najbardziej Hufflepuff, bo każdy z domów miał przynajmniej jednego głównego bohatera wśród pokolenia Pottera przez całą serię, a Puchoni mieli tylko Cedrika. Reszta jakoś nieszczególnie się wyróżniała.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, postacie z Hufflepuffu są dość epizodyczne, czego bardzo żałuję :/ Sytuację jednak ratuje Newt Scamander, który gra główną rolę w pięciu filmach.

      Usuń
  4. W tym, co mówisz, jest dużo racji. Myślę, że nie ma problemu z utożsamieniem się z Gryffindorem czy Ravenclawem (mua), ale sposób przedstawienia w książkach Slytherinu i Hufflepuffu nie działa na ich korzyść. Myślę jednak, że w tym momencie te nierówności się zacierają, a to dlatego, że fandom jest nadal żywy. I oby tak zostało. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fandom sprawia, że wszystkie domy są cudowne <3 I chwała mu za to!

      Usuń
  5. jeśli zastanawiamy się nad niedocenianiem, to dla mnie jasną odpowiedzią jest Hufflepuff, ponieważ według mnie Slytherin został bardzo doceniony, przedstawiony jako drugi w hierarchii dom Hogwartu. pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak, to prawda, Slytherin pokazuje się jako głównego rywala Gryffindoru, trafne spostrzeżenie.

      Usuń
  6. Bardzo ciekawy pomysł na post! Chyba nigdy się nad tym dokładnie nie zastanawiałam, chociaż jako Ślizgnka czuję obowiązek obrony mojego domu przed wszelkimi zarzutami. Bo mówi się, że jesteśmy nielojalni, wielu zdradziło Hogwart itp. tylko ało kto myśli o tym, że lojalność nie zawsze musi tyczyć się dobrej strony. Wielu Ślizgonów było lojalnych wobec Voldemorta czy wobec swoich rodzin, które starali się chronić. I jeśli zostali wychowani w idei Śmierciożerców, to nie jest tak prosto to "odkręcić".

    Po za tym wydaje mi się, że Ślizgoni nie są aż tak niedoceniani, bo nie trzeba ich lubić, ale wydaje mi się, że mimowolnie budzą szacunek innych.

    xoxo
    L. (https://slowotok-laury.blogspot.com)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie! Zgadzam się całkowicie - Ślizgoni zawsze pozostawali lojalni swoim, trzymali się razem, dlatego jak najbardziej nie można im zarzucić, że mają w tej kwestii jakieś braki.

      Usuń

Prześlij komentarz

.

Copyright © Kulturalna meduza