Wspaniała pani Maisel [recenzja 4 sezonu]

wspaniała pani maisel sezon 4 recenzja
Porzucona na lotnisku Midge Maisel postanawia zmienić kierunek kariery ku niezadowoleniu Susie, która decyduje się przyjąć nowych artystów pod swoje skrzydła.

W czwartym sezonie Wspaniałej pani Maisel dzieje się naprawdę dużo. To historia, które nie dotyczy już tylko tytułowej bohaterki, ale również jej otoczenia. Śledzimy rozwijającą się karierę Rose, przyglądamy się, jak Susie zdobywa kolejnych klientów, jak Abe odnajduje się w nowym świecie prasy, a także jak w swój biznes wkręca się Joel, jednocześnie próbując odnaleźć się w nowym związku. W tym wszystkim jest Midge, która próbuje pozbierać się po odrzucenia przez Shya.

Przyznaję, że bardzo chętnie dowiedziałam się więcej o drugoplanowych bohaterach. Ze szczególną ciekawością śledziłam wątek Rose oraz jej pracy jako swatki. Nie mogę się doczekać piątego sezonu, który pod tym kątem zapowiada się ekscytująco! (Tym bardziej, że niesie on za sobą obecność Kelly Bishop, którą uwielbiałam w Kochanych kłopotach w roli Emily Gilmore). Zresztą również historia Joela i Mei nabiera kolorów. To motyw, który przykuł moją uwagę w trakcie cotygodniowego seansu nowych odcinków i na który czekałam z niecierpliwością.
wspaniała pani maisel 4 teatr
W pewnym momencie nabrałam jednak poczucia, że ten sezon jest strasznie rozmyty... A właściwie, że problem stanowi brak jasnej linii fabularnej dla Midge. Nasza ukochana, charyzmatyczna, zabawna główna bohaterka ginęła na tle innych bohaterów. Wydaje się to trochę nierealne, co? Ale taka prawda! Wszyscy mieli ciekawsze problemy, historie oraz przeżycia. Każdy z jej otoczenia rozwijał się, parł naprzód, a ona jedna stała w miejscu. Niby wciąż rzucała żarty, mierzyła się z problemami życia codziennego oraz otrzymała większość czasu ekranowego, ale jakoś tak... mimo wszystko nikła.

Jak się jednak okazało, było to całkowicie zrozumiałe oraz logiczne. Choć moment objawienia następuje bardzo późno w sezonie, gdy ma miejsce, wątek Midge nabiera więcej sensu. To było naprawdę satysfakcjonujące i sprawiło, że doceniałam ten sezon. Pierwotnie sądziłam, że nie ocenię go zbyt pozytywnie, ale jak się okazało: jedna scena wystarczyła, bym całkowicie zmieniła swoje zdanie. Zapowiadam to nie bez powodu – nie zniechęcajcie się. Dajcie Midge szansę.
wspaniała pani maisel midge
Jak na Wspaniałą panią Maisel przystało nie brakuje wielu humorystycznych scen. Występy Midge są przezabawne, a i gagi sytuacyjne wielokrotnie doprowadziły mnie do śmiechu. To świetna komedia, na której zawsze doskonale się bawię. Serial bardzo poprawiał mi samopoczucie swoją lekkością oraz rozrywkowością, choć... nie zabrakło też elementu, który wywołał we mnie żal, a nawet niepokój. Przyznaję jednak, że większość emocji, które mi towarzyszą w trakcie tego serialu, to radość, dlatego gorąco go polecam na poprawienie sobie humoru w smutny wieczór.

Pogłębienie linii fabularnych poszczególnych bohaterów daje im szansę na rozwój. Wydaje mi się, że dzięki temu dowiadujemy się więcej o Susie, a Joel staje się bohaterem, którego w końcu potrafiłam polubić. Nie ukrywam, że wcześniej miałam z tym pewne problemy. Tymczasem w tym sezonie zaskarbił sobie moją sympatię i teraz szczerze mu kibicuję. Może to dobrze, że gdzieś Midge zeszła na bok. Pozwoliło nam to o wiele lepiej poznać motywacje, marzenia oraz cele poszczególnych bohaterów.
wspaniała pani maisel 4 magik
Recenzując Wspaniałą panią Maisel, nie mogę zapomnieć o tym, jak bardzo zachwycają mnie stroje w tym serialu. Nie wiem, czy są adekwatne do czasów, ale są przepiękne. Każde ubranie Midge to majstersztyk! Dla samej estetyki mogłabym ten serial oglądać godzinami. Pal licho fabuła, poczucie humoru czy rozwój bohaterów! Ten serial jest zwyczajnie bardzo ładny!

Podsumowując, czwarty sezon Wspaniałej pani Maisel budził we mnie pewne obawy, jednakże na sam koniec stwierdzam, że był udany. Jest może mniej ekscytujący dla Midge, natomiast doskonale buduje podstawy pod finałowy sezon, na który z niecierpliwością będę czekać.

Komentarze

  1. Kurczę z jednej strony to nie do końca moje klimaty, ale z drugiej strony obejrzałabym dla samych strojów i aranżacji.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam obejrzeć jeden odcinek i się przekonać, czy to coś dla Ciebie :)

      Usuń
  2. Ogólnie zawsze brakuje mi czasu na seriale i filmy, ale tutaj chętnie zrobię wyjątek :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Właśnie skończyłam pewien serial. Dzięki Tobie wiem co będę teraz oglądać :D

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Copyright © Kulturalna meduza