„The Crown‟ [sezony 1 i 2 – recenzja]


Dramat historyczny opowiadający historię Królowej Elżbiety od ślubu z księciem Philipem aż do czasów obecnych. Oprócz życia królowej angielskiej, serial przedstawia losy jej rodziny oraz prezentuje czasy, w których przyszło jej zasiadać na tronie.

Do tego serialu miałam dwa podejścia. Za pierwszym razem znudziłam się w połowie pierwszego odcinka. Za drugim razem pochłonęłam dwa sezony w trzy dni. Może wtedy nie miałam do tego głowy, może przez dwa lata moje gusta serialowe nieco się zmieniły – cokolwiek się stało, dzisiaj z niecierpliwością wyczekuję premiery trzeciego sezonu. Dlaczego?

Muszę zacząć od przyznania się, że mam słabość do sfabularyzowanych filmów biograficznych o ludziach, którzy osiągnęli sukces. Zazwyczaj tego typu produkcje przypadają mi do gustu, jeżeli są ciekawie poprowadzone. Struktura dokumentu najprawdopodobniej by mnie znużyła, dlatego cenię sobie dobre elementy fabularne. A tych na pewno nie brakuje w The Crown.


Wydarzenia przedstawione w serialu są ciekawe, a co więcej: prawdziwe. Oglądając kolejne odcinki, przeglądałam podstrony na Wikipedii, czytając o wydarzeniach historycznych, które rozgrywały się na moich oczach. I chociaż wymienionego przeze mnie źródła nie można uznać za niezwykle wiarygodnego, to fakty historyczne pokrywały się. Dzięki temu, niejako, odbyłam lekcję historii, która na pewno była ciekawsza niż te, którymi torturowano mnie w szkole.

Dlatego nie obawiajcie się, że historie tam prezentowane was zanudzą. Jasne, nie jest to serial akcji, przepełniony przemocą i wybuchami, aczkolwiek da się dostrzec w nim coś niezwykle fascynującego. Wydarzenia tam prezentowane doprawione są niesamowicie ciekawymi elementami, których prawdziwości możemy się jedynie domyślać. Mam tutaj na myśli rozmowy, rodzinne wpadki oraz rozterki samej królowej. Dzięki temu historia staje się o wiele głębsza, a rodzina królewska o wiele bardziej ludzka.

Oczywiście, aby podkreślić realia tamtej rzeczywistości, zadbano o to, aby na drogi wyjechały auta stylizowane na te, z lat pięćdziesiątych, sprawiono, że telewizory wyglądały tak, jak powinny ich początkowe wersje, a samoloty nie przypominały współczesnych maszyn. Krótko mówiąc: zadbano o to, aby każdy jeden szczegół aż krzyczał, że mówimy o latach 50, 60 itd.


Ta recenzja nie obeszłaby się bez wspomnienia o niesamowitym poziomie gry aktorskiej, który reprezentują pierwszoplanowi (a także drugo- i trzecioplanowi) aktorzy. Claire Foy i Matt Smith bardzo dobrze sprawują się w odgrywanych rolach i chociaż szczerze znielubiłam postać księcia Philipa, tak nie mogą odjąć Smithowi tego, jak poprowadził swojego bohatera.

Warto też docenić to, że w ramach zachowania wiarygodności (w kwestii wieku postaci), przy trzecim sezonie zostaną zmienieni aktorzy, odgrywający role w serialu. Osobiście uważam to za bardzo dobry pomysł. Unikną w ten sposób sztucznego postarzania trzydziestoletnich aktorów, co w pewnym momencie mogłoby wyglądać po prostu śmiesznie. A zmiana aktorów nawet jeżeli widzom będzie przeszkadzać, to pewnie z czasem się przyzwyczają – w końcu spójrzmy na przykład kultowego już dzisiaj Doctora Who.

Podsumowując, uważam, że przy tym serialu wykonano kawał dobrej roboty. Postarano się o to, aby wiarygodnie przedstawić wydarzenia historyczne, zabarwiono je niezłymi wątkami fabularnymi, które śledzi się z wypiekami na twarzy, a do tego wszystko jest wykonane tak ładnie, że widz od razu czuje się, jakby przeniósł się do czasów, które są prezentowane na małym ekranie.

Komentarze

  1. Dobrze, że wiarygodnie przedstawiono tutaj wydarzenia historyczne. To duży plus i możliwe, że obejrzę ten serial. ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Kusi mnie ten serial od dłuższego czasu, ale jeszcze się okaże, czy uda mi się go wcisnąć w "grafik" :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że znajdziesz miejsce dla tej produkcji!

      Usuń
  3. Serialów nielecących w polskiej telewizji, nie oglądam za dużo, właściwe od dawna nie oglądałam żadnego, ale pamiętam, gdy naprawdę wciągnęłam się w Skam, nie wiem czy The crown wpasowałby się w mój gust, także na razie sobie odpuszczę. :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cóż, SKAM i The Crown to całkowicie odmienne produkcje, a więc ciężko mi je w ogóle ze sobą zestawiać. Musiałabyś spróbować obejrzeć The Crown i się sama przekonać.

      Usuń
  4. Niedobrze. Mam wystarczająco dużo seriali na liście "do obejrzenia", a za mało czasu i (aktualnie) weny na ich oglądanie. No ale przekonałaś mnie. Chyba nie mam wyjścia i muszę obejrzeć :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Och, cieszę się, że cię przekonałam! Mam nadzieję, że się nie zawiedziesz :D

      Usuń
  5. Mój serialowy "must see"! Historia Windsorów mnie ostatnio nakręciła i książkowo, i filmowo, więc nie ma mowy - trzeba zobaczyć! Świetna recenzja - apetyt rośnie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To koniecznie musisz obejrzeć! Mam nadzieję, że Ci się spodoba :D
      I dziękuję za miłe słowa!

      Usuń
  6. (nie ma to jak napisać komentarz, a blogger go zjada...)
    Ja i seriale się nie lubimy, a ja i historyczny serial to już w ogóle byłaby porażka :D

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

.

Copyright © Kulturalna meduza