„Księga nocy‟ – Holly Black [recenzja]

księga nocy recenzja
Dawniej wysługiwała się umbromantom, czyli magom nakazującym cieniom zaglądać do zamkniętych pokoi, dusić ludzi we śnie i czynić jeszcze potworniejsze rzeczy. Charlie próbuje się odciąć od dawnych błędów, ale jako barmanka w nocnym klubie wciąż porusza się w kręgach zdecydowanie zbyt bliskich mrocznego półświatka. Jednocześnie jej siostra rozpaczliwie pożąda magii, zaś pozbawiony cienia i prawdopodobnie duszy chłopak Charlie znika bez śladu. Kiedy powracają upiory przeszłości, Charlie na powrót schodzi do budzącego grozę świata mordu i fałszu.

„Okrutnego księcia” bardzo polubiłam, ale z kolei debiutanckie „Elfy ziemia i powietrza” mi nie podeszły. „Księga nocy” zapowiadała się za to wyjątkowo – mrocznie, intrygująco, magicznie. To pierwsza powieść Holly Black skierowana do dorosłego czytelnika, która od samego początku przywodziła mi na myśl „Dziewiąty dom” Bardugo. A czy spodobała mi się równie mocno? Sama nie jestem pewna.

Jeszcze zanim zaczęłam czytać „Księgę nocy” widziałam liczne opinie, że ta książka rozwija się bardzo powoli, a przez to czytelnikom trudno jest przez nią przebrnąć. Dość szybko przekonałam się o tym na własnej skórze. Choć pierwszy rozdział wskazuje na coś zgoła innego, zalążek akcji otrzymujemy dopiero w okolicach 150 strony. Do tego czasu poznajemy bardzo szczegółowo codzienność Charlie oraz jej przeszłość. Te niestety bywają boleśnie nużące, co może odstraszyć niejednego wytrwałego fana twórczości Holly Black.

Tak naprawdę udało mi się jako tako wciągnąć w „Księgę nocy” dopiero po 200 stronie. Wtedy akcja powoli zaczyna nabierać tempa, ale to także moment, w którym rozgryzłam jeden z największych twistów tej książki. Niby fajnie, że rozwiązałam zagadkę, ale też trochę smutno, że przyszło mi to tak łatwo. Wydaje mi się, że autorka nieumiejętnie rozrzuciła podpowiedzi, które pozwalały przewidzieć zakończenie historii ledwo zostały zaprezentowane.

Potem jednak książka naprawdę mnie wciągnęła. Dałam porwać się akcji, chciałam lepiej poznać przeszłość Charlie, dowiedzieć się więcej o jej drobnych i wielkich występkach. Czytelnik śledzi w napięciu historię, w której pełno jest tajemnic, zagadek, magicznych ksiąg. Złodziejka musi dokonać największej zbrodni w swoim życiu, aby uratować nie tylko siebie, ale również swoich bliskich. To wymaga przebiegłości oraz inteligencji, a tych Charlie nie brakuje.

„Księdze nocy” towarzyszy mrok. To książka, która przepełniona jest czarną magią, cieniami oraz mrocznymi eksperymentami. Czasami można odczuć cień niepokoju, ale uważam, że na tle „Dziewiątego domu”, „Księga nocy” wypada naprawdę łagodnie. Choć bez wątpienia jest to książka dla dorosłych (świadczą o tym brutalne sceny oraz wulgarny język), uważam, że nie wywołuje takiego dyskomfortu jak książka Bardugo.

Bohaterowie „Księgi nocy” dają się lubić, choć są specyficznymi postaciami. Mają za sobą niełatwą przeszłość, pełną brutalności, biedy oraz marnych autorytetów. To oznacza, że mogą być chwilami trudni do zrozumienia albo do polubienia. Mimo to odczuwam wobec nich sympatię i liczę na dalszy rozwój ich osobowości w drugim tomie (bo mam nadzieję, że ten powstanie!).

Choć „Księga nocy” ma wady, =a z początku trudno jest się w nią wgryźć, ogółem ją polecam. Magiczny system jest ciekawy, klimat dark academia przyciąga czytelnika i zmusza go, aby w książce przepadł. Tajemnice są intrygujące, a bohaterowie – choć wykorzystano pewne cliche – dają się lubić. Zakończenie z kolei pozostawia czytelnika w napięciu i z rozważaniami, co będzie dalej. Jeżeli zatem lubicie takie klimaty, polecam tę powieść.

W PIGUŁCE
| urban fantasy | Adult | współczesne czasy | magia | złodziejka | dark academia | motyw heistu | inne książki autorki |

TW
| przemoc | graficzne opisy | alkoholizm | wulgaryzmy |
księga nocy cytat
Za egzemplarz dziękuję:

Komentarze

  1. "Okrutnego Księcia" uwielbiam, ale "Klątwiarze" aż tak mnie nie zachwycili - bardzo dobra książka, ale nie pokochałam jej. Nie wiem, czy sięgnę po "Księgę Nocy", bo już w "Klątwiarzy" trudno było mi się wciągnąć (a właściwie to w drugi i trzeci tom).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mimo trudnych początków, "Księgę nocy" polecam. Widziałam, że wiele osób nie ma problemu z wciągnięciem się już od samego początku :)

      Usuń
  2. Opis brzmi megaciekawie, ale nie wiem, czy dam radę przetrzymać te 200 stron. Będę chyba musiała zaczekać na całkowite przełamanie blokady czytelniczej :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, to na pewno! To fajna książka, ale nie jest dobra, gdy człowiek i tak nie ma siły nic czytać.

      Usuń

Prześlij komentarz

Copyright © Kulturalna meduza