Odwet [recenzja 1 sezonu]

odwet sezon 1 recenzja
W szkole dochodzi do morderstwa, pod którym podpisuje się grupa D.G.M.. Problem polega na tym, że prawdziwe członkinie D.G.M. nie mają z nim nic wspólnego...

Ostatnimi czasy miałam całkiem duże szczęście do natrafiania na przyjemne produkcje o nastolatkach dla nastolatków. Niemal wyparłam z pamięci istnienie takich koszmarków jak Riverdale. I wszystko szło dobrze, aż do momentu, w którym przyszło mi obejrzeć Odwet. Chociaż możliwe, że tragicznie nie jest, to... nie mogę powiedzieć, że jest to coś dobrego. Ale zacznijmy od początku, dobrze?

Czwórka dziewczyn zrzesza się i pod nazwą D.G.M. (Don't Get Mad) postanawia walczyć z niesprawiedliwościami, które mają miejsce w ich elitarnej szkole. Niestety dochodzi do morderstwa, w które ktoś postanowił wrobić D.G.M.. Owocuje to wizytą policji w szkole oraz rozpaczliwą próbą znalezienia przez dziewczyny sprawcy tej zbrodni. Na domiar złego wygląda na to, że ktokolwiek popełnił zabójstwo, nie planuje poprzestać tylko na jednej osobie.

I biorąc pod uwagę ten opis, można pomyśleć, że zapowiada się całkiem ciekawa produkcja, prawda? Pełna tajemnic, prób rozwiązania zagadki morderstwa oraz mrocznych wydarzeń. Cóż, niestety tak nie jest. Sama kwestia popełnionej zbrodni jest miałka i nieszczególnie interesująca. Co więcej, większość potencjału tego serialu tłamsi typowa teen drama. Zatem bohaterowie skupiają się na pierwszych miłościach, wagarowaniu, plotkach czy stypendiach naukowych, a w serialu mają miejsce kłótnie między przyjaciółmi, słodkie pocałunki oraz odnajdywanie swojej tożsamości seksualnej. 
odwet sezon 1 ronny i rex
Niestety przez to, że twórcy postanowili wpleść w tę historię aż tyle motywów pochodzących z dwóch różnych światów, nie wyszło im nic. Trochę takie gdzie kucharek sześć, tam nie ma, co jeść. Wydaje mi się, że za bardzo zaszalano z poruszanymi wątkami. Gdyby nieco zmniejszyć ilość licealnych problemów na rzecz zagadki morderstwa, możliwe, że wyszedłby o wiele ciekawszy kryminał.

Podkreślmy jednak słowo „możliwe‟, ponieważ nie mam stuprocentowej pewności. Sama kwestia rozwiązywania zagadki morderstwa pozostawia wiele do życzenia. Odwecie znajdzie się kilka absurdów, na które trudno było mi przymknąć oko. Źle one świadczą o kreacji bohaterów (zarówno czwórce przyjaciółek, jak i policji), ale także godzą w inteligencję widza. Załamywałam ręce, kiedy dziewczyny wiedząc, że D.G.M. jest poszukiwane przez policję, i tak dość jawnie krzyczały swoje hasło, przyznając się do przynależności... A takich smaczków znajdzie się tam więcej.

Czasami miałam wrażenie, że nie wiem, czy mam traktować ten serial poważnie, czy raczej z dużym przymrużeniem oka. Co gorsza, wydaje mi się, że sami twórcy nie wiedzieli, w którym kierunku powinni pójść... Dlatego powstała dość chaotyczna produkcja, w której niektóre sceny sprawiają wrażenie poważnego kryminału, a z drugiej absurdalnej produkcji dla nastolatków (choć nie aż tak pokręconej jak Riverdale).
odwet sezon 1 margot kitty bree olivia
Główne bohaterki są bardzo stereotypowe i sztampowe. Mamy dziewczynę, dla której liczy się przede wszystkim sport; tę cichą i nieśmiałą kujonkę; buntowniczkę oraz panią popularną. Choć każda z nich ma w sobie ciut więcej oraz nie są jednowymiarowe, to... kreacja nie wyszła zbyt dobrze. Przypisanie ich do poszczególnych grupek (a potem zrzeszenie w imię wspólnego celu) niemal krzyczy i kojarzy się z nieco przestarzałym podejściem do budowania postaci. Niestety najwidoczniej jest on ciągle obecny.

Jak możecie się domyślić: nie polubiłam żadnej z bohaterek, a i poboczne postacie nie wzbudziły mojej sympatii. Jest ich cała masa i to na tyle, że w niektórych przypadkach nie wiedziałam, kto jest kim (choć winię też fakt, że znużona fabułą, czasami nie przykładałam pełnej uwagi do wydarzeń na ekranie laptopa). Jednak w większości potrafiłam przypisać poszczególne cechy do postaci, jednak nie przyczyniły się one do polubienia kogokolwiek.

Nie oczekiwałam się od Odwetu cudów, jednak nie sądziłam, że będzie aż tak marnie! Strasznie się wynudziłam w trakcie oglądania, za dużo razy przewracałam oczami, a bohaterowie nie wzbudzili mojej sympatii. Nawet jeżeli pojawi się drugi sezon, na pewno nie obejrzę. I Wam też, drodzy czytelnicy, odradzam oglądanie...

Nie bądź ukwiał, polajkuj Kulturalną meduzę na Facebooku!

Komentarze

  1. Ja ostatnio totalnie nie mam czasu na seriale. Szkoda jednak, że aż tak bardzo Ci sie nie podobał. Zmarnowałaś czas.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Również żałuję, że sięgnęłam po to, skoro jest tyle innych ciekawszych produkcji :D

      Usuń
  2. Nie Ty jedna mi mówisz, że serial jest szalenie słaby. Jestem ciekawa jak wypada w porównaniu do książki ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po tak marnym serialu na pewno nie będę próbowała zestawiać tego z książką!

      Usuń
  3. Szkoda, że serial okazał się taki słaby. Ja póki co jestem na etapie "Teorii wielkiego podrywu" :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. TBBT to fajny serial! Bardzo przyjemny i zabawny :D

      Usuń
  4. Jestem świeżo po obejrzeniu serialu. Mam podobne odczucia... Na książkę raczej się nie skuszę.

    OdpowiedzUsuń
  5. Rzadko sięgam po seriale o szkole nawet jeśli opisy zachęcają większość okazuje się klapą ^^ A może po prostu mam zbyt wygórowane wymagania ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiele seriali o nastolatkach jest przerysowanych, więc w gruncie rzeczy masz rację. Jeżeli to komuś przeszkadza, to wiele z nich będzie można określić mianem klapy :/

      Usuń
  6. Szkoda, że ten serial Ci nie podszedł. Ja w końcu muszę się wziąć za kolejne sezony "Dark" i "The Rain"

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miłego oglądania! Mam nadzieję, że Ci się spodobają :)

      Usuń
  7. Nie oglądałam tego serialu i nie wiem czy go obejrzę skoro jest słaby. Póki co oglądam kilka na Netflixie i zacznę nowy jak skończę te rozpoczęte. :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Szkoda, że tak słabo wyszło :(

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie oglądam tego typu seriali. Mam swoje ulubione dwa polskie 😉

    OdpowiedzUsuń

Publikowanie komentarza

Copyright © Kulturalna meduza