„Piękno i bestie‟ – Soman Chainani [recenzja]

piekno_i_bestie_recenzja
Dwanaście baśni to dwanaście niebezpiecznych, drapieżnych opowieści o magii, tajemnicach i bohaterach, którzy nie obawiają się buntować przeciwko światu. Komu się powiedzie, a kto poniesie klęskę? Kto ulegnie konwenansom baśni, a kto uwolni się od nich raz na zawsze? Czy księżniczka musi czekać na swojego księcia? Czy piękna ma prawo walczyć jak bestia? Czy zagubioną drogę do szczęścia da się odnaleźć ponownie?
Oto przed tobą stare baśnie napisane w nowej erze!

Baśnie, które poruszą cię do głębi. Baśnie, które przypomną, że nie są i nigdy nie były tylko historyjkami dla dzieci. Baśnie, które odzwierciedlają nasze czasy, łączą stare i nowe.
Czy odważysz się je przeczytać?

Opowiedziane przez prawdziwego mistrza słowa klasyczne historie, które poruszą cię do głębi i przypomną, że nie są i nigdy nie były wyłącznie opowiastkami dla dzieci.

Przyznaję, że nie wszystkie historie zawarte w Pięknie i bestiach Somana Chainaniego spodobały mi się równie mocno. Bardzo przypadły mi do gustu opowieści o Kopciuszku oraz Małej Syrence, ponieważ były ciekawym, racjonalnym dialogiem z oryginałami. Szczególnie ciekawa była ta druga, która może przypaść do gustu niejednemu widzowi bajki Disneya, zastanawiającemu się „dlaczego Arielka zachowała się w taki sposób dla kogoś, kogo nie zna!‟. Niezwykle urzekła mnie również opowieść Jasia i Małgosi, która stanowiła bardzo ciekawy twist osadzony w indyjskiej kulturze. Prawdopodobnie ta baśń zapadnie mi w pamięć na najdłuższe lata.

Spodobała mi się także wariacja Pięknej i Bestii, którą bardzo chętnie zobaczyłabym rozwiniętą do pełnej książki. Jestem przekonana, że wyszedłby z tego bardzo ciekawy romans na jakieś 400 stron, gdyby podarować ten pomysł autorce podobnych książek. Trochę nawet żałuję, że potencjał tej historii zamknięto w ledwie trzydziestu stronicach...

Oczywiście jest też druga strona medalu. Były historie, które w żaden sposób mnie nie ruszyły. Jaś i magiczna fasola wydawał mi się tak bliski oryginałowi, że zastanawiałam się, w którym miejscu postawiono na retelling. To samo uczucie towarzyszyło mi w trakcie lektury Titelitury'ego. To chyba dwie najbardziej rozczarowujące historie z całego zbioru. Na trzecim miejscu osadziłabym Śpiącą królewnę, która była dla mnie dość niezrozumiała. Czy autor pominął pewne wyjaśnienia? Czy to ja czytałam ją zbyt nieuważnie? Tak czy siak, po zakończeniu lektury przeszło mi przez myśl „co ja właśnie przeczytałam?‟.

Co je wszystkie jednak łączyło? Mrok wylewający się z każdej strony, krwawe rozwiązania oraz niebezpieczna magia. To nie są urocze historyjki, które znany z ekranizacji Disneya. W interpretacji Chainaniego znajdziemy dużo niepokojących elementów, ale wolnych od makabry i horroru.

Jak to bywa w przypadku zbiorów opowiadań, nigdy nie umiem czytać całości na raz. A gdy próbuję, strasznie szybko się męczę oraz frustruję. Dlatego stanowczo odradzam Wam lekturę wszystkich historii w trakcie jednego posiedzenia. O wiele lepiej rozłożyć sobie tę przygodę na kilka dni, aby w pełni odczuć satysfakcję z każdego opowiadania. W innym przypadku odbiór mrocznej baśni może być mocno skażony znużeniem wywołanym przez rozpoczynanie kolejnej historii w krótkim czasie.

Styl pisania „niebezpiecznych baśni‟ jest bardzo... no, właśnie baśniowy. Nastawcie się na to, że to króciutkie bajki, a zatem język może Wam przywodzić na myśl ten Andersena. W związku z tym nie zastaniecie tutaj licznych, bujnych opisów, ale to wcale nie przeszkadza. Historie czyta się bardzo szybko – są one krótkie, a łatwości lektury dodaje fakt, że użyto dużego fontu oraz szerokich marginesów.

A skoro już wspomniałam o sposobie przedstawienia tekstu na stronach książki, muszę powiedzieć, że Piękno i bestie są prześlicznie wydane! Każdą historię ozdabiają liczne ilustracje. Najbardziej podobały mi się te na ostatniej stronie każdej bajki. To bardzo barwna książka i choć jestem już dorosłą osobą, te ilustracje dostarczały mi niesamowicie dużo radości. Jedyny minus jest taki, że chwilami wydawało mi się, że ilustracje znajdują się w nieco niefortunnych miejscach na stronie (np. za wcześnie albo za późno w stosunku do opisywanych wydarzeń).

Podsumowując, Piękno i bestie Somana Chainaniego to zbiór mrocznych, krwawych retellingów znanych nam bajek. Ich poziom niestety nie jest wyrównany – znajdziemy takie, które są nużące, praktycznie niczym nie różniące się od oryginału oraz takie, których pomysłowość mnie zachwyciła. I to właśnie dla tych drugich, polecam książkę fanom baśni i bajek.

W PIGUŁCE
| zbiór opowiadań | baśnie | fantastyka | retteling | mroczny klimat | znane bajki |

Za egzemplarz dziękuję

Komentarze

  1. Chętnie się rozejrzę za tą pozycją

    OdpowiedzUsuń
  2. Czytałam kilka pierwszych tomów "Akademii Dobra i Zła" i myślałam sobie wtedy, że fajnie by było, gdyby sięgnął po znane nam bajki, więc prawdopodobnie sięgnę, ale raczej później niż prędzej. Za dużo mam teraz lektur, a za mało chęci :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja jednak pozostaję wierna pierwowzorem bajek.

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie dla mnie. Nie lubię retellingów.

    OdpowiedzUsuń
  5. Zastanowię się nad lekturą, ale pewnie z ciekawości sięgnę :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Również czytałam i podobało mi się :-) Ale zgodzę się z Tobą, że nie wszystkie historie mają równy poziom. I też chciałabym przeczytać taką wersję Pięknej i bestii jako dłuższą historię :-)

    OdpowiedzUsuń
  7. Pokochałam tego autora, gdy zaczęłam czytać "Akademię Dobra i Zła" i wtedy nie spodziewałam się, że tak bardzo się polubimy! Ta książeczka jeszcze przede mną, choć jestem ciekawa, jak ją odbiorę i już mam swoje typy, które wiem, że mi się na pewno spodobają... Ale zobaczymy, może się zaskoczę :D

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Copyright © Kulturalna meduza