„Dzieci Gildii‟ – Małgorzata Stefanik [recenzja przedpremierowa]

dzieci gildii recenzja

Droga do elitarnego grona zabójców nie jest usłana różami. Po ukończeniu szkolenia i pierwszego testu pozostali przy życiu rekruci muszą zmierzyć się z ostatecznym egzaminem, a przejdą go tylko ci, którym uda się wyprzedzić konkurentów i wyeliminować cel.

Podczas gdy wszyscy członkowie Gildii są zajęci oglądaniem transmisji z krwawej rozgrywki, Alyssa nieoczekiwane dostaje zlecenie z Amerykańskiej Gildii Zabójców. Eliminacja pracowników firmy farmaceutycznej odpowiedzialnych za wypuszczenie wadliwego leku na rynek daje jej możliwość chwilowego zapomnienia o problemach oraz spotkania z dziedzicami dwóch Gildii – młodą amerykańską zabójczynią Olimpią oraz wygnanym z Azji Ryu.

Jednak czy to wystarczy, by całkowicie oderwać się od rzeczywistości, w której zdradziły ją najbliższe osoby?

Po lekturze Gildii zabójców, pokochałam bohaterów i bardzo chciałam wiedzieć, jak potoczą się ich dalsze losy. Co czeka Alyssę? Czy Oliwier poradzi sobie z egzaminem? I chyba najważniejsze: o co chodzi z Dominikiem? Jaką przeszłość ma za sobą i co jeszcze zrobi? Dlatego nic dziwnego, że gdy książka wpadła w moje ręce, przeczytałam ją bardzo szybko i do tego z ogromną satysfakcją. A ponadto mam przyjemność powiedzieć, że objęłam ją patronatem medialnym.

W Dzieciach Gildii mamy jeszcze więcej zabójczych klimatów oraz więcej wątpliwych moralnie zachowań bohaterów. W tym tomie czytelnik otrzyma więcej krwawych scen, walk na śmierć i życie, technik realizowania zabójstw, a także zwyczajowego (nie)przyjacielskiego dawania sobie po gębach. Co to oznacza? Akcja jest ostrzejsza, bardziej napięta, dzięki czemu czytelnik na pewno się nie znudzi! Ten czynnik bez wątpienia ucieszy tych, którym w Gildii zabójców brakowało podobnego mroku. Ja może na niego nie narzekałam, ale teraz, gdy dostałam więcej podobnych scen, jestem bardzo zadowolona z ich liczby.

Co więcej, w tym tomie znajdziemy troszkę mniej romantycznych uniesień. Dla niektórych może wydawać się to rozczarowujące, ale moim zdaniem jest bardziej adekwatne do natury bohaterów oraz ich historii. Szczerze powiedziawszy: właśnie skupienia się na sprawach kryminalnych, zabójstwach oraz sekretach przeszłości oczekiwałam od Dzieci Gildii, zamiast romansów (co nie zmienia faktu, że mam swoje shipy!).

To samo tyczy się humorystycznych scen. Wydaje mi się, że w Gildii zabójców było więcej humoru i zabawnych dialogów. Tymczasem w Dzieciach Gildii bohaterowie są zmęczeni ostatnimi wydarzeniami, a przez to rzadziej mają nastrój na żarciki. Oczywiście nie oznacza to, że humoru wcale nie ma! Po prostu jest bardziej ukryty, rozgrywa się gdzieś w tle.
dzieci gildii cytat
Fabularnie dzieje się naprawdę dużo! Autorka zasypuje nas kolejnych wydarzeniami, nie pozwalając bohaterom i czytelnikom na ani moment odpoczynku. Z jednej strony mamy egzamin Oliwiera, z drugiej Alyssa dostaje nowe zadanie, z trzeciej nawraca temat Boogeymana (choć było go mniej niż chciałam, a w mojej głowie powstało więcej pytań niż odpowiedzi), a z czwartej rodzą się nowe tajemnice. A potem... potem nagle przychodzi napis „koniec‟. Widząc go, pomyślałam sobie „nie no, ta moja wersja jest jakaś wybrakowana! Niemożliwe, że to się tak kończy! I ja mam teraz czekać na trzeci tom?!‟. Także... spodziewajcie się, że bardzo, bardzo, bardzo będziecie potrzebować zwieńczenia tej trylogii.

Tempa akcji nadaje częsta zmiana perspektywy narracji. W jednej chwili śledzimy losy Alyssy, aby kilka stron później poznać zgoła odmienną sytuację Oliwiera. Dzięki temu wydarzenia czyta się płynnie, szybko i (wiem, znowu to podkreślam) czytelnik śledzi te losy, siedząc jak na szpilkach. A dla mnie była to dodatkowa gratka, bo uwielbiam Oliwiera, więc cieszy mnie jego częsta obecność.

Nie tylko Oliwier dostał więcej miejsca w tej książce. To samo tyczy się Eryka, którego... niespodziewanie polubiłam. Wydarzyło się to niepostrzeżenie, ale teraz mam ogromną nadzieję, że w trzecim tomie będzie go jeszcze więcej! Bardzo spodobał mi się również dalszy rozwój Alyssy, która jest typowym morally gray character, których tak bardzo uwielbiamy. Choć czasami jest okrutna i myślę sobie „o nie, teraz przesadziłaś!‟, to w gruncie rzeczy doskonale rozumiem jej zachowania. A to dla mnie jest zawsze najważniejsze, gdy odbieram postaci: by ich zachowania miały sens.

Dowiedzieliśmy się też trochę o przeszłości dziedziców (w książce znajdziemy sporo retrospekcji dotyczących dzieciństwa tytułów dzieci Gildii). Najlepsze wrażenie zrobiła na mnie Olimpia, dziedziczka Amerykańskiej Gildii Zabójców, którą szczerze polubiłam. Nieco mniejszą sympatią darzę Ryu, ale... zobaczymy, jak sprawy dalej się potoczą.

Co tu dużo mówić? Dzieci Gildii wywołały we mnie liczne emocje: uśmiechałam się, cieszyłam, denerwowałam, wzdychałam z ulgą oraz z niepokojem przerzucałam kolejne strony. Obawiałam się o losy bohaterów oraz cieszyłam z ich sukcesów. Głowiłam się nad tajemnicami i nie zauważyłam upływającego czasu. A to chyba stanowi najlepszą rekomendację, prawda?

Dzieci Gildii to książka, która jest po prostu „bardziej”. Lepiej poznajemy bohaterów; dostajemy więcej akcji; więcej krwawych scen oraz zdecydowanie więcej tajemnic. To świetna kontynuacja, która nie cierpi na klątwę drugiego tomu. Śmiało sięgnijcie po drugi tom Gildii zabójców, a mi pozostaje czekać na trzecią część!


W PIGUŁCE
| akcja | płatni zabójcy | New Adult | tajemnice | Kraków | Stany Zjednoczone | polska autorka | inne książki autorki |
dzieci gildii małgorzata stefanik cytat
Za egzemplarz dziękuję:

Komentarze

  1. O jaaaaa, ale mi zrobiłaś ochotę na drugi tom 😍
    Bardzo się cieszę, że druga część jest bardziej mroczna i trzyma poziom 😍
    Myślę, że wieczorem zacznę reread i będę odliczać dni do premiery ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Doskonały moment na reread <3 Mam nadzieję, że drugi tom spodoba Ci się równie mocno, co mnie :D

      Usuń
  2. Pierwsza recenzja "Dzieci Gildii" EVER i przyznaję, że lepszej nie mogłam sobie wymarzyć! W końcu autor zawsze się cieszy, gdy czytelnik zadowolony! <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę, że cieszy Cię ta recenzja <3

      Usuń
  3. Chętnie sięgnę po tę książkę.
    Pozdrawiam i zapraszam do obejrzenia moich obrazów!^^

    OdpowiedzUsuń
  4. Kusząco brzmi, kusząco. gratuluję patronatu. Bardzo chętnie sięgnę po pierwszy tom ale może dopiero jak wyjdzie trzeci (bo niecierpliwa jestem a stosik na razie mam pokaźny :D). To, że mniej romansu a więcej kryminału jest na plus, humoru (jeśli mi się ten typ spodoba) pewnie będzie mi brakować ale zbieg zmiany po przejściach bardzo dobry.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Ach, rozumiem, mam nadzieję, że trzeciego tomu wkrótce się doczekamy, a Ty sięgniesz po cykl :D

      Usuń
  5. Pierwszego tomu nie czytałam, więc o drugim na razie nie myślę, ale seria zbiera tyle pozytywnych opinii, że muszę w końcu dać jej szansę :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Gratuluję patronatu! I robisz mi coraz większą chęć na tę serie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Cieszę się i mam nadzieję, że przekonam Cię do lektury :D

      Usuń
  7. Gratuluje patronatu. A książka niestety nie w moim klimacie.

    OdpowiedzUsuń
  8. O kurczę! Nie pozostaje mi nic innego, niż sięgnąć po I tom!

    OdpowiedzUsuń
  9. Trochę cię teraz nienawidzę, że już miałaś okazję przeczytać, ale gratuluję patronatu! Robisz naprawdę dobrą robotę dla tej serii. Boże, muszę zebrać moje chęci do czytania, żeby zrobić reread, bo po twojej recenzji widzę, że kilka rzeczy już nie pamiętam (kim jest Eryk - oto jest pytanie!) :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Już niebawem i Ty będziesz mogła przeczytać - jeszcze tylko troszkę cierpliwości :D W tym układzie polecam reread! Myślę, że warto przypomnieć sobie różne wątki.

      Usuń

Prześlij komentarz

Copyright © Kulturalna meduza