Ginny & Georgia [recenzja 1 sezonu]

ginny and georgia sezon 1
Mąż Georgii umiera, więc kobieta pakuje swoją nastoletnią córkę Ginny oraz młodszego syna Austina do samochodu i zabiera do małego miasteczka. To tam chcą zacząć na nowo, ale problemy przeszłości gonią Georgię...

Kiedy pierwszy raz zobaczyłam zwiastun Ginny & Georgii, pomyślałam sobie, że to nowa wersja Kochanych kłopotów, co wywołało we mnie pewne oburzenie. Bo wiecie, ja naprawdę lubię ten serial, więc obawiam się prób stworzenia czegoś bardzo podobnego, ponieważ ciągle porównywałabym te dwie produkcje do siebie, a to nigdy nie przyczynia się do niczego dobrego. Jednak mimo to skusiłam się, aby obejrzeć ten serial, bo, hej, nigdy nie wiadomo!

I faktycznie, podobieństw do Kochanych kłopotów trochę jest. Pomijając pewne oczywistości, są dostrzegalne również bardziej subtelne elementy, których w pierwszej chwili nie wyłapałam. Za to internet pomógł mi je poznać! I z każdą kolejną zdobytą informacją, coraz bardziej miałam poczucie, że jestem zawiedziona. Natomiast nie mogę zaprzeczyć, że stało się to dopiero po obejrzeniu serialu. Bo w trakcie seansu pewne drobiazgi nie rzucały mi się w oczy. Może miało to związek z tym, że Ginny & Georgia jest bardziej dramatyczne i niespodziewane w wydarzeniach, więc trudno doszukiwać się niewielkich korelacji między dwoma produkcjami.
ginny georgia i austin
Ktoś, bodajże Catus Geekus, przyrównała ten serial do mieszanki Kochanych kłopotów z Gotowymi na wszystko. I uważam, że to dobre porównanie, ponieważ vibe tego serialu przepełniony jest dramami typowymi dla Gotowych na wszystko. Zamiast uroczego przedmieścia, mamy małe miasteczko, ale pewne problemy są podobne. Szczególnie gdy lepiej poznajemy przeszłość Georgii. Nie będę tutaj spoilerować, ale jeżeli oglądaliście Gotowe na wszystko i podobały Wam się nieoczywiste dramaty gospodyń domowych, możliwe, że Ginny & Georgia również do Was przemówią.

Oprócz tego jest to historia o kobietach, które próbują zbudować na nowo swoje życie. Ginny w końcu zagrzewa miejsca w jednej szkole, poznaje nowych ludzi, a to prowadzi do zawarcia pierwszych przyjaźni i wchodzenia w związki. Okazuje się jednak, że wielu uczniów tej szkoły ma problemy i jak mam być szczera, to przez większość czasu spodziewałam się, że ktoś oświadczy, że miał próbę samobójczą. Taki klimat roztacza ten serial. Nastolatkowie mają różne problemy związane z samookaleczaniem się, orientacją seksualną, depresją, rasizmem, uzależnieniem od Adderalu czy cielesnymi zaburzeniami dymorficznymi. Jak do tego podeszli producenci? 
ginny and georgia mang
Cóż, nie było źle, ale miałam nadzieję, że pewne wątki zostaną ciut mocniej rozbudowane. Czuję, że serial póki co był za krótki na wrzucenie wszystkich tych problemów i informacji o bohaterach. W związku z tym widz może mieć poczucie, ze dotyka się licznych problemów, ale zaledwie powierzchownie. A szkoda, bo być może byłaby z tego o wiele głębsza historia. Choć nie przeczę, że w paru momentach byłam pod wrażeniem podejścia do pewnych kwestii.

Z drugiej strony mamy Georgię, która skrywa tajemnice ze swojej przeszłości. Wiele w życiu wycierpiała, a widz z każdym kolejnym odcinkiem coraz lepiej poznaje jej motywację. I powiem tak: nie polubiłam jej, ale jestem bardzo ciekawa dalszego rozwoju Georgii. Jest przebiegła, dwulicowa, ale przy tym potwornie zraniona. Potrafi robić okropne rzeczy, a wszystko to, aby przeżyć i zapewnić swoim dzieciom najlepszy byt. Jest przez to szalenie intrygującą bohaterką i mam nadzieję, że dostaniemy drugi sezon, aby jeszcze lepiej ją poznać.
ginny and georgia ginny
Oczywiście nie są to jedyne wątki! Młodszy brat Ginny, Austin, również dostaje trochę czasu ekranowego i udowadnia, jak filozofia matki wpływa na jego rozwój i zachowania. Jest to na swój sposób fascynujące, chociaż nie wybija się na pierwszy plan. 

Nie mogę jednak zaprzeczyć, że wiele elementów jest mocno naciąganych. Zakończenie sezonu zostawiło mnie z poczuciem „wtf‟, ale zarazem zaciekawieniem, co będzie dalej. Niektóre kwestie są przerysowane, co sprawiało, że wywracałam oczami i nie czerpałam z Ginny & Georgii przyjemności. Ale było to na tyle okazjonalne, że finalnie oceniam historię tych bohaterek na plus. Chociaż nie wątpię, że niektórym ta historia nie przypadnie do gustu ze względu na nagromadzenie różnego rodzaju dramy.

Podsumowując, Ginny & Georgia trochę czerpie z innych produkcji, ale tworzy nową oraz ciekawą historię. Bawiłam się nieźle, oglądając ją i chociaż mam pewne zastrzeżenia, obejrzę drugi sezon.

Komentarze

  1. Ciekawa recenzja, nie słyszałam o tym serialu, choć sam początek zachęca by obejrzeć. Ja również nie lubię podobnych skopiowanych seriali - dla mnie to strata czasu.

    OdpowiedzUsuń
  2. Póki co wszelkie seriale omijam, nie mam czasu (niestety).
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Serial mi nieznany, ale zachęcająca do zobaczenia recenzja :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Dawno już nie oglądałam żadnego serialu. Zwyczajnie brakuje mi czasu.

    OdpowiedzUsuń
  5. Chętnie obejrzę, nie słyszałam nawet o nim

    OdpowiedzUsuń
  6. Mnie właśnie przeszkadzało to zagęszczenie dramy, a jak padł wiek bohaterek to złapałam się za głowę. Z pewnością coraz szybciej młodzież staje się aktywna seksualnie, ale czy aż tak? Szczególnie sytuacja Ginny i Marcusa z pierwszego odcinka wydała mi się mocno naciągana, dla obu to był pierwszy raz, a właściwie się nie znali. No, a scenę z szczoteczką chyba długo jeszcze będę pamiętać.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Copyright © Kulturalna meduza