„Flying high‟ – Bianca Iosivoni [recenzja]

flying high recenzja
| Falling fast | Flying high |
 
Hailee skrywała tajemnicę. Mroczną i ponurą, o której nikt nie wiedział i nikt nie powinien się dowiedzieć. A już na pewno nie Chase. Hailee nie chce już dłużej udawać. Wpadła po same uszy, wbrew wszelkim swoim wcześniejszym planom. Wbrew temu, że od pierwszej sekundy, kiedy przed
nim stanęła, była przekonana, że straci Chase'a. Ale każdym uśmiechem i każdym dotykiem chłopak coraz bardziej podbijał jej serce. Może jednak Hailee i Chase mają jakąś szansę? A może przeciwnie muszą zdać sobie sprawę, że czasami nawet miłość nie wystarcza, aby dwoje ludzi mogło być razem?

Falling fast rozwaliło mnie na kawałki. Chociaż od początku spodziewałam się, jak potoczy się ta historia, to i tak ostatnie strony czytałam w napięciu i ze łzami w oczach. Pokochałam bohaterów, ich historie oraz wszystko, co związane z tą powieścią. Byłam pełna podziwu dla Iosivoni, która najwidoczniej poczyniła spore postępy od serii Firsts. Ale czy drugi tom przygód Hailee i Chase'a też zrobił na mnie takie wrażenie?

Akcja zostaje podjęta w tym samym momencie, w którym Iosivoni zakończyła pierwszą część. A zatem, jak zapewne pamiętacie, dzieje się dużo. Mamy do czynienia z mnóstwem emocji, napięciem oraz obawami. Kolejne strony przerzuca się z ciekawością, chcąc wiedzieć, czy Chase'owi uda się uratować Hailee. Jednakże po akcji ratunkowej akcja zdecydowanie zwalnia i utrzymuje dość żółwie tempo aż do samego końca. Flying high nie jest przepełnione zwrotami akcji ani wielką ciekawością o to, co ukrywają bohaterowie. Powiedziałabym, że gwałtownych zmian stanów emocjonalnych jest zdecydowanie mniej w porównaniu do pierwszego tomu. Czy to źle?

Wszystko zależy od oczekiwań czytelnika. Jeżeli sięgacie po tę książkę z nastawieniem, że historia będzie równie dynamiczna, co w przypadku Falling fast, przeżyjecie rozczarowanie. Jeżeli jednak ciekawi Was, jaki jest tok myślenia Hailee teraz, kiedy znamy jej sekret, zapewne będziecie usatysfakcjonowani lekturą. Bohaterka wiele czasu poświęca na próbę zrozumienia swojego stanu, pracy nad sobą oraz rozważaniami nad tym, kim jest i do czego dąży. Zresztą podobne rozterki towarzyszą Chase'owi, który analizuje swoją edukację oraz potencjalną przyszłość zawodową, konfrontując je z własnymi marzeniami. To wszystko sprawia, że Flying high można określić mianem książki opowiadającej o odnajdywaniu siebie oraz odwagi, by móc postępować zgodnie ze sobą.

Fabuła zatem jest dość spokojna, a może wręcz chwilami nużąca... Nie przeczę, że czytałam tę książkę dość długo, jak na ten gatunek. Zazwyczaj podobne powieści pochłaniam w dwa dni. Tym razem przyszło mi spędzić nad powieścią Iosivoni znacznie więcej czasu. Może wynikało to z poruszanych tematów, ale nie da się ukryć, że tempo mocno wpływało na dalszą chęć lektury. Zatem miałam znaczący problem z czytaniem dużej liczby strony na raz.

Natomiast jest to nieduży minus w stosunku z zaletami. Poruszana tematyka jest ważna, a Iosivoni podchodzi do tego w racjonalny sposób. Ku mojej ogromnej uciesze, stawia na pokazanie postaci psychoterapeuty w dobrym świetle. Pokazuje, jak istotne są niektóre elementy leczenia w przypadku zaburzeń zdrowia psychicznego oraz ponownie przypomina czytelnikom, by w chwilach kryzysu nie obawiali się prosić o pomoc. A, jak zapewne już wiecie, dla mnie to sprawia, że historia od razu punktuje. Bo widzicie... Flying high nie jest magiczne. I bardzo dobrze, bo depresja też taka nie jest.

Jak już wspomniałam, bohaterowie są bardzo na plus. Obydwoje są ciekawi, dający się lubić oraz naturalni. Mają swoje własne problemy, które wywodzą się z różnych dziedzin, ale sprowadzają się do tego samego problemu: kim właściwie są? To prowadzi do ich licznych rozważań na temat samoświadomości, a przez to Iosivoni sprawia, że historia jest jeszcze ciekawsza. Co więcej, relacja Chase'a i Hailee jest niesamowicie urocza. Mnie ona zachwyciła i myślę, że zostanie ze mną na dłużej.

Jeżeli czytaliście moje recenzje serii First, to zapewne wiecie, że nie byłam zadowolona ze stylu pisania Bianci Iosivoni. Na szczęście w przypadku Flying high sytuacja jest o wiele lepsza. Autorka o wiele lepiej operuje piórem (lub klawiaturą), stawiając na przyjemne dialogi oraz trafne opisy. Co ciekawe, więcej potknięć pochodziło raczej ze strony naszej polskiej redakcji, ale i tak nie było ich na tyle dużo, abym wołała o pomstę do nieba, zatem przymknę na nie oko.

Podsumowując, Flying high to dobra kontynuacja Falling fast. Co prawda historia jest wolniejsza, a przez to może nieco nużyć czytelnika, jednak porusza ważne i aktualne tematy, zarazem stawiając na zgłębienie bohaterów. Iosivoni w swojej książce dość dojrzale podchodzi do poruszanej problematyki, za co jestem jej bardzo wdzięczna. A w związku z tym: mogę Wam z czystym sumieniem polecić tę lekturę!

W PIGUŁCE:
| New Adult | romans | obyczajowe | studia | depresja | problemy psychiczne | leczenie psychologiczne | odnajdywanie siebie | miejsce akcji: USA | niemiecka pisarka | inne książki autorki |
flying high cytat
Za egzemplarz dziękuję:

Komentarze

  1. Mam w planach przeczytać tę książkę.

    OdpowiedzUsuń
  2. Książka zupełnie nie dla mnie, ale znów napisałaś recenzję, którą się po prostu super czyta :)

    OdpowiedzUsuń
  3. a ja bym przeczytała.

    Zapraszam do mnie przy okazji i zostaję u Ciebie:)

    www.natalia-i-jej-świat.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że jeżeli po nią sięgniesz, to będziesz zadowolona :)

      Usuń
  4. Zgadzam się, akcja nie pędzi, ale za to jest wiarygodna i wartościowa. To nie jest słodka historyjka, a raczej książka z przekazem i emocjami. Bardzo mi się podobała.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się! Sama jestem pod wrażeniem, że można napisać na tyle dobre NA :)

      Usuń
  5. Ja w ogóle uwielbiam niemiecką literaturę. Nie wiem co w niej jest takiego, ale jeszcze nigdy mnie nie zawiodła :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się! Niemieckie autorki NA są po prostu świetne! Mają dobre pomysły i niezłe wyczucie do poruszanych tematów :)

      Usuń
  6. Wyczaiłam ją ostatnio w zapowiedziach, zapisałam sobie nawet na liście, a dopiero po czasie odkryłam, że to drugi tom! Ale nadrobię i wezmę się za en, bo mnie zaintrygował. No i czy nie ma cudnej okładki?

    OdpowiedzUsuń
  7. Piękna okładka :D nie znam tej serii, ale z chęcią się z nią zapoznam :D

    weruczyta

    OdpowiedzUsuń
  8. Cóż za piękna okładka :)
    Świetnie, że autorka poprawiła swój styl pisania i że przez to książka jest znacznie przyjemniejsza. Lubię, gdy w takich lekturach można zżyć się z bohaterami, a każda ich historia, jest tak naprawdę naszą wspólną. Po za tym, wywołać emocje w czytelniku nie każdy umie, więc musi być ona naprawdę dobra :) Pozdrawiam cieplutko.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Okładka jest przepiękna, a autorka robi zaskakujący progress <3 Mnie to bardzo cieszy!

      Usuń
  9. Jeszcze nie czytałam pierwszego tomu. Tak się złożyło, że inne książki mnie bardziej ciekawiły.

    Książki jak narkotyk

    OdpowiedzUsuń
  10. Przeczytałam dwie książki z serii "First" i zaczęłam trzecią, ale nie mogę się zmusić do jej skończenia. Mimo, że uwielbiam powieści tego typu, tak w czytanie tej serii jakoś nie mogę się wkręcić. Myślę nad czym czy nie dać Iosivoni kolejnej szansy i sięgnąć po "Falling fast", ale na tę chwilę nie jestem do tego przekonana.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "First" jest o wiele słabsze od "Falling fast", serio! Jakby pisała to zupełnie inna osoba! Nie zrażaj się :D

      Usuń
  11. Wspaniała recenzja, niestety jeszcze nie miałam okazji poznać bliżej tej historii :)
    Pozdrawiam cieplutko ♡

    OdpowiedzUsuń
  12. Jestem jej ciekawa, bo nawet nie słyszałam o niej wcześniej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeżeli lubisz romanse, to myślę, że przypadnie Ci do gustu :)

      Usuń
  13. Już dawno nie czytałam nic z gatunku new adult. O tych książkach też wcześniej nie słyszałam, muszę się im bliżej przyjrzeć :)

    OdpowiedzUsuń

Publikowanie komentarza

Copyright © Kulturalna meduza