Mandalorian [recenzja 1 sezonu]

mandalorian recenzja pierwszego sezonu
Imperium upadło, a na jego miejsce powstała Nowa Republika. To w tych realiach śledzimy losy Mandaloriana, łowcy nagród, który podejmuje się wyjątkowej misji dla jednego z byłych imperialnych dowódców...

Jest wiele rzeczy, które spodobały mi się w tym serialu. Po pierwsze, i chyba też najważniejsze, jest niezwykle odświeżający w kwestii... moralizatorskiej. Oto w końcu nie skupiamy się na walce Jedi z Sithami, tych dobrych z tymi złymi. Zamiast tego poświęcono uwagę gildii Łowców Nagród, którzy pobieżnie pojawili się kilkukrotnie w filmach (np. Jango Fett, Bobba Fett, Greedo), i to bardziej utożsamiani z Imperium niż inną, niezależną organizacją. Z kolei tutaj Łowcy Nagród działają na zasadzie: „kto zapłaci więcej‟, a ich głównym punktem kodeksu jest to, że nie zadają żadnych pytań. Mimo to mogą zaskoczyć dobrymi uczynkami, przez co dochodzi do pewne dysonansu w ich naturze. Krótko mówiąc: Mandalorianie na reszcie postawiano na szarości.

Po drugie, rzeczą, którą niezwykle sobie cenię, jest coś, co przed chwilą już zasygnalizowałam: odejście od walki Jedi i Sithów. Tak właściwie większość bohaterów zdaje się za bardzo nie orientować w temacie Mocy. Mają swoje ważniejsze, bardziej przyziemne sprawy na głowie, niż myśl o „zakonie czarodziejów‟, którzy kiedyś chodzili po ziemi i brali udział w wojnach. Dlatego też mimo że sztuczki z Mocą pojawiają się kilkukrotnie, wywołują zazwyczaj reakcję w postaci braku zrozumienia i szybkiego zignorowania sprawy. I nawet nie wiedziałam, że tak bardzo potrzebuję zepchnięcia tych motywów na bok!

Po trzecie, postawiono na Mandalorian. Nie jakąś konkretną rasę, a właśnie na to zrzeszenie kosmitów, którzy kierują się wspólnym zbiorem zasad. A zatem może zabrakło znanego już kodeksu Jedi ze swoim „nie ma emocji, jest spokój‟ czy też „spokój to kłamstwo – jest tylko pasja‟ Sithów. Zamiast tego wielokrotnie usłyszymy „tak każe obyczaj‟, czyli hasło charakterystyczne dla Mandalorian. I z wielką chęcią dowiem się czegoś więcej na temat tego ludu, ponieważ we wcześniejszych filmach za bardzo ich nie poznajemy.
mandalorian recenzja
Po czwarte, mamy do czynienia z niezwykle fascynującym okresem w historii Gwiezdnych wojen. Imperium upadło, jednak niedobitki fanatyków, którzy dalej wierzą w to, że Imperator miał rację żyją i chcą namieszać. Rebelia może i wygrała, ale Nowa Republika dopiero staje na nogi i za bardzo nie wprowadziła ładu. Ustanowili nowe prawo, zajęli się egzekucją osób związanych z Imperium, ale dla wielu ludzi nie ma to najmniejszego znaczenia, ponieważ borykają się z innymi problemami. Dla wszystkich ta zmiana ustroju w galaktyce była wywróceniem życia o sto osiemdziesiąt stopni, a przystosowanie się nie jest proste.

Skupiając się teraz nieco bardziej na szczegółach, fabularnie Mandalorian jest bardzo specyficzny. Oglądając go, czasami miałam wrażenie, że oglądałam rozgrywkę gry fabularnej. Główny bohater ma główne zadanie, które jest związane z zapewnieniem bezpieczeństwa kosmicie powszechnie znanemu w internecie jako Baby Yoda (no i może tego określenia się trzymajmy, ponieważ w serialu nie pada żadne imię w stosunku do tej istoty). Jednak przy okazji wykonywania tego zadania, podróżuje po galaktyce, wypełnia poboczne, mniejsze misje oraz poznaje nowe osoby. Te znajomości z kolei mogą mu się przydać przy wykonywaniu głównego (skoro już o grach wspomniałam) questa.

W związku z tym mamy do czynienia z przygodami odcinkowymi, które raz są ciekawsze, raz nudniejsze. Nie ma tutaj jakiejś szczególnej zasady albo wyrównanego poziomu. Są epizody, które trzymały mnie w napięciu i takie, o których dość szybko zapomniałam, ponieważ niewiele wnosiły do głównej linii fabularnej. Ta przygodowość pozwala nam na lepsze poznanie głównego bohatera, jego sposobu postępowania oraz przywodzi mi na myśl sposób prowadzenia Doctora Who. Jednak przy okazji tracą na tym najistotniejsze motywy.
mandalorian recenzja
Już od pierwszego odcinka w głowach widzów powstają liczne pytania, na które liczą, że uzyskają odpowiedzi na przestrzeni następnych epizodów. Niestety do końca tak się nie dzieje. Niektóre nurtujące pytania pozostają bez odpowiedzi i obawiam się, że nawet w drugim sezonie (zapowiedzianym na jesień 2020) nie otrzymają pełnego wydźwięku. Z jednej strony fajnie, że utrzymywany jest ten motyw tajemnicy, z drugiej mam wrażenie, że trochę za bardzo z nim zaszalano i pozostawiono mnie ze zbyt wielkim poczuciem niedosytu.

Pojawiają się oczywiście w fabule również usterki, które trochę mi zgrzytały, jednak generalnie dobrze się bawiłam. Podobały mi się nawiązania do poprzednich części, pewne mrugnięcia okiem do fanów obeznanych ze światem Gwiezdnych wojen. Mam wrażenie, że zostało to wykonane z większym sercem i starannością niż najnowsza trylogia. Pewne sentymenty są o wiele bardziej dyskretne i mniej nachalne, niż miało to miejsce choćby w Skywalker. Odrodzenie.

Zanim przejdę do bohaterów, chciałabym powiedzieć parę słów na temat klimatu tej produkcji. Bardzo wiele scen niemal przypomina westerny! Niektóre pojedynki (a te swoją drogą są epickie!) naprawdę wyglądają jak wyciągnięte z jakiegoś filmu z Clintem Eastwoodem. Co więcej wielu scenom towarzyszy ciekawe i przyjemne poczucie humoru, którego kwintesencję zobaczymy w odcinku wyreżyserowanym przez Taikę Waititiego, Chapter 8: Redemption, i niesamowitego dialogu między dwoma szturmowcami. Potrzebuję zdecydowanie więcej takich scen i mam nadzieję, że w drugim sezonie ich nie zabraknie!
mandalorian recenzja
Przechodząc już do tematu, który zapewne wielu z Was ciekawi: jak wypadły postacie? Cóż, ja również zastanawiałam się, jak to będzie, biorąc pod uwagę moją niechęć do bohaterów najnowszej trylogii. Tutaj jednak zostałam pozytywnie zaskoczona! Mandalorian jest specyficznym typem bohatera, który kieruje się kodeksem, świetnie walczy, nienawidzi droidów oraz bywa rozdarty, nie wiedząc, jak powinien postąpić. Jak dla mnie jest bardzo ciekawie wykreowaną postacią, której przeszłość poznajemy niestety dopiero z czasem. Moim zdaniem wypadł naprawdę świetnie i czekam na kolejne sezony, ponieważ wierzę, że ma jeszcze sporo do pokazania.

Co do pobocznych postaci... Baby Yoda jest uroczy, ale to tak naprawdę maskotka drużyny, dlatego nie będę mu póki co poświęcać zbyt wiele miejsca. Wywołuje uśmiech na twarzy widza, jednak nie ma takich cech, które sprawią, że stworzę peany na jego cześć. Z kolei muszę przyznać, że urzekły mnie postacie Kuiila oraz Cary Dune (no i oczywiście IG, cóż mogę powiedzieć? Mam jakąś taką dziwną słabość do droidów w Gwiezdnych wojnach!). W każdym razie drugoplanowe postacie, które pojawiają się w mniejszości odcinków również szczerze polubiłam. Są barwni, nietypowi, mają za sobą przeszłość, którą chętnie lepiej bym poznała.

Podsumowując, dla mnie jest to bardzo udany serial. Nie jest wolny od potknięć, żałuję, że nie podano nam nieco więcej odpowiedzi (albo chociaż wskazówek!) w tym sezonie, jednak generalnie jestem zadowolona. No i oprócz tego z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że jest to lepsze od najnowszej trylogii Gwiezdnych wojen...

Nie bądź ukwiał, polajkuj Kulturalną meduzę na Facebooku!

Komentarze

  1. Raczej nie dla mnie. Ale za to mój chrześniak totalnie oszalał na punkcie tego typu seriali i filmów 😉

    OdpowiedzUsuń
  2. Muszę polecić swojemu facetowi. Na pewno będzie zachwycony :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że "Mandalorian" przypadnie mu do gustu :D

      Usuń
  3. Nie jest to dla mnie, ale wiem komu polecić :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Jeszcze nie miałam okazji oglądać, bo nie mam Disney Plus, ale kiedy już będzie u nas z pewnością go nadrobię. Fajnie, że serial jest dobry.


    Książki jak narkotyk

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że wtedy na pewno warto się zapoznać! :D

      Usuń
  5. Ja nie znalazłam odpowiedzi na jedno pytanie - czy dam radę to obejrzeć, jak kompletnie nie mogę się połapać w Gwiezdnych Wojnach! Jestem mega ciekawa tego serialu, ale z GW jakoś mi nie po drodze i trochę się obawiam, że się pogubię :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz co... nie ma tu za dużo nawiązań do głównej serii, poza stwierdzeniem, że Imperium przegrało i na jego miejsce odbudowywana jest Nowa Republika. Generalnie większych powiązań póki co z główną serią nie ma. Warto spróbować i się przekonać na własnej skórze, czy nadążasz :D

      Usuń
  6. To z całą pewnością serial do nadrobienia jak się u nas pojawi platforma Disneya i mam nadzieję, że również mi się spodoba ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Moim zdaniem to najlepsza rzecz z uniwersum Gwiezdnych Wojen od czasów oryginalnej trylogii. Osłodziła nieco zawód po Skywalker: Odrodzenie. Już nie mogę się doczekac drugiego sezonu!

    OdpowiedzUsuń
  8. Ciekawe, Twoja recenzja jest pierwszą pozytywną jaką czytam o Mandalorianie. Jak na razie nie dane mi było obejrzeć, ale w sumie... Jesteś pierwszą, która zasiała we mnie chęć do tego, by ten serial poznać, bo po moim początkowym nakręceniu się, masa niepochlebnych opinii mocno mnie zniechęciła... Dzięki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Naprawdę pierwszą pozytywną? :O Ja raczej się spotkałam z pozytywnymi słowami na temat tej produkcji! Może nie zachwytami, ale też nie widziałam jakiegoś wielkiego hejtu.
      Mam nadzieję, że spróbujesz obejrzeć, jeżeli na początku miałaś chęci, by go obejrzeć.

      Usuń

Publikowanie komentarza

Copyright © Kulturalna meduza