Za co uwielbiamy Brandona Sandersona?

powody dla których ludzie lubią brandona sandersona
Ilekroć napiszę pozytywną recenzję książki Sandersona, spotykam się z komentarzem „to prawie nudne, że on nigdy nie pisze źle‟. Trudno się nie zgodzić – Sanderson ma rzeszę fanów na całym świecie. Ale co stoi za jego sukcesem?

Na wstępie chciałabym zaznaczyć: nie twierdzę, że wszyscy muszą uwielbiać Sandersona. Nie każdy musi czytać jego książki – high fantasy oraz science fiction niektórych nie bawi. Nie mogę również powiedzieć, że każda książka Sandersona to dziesięć na dziesięć bez wad. Jednakże wokół tego autora utworzyła się ogromna rzesza fanów, która z każdym kolejnym rokiem powiększa swoje grono. Autor zdaje się nie otrzymywać zbyt wielu skarg dotyczących swoich książek, a recenzje w większości przypadków są bardzo entuzjastyczne. Można się więc zastanawiać, skąd ten fenomen? Co jest tak wyjątkowego w jego książkach? I na to postanowiłam dzisiaj odpowiedzieć.

Fantastyczne światy i systemy magii


Światy tworzone przez Brandona Sandersona są niezwykle barwne, kreatywne oraz interesujące. Czytelnik z łatwością przepadnie w tych uniwersach. Szkoła dla posiadających magiczne zdolności? Ponure imperium, które chyli się ku upadkowi? Współczesność? Przyszłość ludzkości na obcej planecie? Sanderson wybiera interesujący trzon, któremu następnie dodaje masę elementów: historię, faunę, florę, mapy, relacje między państwami, różne systemy władzy i więcej! Dba o każdy szczegół, który pozwala na nadanie swojemu (bądź co bądź) fantastycznemu światu jak najwięcej realizmu. W końcu nie wszystko można wytłumaczyć magią, prawda?

A skoro już o niej mowa, warto dodać, że każda seria Sandersona (w której pojawia się motyw magii) charakteryzuje się wyjątkowym systemem. Czasami magia czerpana jest z kolorów, innym razem z metali, jeszcze w innej powieści opiera się na kredowych rysunkach. Wyobraźnia Brandona Sandersona w tej kwestii zdaje się nie znać granic! Tworzone przez niego systemy magii nie są wtórne (a przynajmniej ja nie zauważyłam, aby powielał znane schematy), dlatego nic dziwnego, że coś oryginalnego przyciąga kolejnych fanów!

Cosmere


Osobom, które czytają książki Sandersona to pojęcie jest zapewne dobrze znane. Jednakże dla innych nie niesie ono za sobą niczego, więc pozwolę sobie na krótkie wyjaśnienie. Otóż część książek powstałych spod pióra tego pisarza rozgrywa się w tym samym wszechświecie, zwanym Cosmere. Co prawda akcja rozgrywa się na różnych planetach, w różnych układach słonecznych, jednak niektóre elementy się przenikają, np. są bohaterowie, którzy pojawiają się w kilku książkach. Sanderson powoli buduje Cosmere, daje czytelnikom oraz bohaterom wskazówki na temat wieloświata oraz zwiększa liczbę powiązań.

Finał tego zamysłu jest jeszcze nieznany, ale wywołuje masę emocji w czytelnikach. Fani tworzą całe fora poświęcone teoriom Cosmere, zastanawiając się, co jeszcze autor wymyśli i jakie znaczenie ma to, że światy z jego książek są ze sobą powiązane. W najmniejszych szczegółach czytelnicy doszukują się ważnych informacji i chociaż brzmi to jak szaleństwo, dostarcza to sporej dawki emocji.
fantastyczne światy sandersona

Fabuła


Chociaż oś historii u Sandersona nie zawsze jest szczególnie przełomowa (w końcu widzieliśmy już wiele motywów wybrańca, prób pokonania tajemniczego zła itd.), to autor potrafi ugryźć te wątki od ciekawej strony. Nie tylko nadaje im nowy wymiar, sprawiając, że historia zyskuje na oryginalności, ale również prowadzi akcję w sprzyjający lekturze sposób. Przepakowuje swoje historie wydarzeniami, interesującymi dialogami oraz problemami do rozwiązania. Dzięki temu czytelnik przez cały czas chce poznać rozwiązanie historii.

Mi osobiście również podoba się różnorodność poruszanych wątków. Autor często prowadzi narrację z perspektywy licznych bohaterów, dla których liczą się inne wartości. Dla każdego z nich ważniejsze są inne motywy: poczucie misji, miłość, próba przejęcia władzy, zemsta. Dzięki temu autor porusza liczne elementy składające się na ciekawą historię – politykę, wiarę, naukę, magię, miłość, przyjaźń, etykę. Wszystko to znajduje się w jego książkach, a dzięki płynnemu przechodzeniu z wątku w wątek, czytelnik się nie nudzi.

Zresztą trudno się nudzić z jeszcze innego powodu! Jedną z największych zalet książek Sandersona są tworzone przez niego zwroty akcji. Zakładam, że nie tylko mnie nie raz wbiły w fotel plot twisty. Ciekawe jest jednak to, że wszystkie te przełomowe wydarzenia tak naprawdę były do przewidzenia. Kiedy wszystkie karty zostają odkryte, czytelnik uświadamia sobie, że przez ostatnie setki stron dostawał podpowiedzi. Nagle pewne drobnostki, na które nie zwracało się uwagi, okazują się kluczowe. A moim zdaniem, aby zagwarantować czytelnikowi niespodziewany zwrot akcji, który jest podbudowany wskazówkami, trzeba mieć talent.

Realistyczni bohaterowie


Brandon Sanderson powinien udzielać lekcji innym pisarzom z zakresu tworzenia bohaterów. Jego postacie zawsze sprawiają wrażenie realistycznych. Przy lekturze jego książek zawsze wydaje mi się, że takie osoby mogłabym spotkać w prawdziwym życiu (pomijając kwestie magiczne oczywiście). U Sandersona trudno o podział na dobro i zło. Największe plot twisty mogą pokazać, że nic nie jest ani czarne, ani białe. Świat książkowy przepełniony jest szarościami, zupełnie jak otaczająca nas rzeczywistość.

Jego bohaterowie są poprawnie skonstruowani: mają swoją historię, przyjaciół, rodzinę, powody, aby zachowywać się w określony sposób, umiejętności, obawy oraz przywary. Sanderson podchodzi do ich tworzenia w sposób kompleksowy, więc trudno znaleźć jakieś luki logiczne. Nie sili się na tworzenie zbawców świata – nienaruszalnych, zawsze odnoszących same sukcesy. Nie ma człowieka idealnego, który nie popełnia błędów, który nie obawia się czegoś w swoim życiu. Dla mnie idealnym przykładem tego jest fakt, że główny bohater Elantris jest postacią, która po prostu stara się odnaleźć w trudnej sytuacji. Cierpi, martwi się, obawia, a przy tym nie jest nietykalnym superbohaterem – pragnie po prostu poradzić sobie jak najlepiej.

Warto również wspomnieć o jego postaciach żeńskich. Tworzenie bohaterek przez pisarzy fantasy stanowi swego rodzaju mem (choć pamiętajmy, aby nie wrzucać wszystkich do jednej kategorii). W internecie znajdziecie mnóstwo artykułów, które wyciągają bzdurne opisy z książek fantasy na temat kobiecych postaci. Nie znajdziecie tego jednak u Sandersona. Autor nie tworzy ani Mary Sue, ani rozhisteryzowanych panien, które same nie potrafią zawiązać buta. Ot, ludzkie, realistyczne kobiety, które niejeden czytelnik chciałby poznać w rzeczywistości. Takie, które chętnie miałoby się po swojej stronie.
miecz bohater postacie brandon sanderson

Dobry styl


Kiedy pierwszy raz przeczytałam książkę Sandersona, byłam pod ogromnym wrażeniem. Mowa tutaj o Z mgły zrodzonym i... do dzisiaj nie wyszłam z podziwu. Najtrafniejszym porównaniem jest określenie, że czytanie jego książek pozwala na oglądanie filmu w głowie. Jasne, wiele książek to umożliwia, ale ten pisarz charakteryzuje się wyjątkowo plastycznym oraz opisowym stylem. Z łatwością można wyobrazić sobie postacie, a poszczególne sceny akcji niemal rozgrywają się przed naszymi oczami. Może i brzmi to nieco absurdalnie, jednak jest prawdziwe!

Chociaż objętość książek Sandersona może przerazić niejednego czytelnika, kiedy rozpocznie się lekturę, nie odczuwa się tej długości. Autor pisze na tyle dobrze, że kolejne strony przerzuca się bez większego zastanowienia, fascynując wykreowanym przez niego światem. Tysiąc stron spod pióra Sandersona nie raz łatwiej i szybciej można przeczytać niż źle napisane dwieście – wierzcie mi na słowo.

Tempo pisania


Kiedy fani Martina cierpią, nie wiedząc, czy doczekają się finałowego tomu Gry o tron, Brandon Sanderson wydaje książki z prędkością światła. Biorąc pod uwagę liczbę pisanych przez niego powieści oraz wcześniej wspomnianą objętość, nie pozostaje nic innego, niż pogratulować mu samodyscypliny. I chociaż nie jest to najważniejszy czynnik, który świadczy o sympatii licznych fanów do autora, bez wątpienia stanowi on miły dodatek do całości!

Dlaczego ludzie lubią Sandersona?


Prawdopodobnie zalet Sandersona, które wpływają na jego fenomen znalazłoby się jeszcze więcej. Autor pisze w ciekawy sposób, tworzy oryginalne światy oraz niebanalne postacie, a za sprawą wieloświata pozwolił czytelnikom na „wkręcenie się‟ w jego powieści. Osobiście uważam, że to mocno wpływa na rzeszę fanów, która utworzyła się wokół Sandersona. Motyw ten stanowi coś na wzór „kleju‟. Dzięki Cosmere fandom trwa, szukając odpowiedzi na nurtujące ich pytania dotyczące serii. To z kolei zwiększa ich zaangażowanie, przez co trudniej odstawić książki Sandersona na półkę bez większego zastanowienia. A przecież tego chcemy, prawda? Aby jakaś powieść została z nami na dłużej niż tylko parę godzin.

A Wy co sądzicie o Sandersonie? Jesteście fanami?

Jeżeli dotychczas nie zetknęliście się z twórczością Brandona Sandersona, zachęcam do zapoznania się z tekstem Jak czytać książki Brandona Sandersona? oraz recenzjami jego powieści!

Nie bądź ukwiał, polajkuj Kulturalną meduzę na Facebooku!

Komentarze

  1. Osobiście odkryłam autora dość niedawno, ale od razu bardzo polubiłam to jak pisze :)

    OdpowiedzUsuń
  2. nie czytałam nic jego pióra, ale wymienione przez Ciebie zalety mocno kuszą ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. "Kiedy wszystkie karty zostają odkryte, czytelnik uświadamia sobie, że przez ostatnie setki stron dostawał podpowiedzi. Nagle pewne drobnostki, na które nie zwracało się uwagi, okazują się kluczowe" - to tak bardzo prawda. Ile razy prawie krzyknęłam ze zdumienia, aby po chwili dotarło do mnie, że przecież przez cały czas on coś takiego sugerował ^^"

    Od siebie dodam, że na spotkaniach autorskich jest również bardzo miłym i kochanym człowiekiem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Och! Nie miałam okazji być na spotkaniu autorskim z nim, ale mam nadzieję, że uda mi się kiedyś pojawić na takim :)

      Usuń
  4. Generalnie zgadzam się ze wszystkim i podsumuję krótko: Sanderson po prostu potrafi dobrze pisać. I już. Ma jednak tendencję do tworzenia chaotycznych początków, co kilku moich znajomych zniechęciło do jego książek. Ja sama pierwsze 100 stron Drogi Królów czytałam z wielka pustką w głowie i kompletnie nie miałam pojęcia o co chodzi - skakaliśmy nie tylko po bohaterach, ale i po epokach, a do tego działy się niestworzone rzeczy, które nie były nigdzie wytłumaczone. Dopiero koło 150-200 strony poczułam, że złapałam grunt pod nogami i mniej więcej wiem o co kaman. Ja właściwie nie mam nic przeciwko takiemu odkrywaniu świata na własną rękę, ale trochę mi smutno, że mój narzeczony przez ten chaotyczny początek nie przebrnął...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Słyszałam już podobne zarzuty, że na początku rzuca dużo nazw własnych, imion, funkcji i niektórzy się gubią. Ja osobiście tego nie odczułam, ale wierzę, że to może być kłopotliwe dla niektórych osób :/ Dobrze, że przynajmniej z czasem czytelnik "łapie grunt pod nogami"! :D

      Usuń
  5. Do Sandersona przymierzam się i przymierzam, moim problemem jest to, że trochę się obawiam, że się nie połapię albo że się wciągnę bez pamięci i dłuższa przerwa w czytaniu sprawi, że pozapominam co się działo. Więc zaczęłam od Alcatraza i na razie jestem naprawdę pozytywnie zaskoczona, bo spodziewałam się czegoś infantylnego, a tu proszę, jest to historia dla czytelników w każdym wieku. :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Akurat Alcatraz nie czytałam, ale książki wydane przez MAGa jego autorstwa gorąco polecam! :D

      Usuń
  6. Przeczytałam do tej pory tylko jedną krótką nowelkę i jeden tom Alcatraza, ale szczerze powiedziawszy mogę się nazwać fanem ;) "Droga Królów" czeka na mojej półce i po twoim poście jeszcze bardziej nie mogę się doczekać, aż po nią sięgnę.

    http://suomianne.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że "Droga Królów" przypadnie Ci do gustu :D

      Usuń
  7. Ten post powinien nazywać się: jak przekonać cię do przeczytania książek Sandersona. Mnie jedyne póki co cały czas odstrasza to objętość!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahaha, coś w tym jest! Przyznaję, że objętość może wywoływać niepokój, ale jak wspomniałam - tak naprawdę się jej nie odczuwa :D

      Usuń
  8. mnie jeszcze do siebie nie przekonał, bo nie miałam okazji go czytać, tylko o nim słyszałam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeżeli lubisz fantastykę, to polecam spróbować :)

      Usuń
  9. To ja przyznam się bez bicia... Że Sandersona uwielbiam, aczkolwiek przekonałem się do niego dopiero po zobaczeniu postu na tym blogu (Wklepałem w google frazę i mi wyskoczył) jak go czytać. I już po Elantris wiedziałem, że właśnie znalazłem autora, z którym spędzę masę czasu. Nie mogę już narzekać na "Nie mam co czytać", bo zawsze jest kolejna książka Sandersona ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Och! Jak miło mi to czytać! Bardzo się cieszę, że przekonałeś się do twórczości Sandersona ^^ Mam nadzieję, że trochę Ci zajmie przeczytanie wszystkich jego książek i nie dotrzesz zbyt szybko do okresu, w którym trzeba oczekiwać następnego tomu!

      Usuń
    2. Aktualnie skończyłem "Dawcę Przysięgi" i zabieram się za tomy 4-6 Ostatniego Imperium... A w kolejce czeka Rozjemca jeszcze, więc chyba mam jeszcze co robić ;)

      Usuń
    3. Zatem życzę miłej lektury! :D

      Usuń

Publikowanie komentarza

Copyright © Kulturalna meduza