Alpha, beta i sensitivity readers – kim są?

alpha beta i sensitivity readers
O beta readers słyszałam wiele razy, jednak z pojęciami alpha readers i sensitivity readers nie spotkałam się zbyt często. Dlatego dzisiaj wyjaśnimy sobie te pojęcia, aby czytanie podziękowań autora stało się bardziej zrozumiałe.

Autorzy książek w podziękowaniach często wspominają osoby, które pomogły im w procesie powstawania książki. Najczęściej wymieniają beta readers, ale niektórzy autorzy pokuszą się również o wspomnienie alpha readers (chyba najczęściej spotkacie się z tymi pojęciami w podziękowaniach u Brandona Sandersona). Co więcej, coraz częściej w powieściach z gatunku New Adult spotykam się z podziękowaniami dla sensitivity readers. I chociaż intuicyjnie wydaje się, że rozumiemy, kim są ci ludzie, zdefiniujmy sobie ich znaczenie dla autorów.

Kim są alpha readers?


Alpha reader (czytelnik alfa) to osoba, która – jak sama nazwa wskazuje – jako pierwsza ma styczność z książką. Bardzo często w ich ręce trafia nieskończony materiał; książka, która jest jeszcze przed poprawkami i edycją. Taka osoba odpowiada za spojrzenie na powieść i ewentualne wyjaśnienie autorowi, że fabuła jest dziurawa. Alpha reader sprawdza, czy historia ma sens, całość zmierza w dobrym kierunku, bohaterowie zachowują się z sensem, dialogi są czytelne oraz czy wszystkie sceny są dobrze przedstawione. Można powiedzieć, że ta grupa podchodzi do książki bardzo technicznie, warsztatowo.

Czytelnik alfa ma za zadanie pokazać autorowi, czy warto zaczynać pracę nad poprawkami i edycją (np. w zakresie przecinków, konstrukcji zdań), czy może lepiej poświęcić więcej czasu na dopracowanie historii samej w sobie. Stąd też alpha reader dostaje książkę zanim przejdzie ona edycję, aby bez bólu serca móc wprowadzić znaczące zmiany fabularne.

W jednym z artykułów wyczytałam, że alpha reader powinien patrzeć na czytaną książkę jako autor, dopatrywać się potknięć, które warto skorygować, aby efekt końcowy był jak najlepszy. Zarazem powinni oni zignorować takie rzeczy jak źle postawione przecinki, ponieważ bardzo możliwe, że tekst jest na etapie szkicu i poprawianie tych błędów byłoby marnowaniem czasu.

Jednakże autorzy często nie sięgają po czytelników alfa, tylko od razu zwracają się w stronę tzw. beta readers.
alpha reader

Różnice między alpha readers a beta readers


Beta readers (czytelnicy beta) otrzymują bardziej skończony produkt niż czytelnicy alfa. Może i jeszcze nie przeszedł finalnej korekty, jednak większość rzeczy jest już napisana poprawnie, dziur fabularnych na tym etapie być nie powinno, a książce jest coraz bliżej do wydania. Czytelnicy beta powinni zatem podejść do czytanej książki bardziej jak... przeciętny czytelnik.

To osoby, które nie czytają powieści aż tak rygorystycznie jak zrobili to czytelnicy alfa, a raczej po prostu poznając nową historię. Nie oznacza to jednak, że nie mają zwrócić uwagi na ewentualne problemy fabularne! Ich ocena jednak to wymienienie mocnych stron powieści, słabych oraz zaproponowanie ewentualnych drobnych poprawek, które można jeszcze wprowadzić (jednak nie są one dramatyczne).

Co więcej, czytelnicy beta to zazwyczaj osoby z grupy docelowej, do której kierowana jest książka, co pozwala im ocenić ją na tle podobnych powieści. W związku z tym ich uwagi są bardziej podobne do tych, którymi podzielą się czytelnicy końcowi książki. Beta readers opowiadają o wrażeniach, uczuciach towarzyszących im w trakcie lektury, a charakter ich uwag często zależy od samego autora. To właśnie on może poprosić, by zwrócić też uwagę na poprawność językową czy wiarygodność bohaterów.

Krótko mówiąc: jeżeli autor napisze książkę, beta reader raczej nie powinien wywrócić jej do góry nogami. To zadanie ewentualnie należy do alpha readers, którzy patrzą na powieść w sposób techniczny. Czytelnicy beta zachowują się bardziej jak końcowi czytelnicy, mówiąc, co im się spodobało, a co nie. To również oni prędzej powinni zwrócić uwagę na ewentualne błędy interpunkcyjne czy literówki. 
książki na półkach

Czym zajmują się sensitivity readers?


Senstivity readers to z kolei podtyp beta readers. Ich celem jest sprawdzenie, czy autorzy tworzonymi historiami nie urażają pewnych grup społecznych, nie umniejszają ich problemom albo nie przedstawiają ich w nierealistyczny sposób. 

Tę rolę należy traktować dość szeroko. Sensitivity readers mogą sprawdzać książkę, jeżeli pojawiają się tam przedstawiciele rasy albo wyznania, do których nie przynależy autor. Osobiście jednak spotkałam się z nimi w przypadku książek mówiących o chorobach (np. depresja, mukowiscydoza) czy w przypadku pojawienia się postaci transseksualnej (sensitvity readers sprawdzą się w każdej książce, w której pojawiają się wątki LGBT). W wymienionych przeze mnie przypadkach chodziło o wiarygodne przedstawić myśli bohaterów.

Warto jednak powiedzieć: tej grupie czytelników nie chodzi o ograniczanie autora (chociaż toczą się dyskusje, czy sensitivity readers nie stanowią pewnej formy cenzury). Z definicji ich rolą jest dopilnowanie, aby niełatwe motywy książkowe zaprezentowane zostały we właściwy sposób; żeby postacie były dobrze napisane, a wątki fabularne nie wywoływały irytacji w czytelnikach, którzy mogą w jakiś sposób utożsamiać się z bohaterami (np. poprzez należenie do tej samej mniejszości).

Podsumowując, alpha readers czytają tekst surowy, skupiają się na kwestiach warsztatowych, szukając luk fabularnych czy niepoprawnie napisanych dialogów. Beta readers podchodzą do powieści jak czytelnik, skupiając się na odczuciach oraz ewentualnie wynajdując pojedyncze sceny, które autorowi nie wyszły. A sensitivity readers mają na celu upewnienie się, że autor wiarygodnie przedstawia poszczególne grupy społeczne.

Znaliście te pojęcia? 

Komentarze

  1. Bardzo ciekawy post. Temat jest mi znany.

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie znałam tych pojęć. Dziękuję, że za sprawą twojego wpisu dane było mi się z nimi zapoznać :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że mogłam Ci dostarczyć nowej wiedzy!

      Usuń
  3. Jak zwykle w punkt trafiłaś z tematem. Wiesz o czym piszesz, piszesz też mądrze. Jesteś rasową dziennikarką :)

    OdpowiedzUsuń
  4. O! Nie słyszałam o tym, ale to jest super zabieg. W przypadku "alpha readers" zaczynam rozumieć, dlaczego niektóry wydawnictwa dają egzemplarze "nie do sprzedaży". :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie, nie miałam pojęcia, ale też nie czytam podziękować w książkach :) Świetny tekst!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam czasem do nich zerknąć. Fajne rzeczy z tego wychodzą, np. znajomości między różnymi autorami :D

      Usuń
  6. Ciekawy post, mam jednak wrażenie, że większość polskich wydawnictw nie ma aż tylu próbnych czytaczy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że tu wiele zależy nie od wydawnictwa, a od autora :D

      Usuń
  7. Pierwszy raz spotkałam się z pojęciem "senitivity readers", dzięki za wyjaśnienie!

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Copyright © Kulturalna meduza