Loki [recenzja 1 sezonu]

loki sezon 1
Po ataku na Nowy Jork Lokiemu udaje się uciec. Niestety trafia na TVA, organizację, która pilnuje, by linia czasu przebiegała jak należy, a niestety ucieczki Lokiego nie było w planach...

Loki to serial od MCU, na który czekałam z niecierpliwością. Wydarzenia z Infinity War złamały mi serce, z kolei Endgame dał nadzieję. I chociaż obawiałam się niektórych kwestii, zwiastun serialu zapowiadał coś dobrego. A zresztą! Mowa tutaj o Lokim – świetnym bohaterze, którego liczni fani Marvela zawsze uwielbiali. Dlaczego zatem nie jestem zachwycona...?

Pierwszy odcinek to był dla mnie festiwal uśmiechów i pisków. Oto jeden z moich ulubionych bohaterów powrócił w całej swojej lokiwatości. Byłam podekscytowana tym, co przyniesie ten serial oraz jego bohaterowie. Nie wspominając o tym, jak wspaniale było zastanawiać się kto, co i jak w cotygodniowym oczekiwaniu na następny odcinek. Miałam czas poznać fanowskie teorie oraz samej przeanalizować, czego właściwie oczekuję od dalszych wydarzeń. Niestety z każdym kolejnym odcinkiem mój entuzjazm względem tego serialu stopniowo przygasał.
loki sezon 1 odcinek 3
Przede wszystkim towarzyszyło mi poczucie przesytu fanserwisem (sceny nie wnoszące nic do fabuły, a powstające jedynie ku uciesze fanów). I nie wiem, czy winić za to twórców serialu, czy raczej fanów. Mój for you page na TikToku był zasypany wybranymi scenami z Lokiego. Dość szybko dorobiłam się myśli, że mam ich dość, bo ileż można? Niestety ta niechęć częściowo zaczęła się przekładać na serial, bo zaczęłam dostrzegać sceny, które nie wnosiły zbyt wiele poza ewentualną radochą fanów. A może miałam tego nad wyraz dość, ponieważ wydawało mi się, że można je było zastąpić lepszą kreacją fabuły?

Widzicie, w Lokim zabrakło mi emocjonalności. Fabułę pierwszego sezonu zamknięto w sześciu odcinkach, ale moim zdaniem nie to stanowi problem. Otóż niektóre sceny były niepotrzebnie wydłużone, zabierając czas, który można było przeznaczyć na te o większym bagażu emocjonalnym. Tylko z jakiegoś powodu twórcy uznali, że te momenty, w których widzowi mogła zakręcić się łezka w oku, lepiej skrócić. Tym sposobem zanim zdążyłam poczuć cokolwiek, akcja przeskakiwała do następnego wątku. Nie czułam zatem żalu, współczucia ani w sumie niczego innego w trakcie scen, które miały ogromny potencjał, by ukłuć widza w serduszko.

Czy to koniec moich narzekań? Cóż, nazwijcie mnie malkontentką, ale nie. Absolutnie nie kupuję relacji romantycznej, która została zaprezentowana w tym serialu. Należę do grona osób, które uznaje ją za pokręconą, ale ponieważ chcę uniknąć spoilerów, więcej na ten temat przeczytacie jutro, w przemyśleniach spoilerowych dotyczących Lokiego. Na ten moment niech Wam wystarczy wiedza, że jestem zdecydowanie „na nie‟ w tej kwestii.
loki i mobius
No ale dobrze: co właściwie mi się podobało? Fabuła w gruncie rzeczy jest ciekawa oraz pełna tajemnic. Jasne, pewne elementy dotyczące akcji nie wyszły, ale przez większość czasu byłam zaintrygowana. Zastanawiałam się, co będzie dalej, głowiłam nad intencjami poszczególnych bohaterów oraz miałam nadzieję na ziszczenie niektórych teorii. To one sprawiły, że finalnie nie byłam zbyt zaskoczona zwieńczeniem serialu. Jeżeli jednak ktoś z Was planuje obejrzeć wszystkie odcinki ciągiem, bez znajomości komiksów oraz wyjaśnień zagorzałych fanów Marvela, to... zapewne będziecie w szoku.

Zakończenie serialu było też na tyle dobre, że nie mogę doczekać się dalszych losów Lokiego. Ekscytuje mnie również to, w jaki sposób wszystko zaczyna się łączyć w najnowszej fazie MCU. Jestem przekonana, że w drugiej części Doctora Strange'a będzie się bardzo, bardzo dużo działo!

Nie myślcie jednak, że wyłącznie zwieńczenie jest dobre. Również po drodze Lokiego są sceny, które szokują oraz wbijają w fotel. Są takie wydarzenia, którymi twórcy wodzili nas za nos w zwiastunie, by finalnie pójść w zupełnie innym kierunku. I nie ukrywam, że doceniam te drobne żarciki!
prezydent loki
Do gustu przypadła mi też kreacja bohaterów. Trochę obawiałam się, jak potraktują Lokiego i... nie jestem w pełni zadowolona, ale powiedzmy, że jest okay. Miałam chyba nadzieję, że jego przemiana będzie postępowała ciut wolniej, ale z drugiej strony: nie było na to przestrzeni. Dlatego jestem skłonna przymknąć oko na ten fakt, chociaż wiem, że wielu fanom bardzo nie odpowiada, jak przedstawiono Lokiego (czują, że jest on totalnie oderwany od innych produkcji w ramach MCU). Ja jednak uważam, że dość dobrze zaprezentowano jego złożony charakter, obawy oraz nadzieje.

Mimo to najbardziej polubiłam Mobiusa granego przez Owena Wilsona oraz pewną postać, którą poznajemy dopiero w ostatnim odcinku, a zatem: ciii, uniknijmy spoilerów. Wróćmy do Mobiusa, który jest szczery, dobroduszny oraz zwyczajnie dający się lubić. To postać, której chcę więcej na ekranie, ponieważ zdobył moją ogromną sympatię. Owen Wilson zagrał go świetnie i liczę, że będzie odgrywał dużą rolę w MCU.

Spodobała mi się również atmosfera towarzysząca serialowi, zadbanie o wizualne elementy całej produkcji, dobre CGI oraz budująca napięcie muzyka. Pod względem wykonania uważam, że Loki jest naprawdę dobry, choć kreatywności WandaVision nie przebija.

Podsumowując, pierwszy sezon Lokiego nieco mnie rozczarował. Spodziewałam się czegoś nieziemskiego, a zamiast tego dostałam dość sporo zgrzytających mi potknięć. Niektóre elementy mi się podobają, ale poczucie drobnego zawodu zostanie. Liczę jednak, że historia ta ma jeszcze dużo do pokazania w przyszłości.

Komentarze

  1. Ogólnie się zgadzam, że można tu poczuć pewien niedosyt, czekam w takim razie na recenzję spoilerową :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już jest! Ciekawe, czy nasze spostrzeżenia się pokrywają :)

      Usuń
  2. Na razie jeszcze nie jestem przekonana, czy chcę obejrzeć ten serial.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeżeli nie jesteś fanką MCU, to nie ma sensu od tego zaczynać.

      Usuń
  3. Jejku, już trzy seriale Marvela wyszły, jestem tak bardzo w tyle! Lokiego oczywiście darzę sporą sympatią, ale dobrze wiedzieć, że serial czasami kuleje. Szkoda tego ścinania scen emocjonalnych, mam wrażenie, że właśnie takie sceny były największym plusem ostatnich części Avegersów.
    Ja mam przygotowany WandaVision, ale ciągle nie mogę się zabrać :D W każdym razie, to od niego zacznę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie! WandaVision jest super <3 Mam nadzieję, że Ci się spodoba!

      Usuń

Prześlij komentarz

Copyright © Kulturalna meduza