Moje ulubione serialowe tasiemce

ulubione serialowe tasiemce
Coraz częściej odchodzi się od długich serii, na rzecz tych mniej licznych w sezony i odcinki (a przede wszystkim w odcinki). Jednak mimo to czasami człowiek chce zostać przy pewnej grupie bohaterów na dłużej. Jakie produkcje dają nam taką możliwość?

Przed Wami pięć nieco dłuższych seriali, które bardzo lubię i które ogląda się przez więcej czasu niż  zaledwie dwa dni.

Współczesna rodzina

współczesna rodzina
Współczesna rodzina to serial, na który natknęłam się niedawno i z początku nie sądziłam, że się w niego wciągnę. Zresztą pewnie nie byłam jedyna – 11 sezonów, 246 odcinków może napawać niepokojem. Jednak ku mojemu zaskoczeniu, historia Prichettów mnie porwała i jestem przekonana, że kiedyś powtórzę tę przygodę.

Historia obraca się wokół trzech domów zamieszkiwanych przez członków jednej rodziny. Jay ożenił się ze znacząco młodszą Glorią, która ma syna, Manny'ego. Jednakże mężczyzna z pierwszego małżeństwa ma już dwójkę dorosłych dzieci: Claire, żonę Phila, z którym ma trójkę nastoletnich dzieci oraz Mitchella, który ze swoim partnerem, Cameronem, właśnie adoptowali córeczkę, Lily. 

Serial śledzi ich codzienne perypetie przepełnione humorem, od których widzowi robi się ciepło na sercu. Bohaterowie są różnorodni, zabawni, a sposób kręcenia produkcji przywodzi na myśl film dokumentalny (ciekawym zabiegiem jest to, że aktorzy wielokrotnie zwracają się bezpośrednio do kamery albo posyłają jej znaczące spojrzenia). Co prawda z czasem wydarzenia stają się nieco repetycyjne, jednak widz i tak dobrze się bawi.

Przyjaciele

przyjaciele
Tego serialu, chyba nikomu nie trzeba przedstawiać. Grupa przyjaciół zamieszkuje centrum Nowego Jorku, gdzie przez lata przeżywają różne przygody, związane z pracą, związkami, przyjaźniami, rodziną oraz innymi codziennymi sprawami.

Przyjaciele liczą sobie 236 odcinków, które możecie obejrzeć na Netflixie, a także na Comedy Central oraz TVN7 (bardzo łatwo się na nich natknąć, przeskakując wieczorem po kanałach). Ogromną zaletą kultowej już serii jest humor – niektóre odcinki można oglądać po parę razy, a mimo to dalej śmiać się z poszczególnych gagów. Nawet jeżeli wiemy już, jak zakończą się poszczególne konflikty czy związki, w napięciu śledzi się sławetne kłótnie. Jeżeli jednak jeszcze nie daliście się porwać urokowi Przyjaciół, koniecznie to nadróbcie!

Gotowe na wszystko

gotowe na wszystko
Gotowe na wszystko to 180 odcinków rozrywki, jednak w przeciwieństwie do poprzedników, trwają one po czterdzieści minut, co dodatkowo wydłuża czas spędzony na słynnej Wisteria Lane. Nie wiecie o jaką ulicę chodzi? Cóż, pozornie jest to spokojne miejsce zamieszkiwane przez rodziny z dziećmi. Przynajmniej do momentu, w którym jedna z mieszkanek nie popełnia samobójstwa, co lawinowo ciągnie za sobą serię problemów wychodzących poza sferę przeciętnej pani domu.

Seria bywa absurdalna, bywa śmieszna, bywa smutna. Zaczęłam ją oglądać w stanowczo za młodym wieku, a jednak mimo to dalej chętnie do niej wracam. Uwielbiam przygody kobiet zamieszkujących tę dzielnicę – każda z nich jest inna, wyjątkowa, ma swoje zalety i wady, które czynią ją bardziej ludzką. Trudno powiedzieć, aby każda z nich zawsze była szlachetna i nie popełniała błędów, zarazem nie znajdziecie tutaj też postaci krystalicznie dobrej. 

Dlatego jeżeli szukacie czegoś, co niby jest obyczajowe i humorystyczne, ale zarazem nie wolne od morderstw, brudów z przeszłości, a nawet wybuchów(!), ten serial jest dla Was.

Doctor Who

doctor who 12

Gdybym wliczyła tutaj część Doctora Who powstającą w XX wieku, ten serial znajdowałby się u szczytu listy z 852 odcinkami. Biorę jednak pod uwagę tylko obejrzane przeze mnie sezony, czyli te powstałe po 2005 roku, które w sumie liczą sobie póki co 162 odcinki, a w przyszłości zapewne będzie ich więcej.

Doktor to Władca Czasu, kosmita, który może przemieszczać się w czasie i przestrzeni. Pozornie jest niemal nieśmiertelny, ponieważ regularnie przechodzi regeneracje, w wyniku których zmienia się jego wygląd, a w najnowszej odsłonie również płeć. Doktor nie podróżuje jednak świat, zawsze ma u swojego boku ludzkich towarzyszy, którzy pomagają mu w pokonaniu niebezpiecznych kosmitów.

Sezony, a odcinki w ramach nich powstałe, raz bywają lepsze, raz gorsze. Zazwyczaj jednak poziom jest dość wysoki, a kilka epizodów nieustannie robi na mnie wrażenie, mimo upływającego czasu oraz rewatchy. Produkcja potrafi rozbawić, wzruszyć oraz przede wszystkim ciekawić. Nieraz z zapartym tchem śledzi się przygody Doktora, podróżującego w czasie i przestrzeni. Produkcję polecam nawet osobom, które uważają, że niezbyt im po drodze z gatunkiem science-fiction – mimo to warto spróbować.

Kochane kłopoty

kochane kłopoty

Lorelai Gilmore urodziła Rory w wieku szesnastu lat. Teraz dziewczyna sama jest nastolatką i przechodzi przez pierwsze romanse. Ta obyczajowa produkcja jest najkrótsza na liście, co nie oznacza, że jest niedługa – przygody panien Gilmore śledzimy przez 153 odcinki (a ja wszystkie widziałam trzy razy).

Dla mnie ta produkcja to najlepszy serial na pocieszenie – zawsze podnosi mnie na duchu lekkim humorem, serdecznymi, ciekawymi bohaterami oraz interesującymi, choć obyczajowymi wydarzeniami. To idealna odskocznia od produkcji przepełnionych sztucznym, nierealistycznym dramatem. W przypadku Kochanych kłopotów zastaniecie tylko takie wydarzenia, które naprawdę mogłyby się przytrafić przeciętnemu człowiekowi. Zamiast morderstw i tajemniczych zniknięć, pojawiają się pierwsze związki, kłótnie między przyjaciółmi, spory rodzinne oraz dylemat związany z wyborem studiów.

Jeżeli potrzebuję czegoś zaufanego, przyjemnego, co nigdy mnie nie nudzi (albo czegoś, co po prostu będzie leciało sobie w tle), Kochane kłopoty są wyborem doskonałym!

Komentarze

  1. A 13 powodów?? Dom z Papieru itp??:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie oglądałam "13 powodów" (poza pierwszym sezonem), więc trudno mi go potraktować w kategorii ulubionych. Poza tym generalnie wymienione przez Ciebie seriale nie są tasiemcami (przynajmniej w moim odczuciu). "Dom z papieru" to zaledwie 32 odcinki

      Usuń
  2. O rany, w końcu bratnia dusza :D Wymieniłaś wszystkie tasiemce, które i ja uwielbiam i cieszę się, że wyszło aż tyle odcinków czy sezonów każdego z seriali. Przyjaciół lubię najbardziej i oglądam co jakiś czas, ale do wszystkich mam wielki sentyment :) Kochane kłopoty oglądałam niedawno dopiero, ale zakochałam się dosłownie po dwóch odcinkach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że też lubisz wszystkie te seriale <3 Miło wiedzieć, że nie tylko ja je uwielbiam!

      Usuń
  3. Z tego wszystkiego znam najlepiej "Przyjaciół". Też obejrzani w całości, kilkukrotnie. Aktualnie oglądam "Kości" i jestem w połowie mniej więcej. A serial ma 12 sezonów :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Och, no to też niezły tasiemiec! Miłego oglądania! :D

      Usuń
  4. myślałam, że odkryje coś nowego, niestety wszystko znam, chociaż po parę odcinków, ale znam ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda, że nie znalazłaś niczego nowego dla siebie, ale jeżeli nie widziałaś ich całych - warto poświęcić im więcej czasu :)

      Usuń
  5. "Doctor Who" i "Kochane kłopoty :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Oooo "Doctor Who" <3 Bardzo ładnie ujęłaś jego, cóż, falujący poziom. Ja praktycznie wyparłam istnienie ostatniego sezonu z głowy, teraz myślę, że może warto by wrócić do odcinków z Dziesiątym albo Jedenastym Doctorem ;>

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja jeszcze nie dokończyłam ostatniego sezonu, bo nie umiem się zmotywować... :( I też chętnie wróciłabym to odcinków z Dziesiątym!

      Usuń
  7. Współczesną rodzinę zaczęłam, gdy wyszło już 7 sezonów i pochłonęłam ciurkiem! Nie spodziewałam się, że mi się spodoba, ale coś jest w tej rodzinie, co mnie przyciągnęło. Finałowy sezon mi się niezbyt podobał, ale uważam, że zgrabnie z tego wybrnęli i ładnie całość zakończyli :)

    Gotowe na wszystko przerażało mnie swoją objętością, ale mam do nich ogromny sentyment, bo to był jeden z pierwszych seriali, które oglądałam nie w telewizji i od początku udo końca. Okazało się, że ja totalnie nie byłam gotowa na pożegnanie i finał zostawił w moim sercu dziurę!

    Przyjaciół widziałam, ale nie wracam do nich. Przez ten ostatni boom na serial mam ich już serdecznie dość :D

    Reszty nie widziałam. Oglądałaś "Kości"? :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie oglądałam "Kości", ale wiem, że to dość długi serial! Aczkolwiek obawiam się, że niestety nie w moich klimatach :/

      Usuń
  8. Kochane kłopoty były super, a oglądałaś niedawno nakręconą kontynuację? Co do 13 powodów - nie mam pojęcia,czemu kręcą kolejne sezony, pierwszy powiedział już wszystko, co trzeba było w tym trudnym temacie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oglądałam, oglądałam! I szczerze mam nadzieję, że będzie jeszcze coś więcej, co wyjaśni nam cliffhanger, którym zakończono tę kontynuację...

      Usuń
  9. Z tego zestawienia znam i uwielbiam Przyjaciół i Gotowe na wszystko. Do Przyjaciół zresztą regularnie powracam, bo cały czas tak samo śmieszą i zna się ich prawie jak rodzinę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam to samo! :) Mimo że znam wszystkie odcinki, lubię do nich wracać!

      Usuń
  10. Ach jest tego sporo. Stranger Things, La casa de Papel, House of Cards, Narcos, Black Mirror, the Crown :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Część z seriali, które wymieniasz też oglądałam i lubię, choć raczej nie są dla mnie tasiemcami (może "House of Cards").

      Usuń

Publikowanie komentarza

Copyright © Kulturalna meduza