„Madly‟ – Ava Reed [recenzja]

madly recenzja
| Truly |

June pod skorupą twardzielki skrywa ogromną wrażliwość i równie wielki sekret, który jej zdaniem nigdy nie powinien ujrzeć światła dziennego. Dlaczego mężczyzna zainteresowany czymś więcej, niż tylko przygodą na raz, nie ma u niej szans?

Mason ma w nosie fakt, że June ciągle go spławia. Traktuje ich relację jak pełną napięcia grę, w której prędzej czy później wygra, bo on zawsze zwycięża. Pragnie czegoś więcej niż tylko spędzenia z June nocy. A June po raz pierwszy zastanawia się, co by się stało, gdyby zburzyła swoje mury...

Czytając Truly, wiedziałam, że pokocham Masona i June. Tak naprawdę już w pierwszym tomie byłam bardziej zainteresowaną ich losami niż Cooperem i Andie. Jasne, polubiłam postacie z Truly, ale rozgrywające się w tle rozmowy Masona i June ciekawiły mnie o wiele bardziej (i pewnie zaciekawią każdego, kto lubi motywy from enemies to lovers i im pokrewne). Ale czy Madly spełniło moje oczekiwania?

I tak, i nie. Z jednej strony relacja Masona i June jest ciekawa. Dziewczyna odpycha go od siebie, ale z drugiej strony chciałaby z nim być. On z kolei nie poddaje się, ponieważ wierzy, że ma szansę. Nie zna jednak sekretu June, który powstrzymuje ją od zawiązania głębszej relacji. Madly to zatem taka urocza przepychanka między głównymi bohaterami. Raz są bliżej, raz są dalej, raz się wspierają, raz sięgają po niecne zagrywki.

A skoro o niecnych zagrywkach mowa: nie ukrywam, że pewien element działań Masona, który wprowadził w życie, aby zdobyć June był... cóż, nieco żałosny. Opowiadałam o nim kilku osobom z mojego otoczenia i każda zareagowała tak samo: „gdyby facet tak zrobił, skreśliłabym go od razu‟. Nie ukrywam, że choć lubię słodkie romanse, mój racjonalizm przebijał się w trakcie lektury, nie pozwalając mi na pełnię rozrywki. Czytając książkę, miałam pewne wątpliwości co do tego, jak Mason się zachowuje. Zalatywał mi on trochę toksycznością, której promowania w romansach nie potrafię zdzierżyć.

Z drugiej strony wątek ten aż tak mocno nie razi. Pewnie to za sprawą faktu, że Ava Reed pisze książki nad wyraz cukierkowe. Chociaż bohaterowie mają problemy, gdzieś w tle przewijają się kompleksy, obawa przed bliskością, uraz do ojca, to... historia jest słodka. Wszystkie potwory chowają się pod łóżko albo okazują się dobre, wszystko pokryte jest lukrem i ogółem jest tak sympatycznie, że prawie zęby bolą.

Bohaterowie Reed nie są zbyt zawili. Mają swoje problemy, urazy, ale ogółem są dość prostymi ludźmi. I może spodziewacie się, że to skrytykuję, ale w gruncie rzeczy: cieszę się. Potrzeba w popkulturze więcej takich (względnie) zwyczajnych osób, ze zwyczajnymi problemami. Z konfliktami w rodzinie, z kompleksami dotyczącymi wyglądu, bez trudnych, traumatycznych wydarzeń w życiu. Dlatego bardzo dobrze, że Ava Reed postawiła właśnie na takich bohaterów.

Niestety nie wszystko w tej książce jest fajne albo chociaż znośne. Styl autorki jest... Ehh... Co tu dużo mówić? Ava Reed nie jest wybitną pisarką. Jej dialogi bywają sztywne, a opisy infantylne. Czytając Madly, można poczuć, że ma się do czynienia z nie do końca wprawioną autorką. Niestety chwilami ogarniało mnie poczucie zażenowania, gdy czytałam opisy wydarzeń. Skojarzenia z jej stylem prowadziły do myśli o dobrych twórcach na WattPadzie, a nie z publikującym autorem, mającym doświadczenie.

Nie pomogło tutaj również nasze polskie wydawnictwo. Do druku wkradły się błędy interpunkcyjne, stylistyczne oraz przekręcone płcie bohaterów. To wszystko sprawia, że Madly nie czyta się zbyt dobrze. I całkiem fajna historia czy dający się lubić bohaterowie tego nie zmienią.

Podsumowując, Madly mnie troszkę zawiodło. Oczekiwałam od niego fajerwerków, zwrotów akcji oraz zabawnych dialogów. Trochę ich dostałam, ale niewystarczająco, by się nasycić. Rozczarował mnie styl autorki oraz niektóre wątki fabularne. Mimo to uznaję tę książkę za całkiem przyjemną oraz po prostu uroczą, więc... jeżeli podobało Wam się Truly, Madly pewnie też uznacie za ciekawe.

W PIGUŁCE:
| romans | New Adult | studenckie życie | obyczajowe | kompleksy | miejsce akcji: USA | niemiecka autorka | praca | stand-alone story |

Za egzemplarz dziękuję:

Komentarze

  1. Przykro mi, że się rozczarowałaś. Mam w planach tę serię i jestem ciekawa, jak mi podejdzie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Szkoda, że się rozczarowałaś. Chwilowo nie planuję tej serii, ale może kiedyś? Początkowo mnie intrygowała, ale teraz nie do końca. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie będę czytała tej książki.

    OdpowiedzUsuń
  4. Wygrałam ten tytuł w konkursie, więc chociaż spróbuję się z nim zmierzyć :)
    Szkoda, że redakcyjnie i stylistycznie tak to wygląda.

    Pozdrawiam Zakładka do Przyszłości

    OdpowiedzUsuń
  5. Trochę mnie zaciekawiła. Szkoda, że wydawnictwo nie przyłożyło się do pracy.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Copyright © Kulturalna meduza