„Czerwona tygrysica‟ – Amelie Wen Zhao [recenzja]

czerwona tygrysica recenzja

Z całej cyrilyjskiej rodziny cesarskiej przeżyła tylko Ana. Pozbawiona tronu, tytułu i sojuszników musi znaleźć sposób, by odzyskać władzę i uniknąć okrutnej zemsty ze strony cesarzowej. Morgania nie cofnie się przed niczym, by ustalić nowy porządek świata, przelewając przy tym krew niepowinowatych.

By zwiększyć swoje szanse i sprostać niebezpieczeństwom, Ana postanawia wejść w sojusz z Ramsonem Złotoustym. Lecz sprytny lord przestępczego światka ma swoje plany. Aby Ana mogła zdobyć armię, muszą dotrzeć do niezdobytych fortów Bregonu. Nikt jednak nie wie, jakie tajemnice kryją forty.

Mrok rośnie w siłę. Czy rewolucja przyniesie upragniony pokój czy raczej utopi świat we krwi?

„Dziedzictwo krwi” urzekło mnie swoją historią, klimatem, cudownymi bohaterami, bardzo wolno rozwijającą się relacją między nimi oraz niesamowitą magią. Pokochałam tę książkę i do dzisiaj uważam, że zasługuje na większą popularność niż ma. Po lekturze drugiego tomu tylko umacniam się w tym przekonaniu.

Wartka akcja towarzyszy nam od pierwszych stron. Bohaterowie stają w szranki ze swoimi przeciwnikami, próbują znaleźć poparcie dla rządów głównej bohaterki, odszukać przyjaciół oraz rozwiązać stare porachunki. Tym sposobem na czterystu stronach „Czerwonej tygrysicy” otrzymujemy mnóstwo wrażeń. Trudno tutaj o nudę czy nawet spokojniejsze, powolniejsze momenty. Przez większość czasu bohaterowie muszą stawiać czoła nowym wyzwaniom, szybko myśleć oraz wykazywać się swoimi umiejętnościami.

Tymczasem życie rzuca im kolejne kłody pod nogi, z którymi muszą się mierzyć. Czytelnik nie raz, nie dwa zostanie zaskoczony zwrotami akcji zaproponowanymi przez Zhao. Powieść czyta się zatem szybko i z emocjami wymalowanymi na twarzy. W międzyczasie rozwija się relacja między Aną a Ramsonem, których tak szczerze polubiłam. To powolny rozwój zaufania, przyjaźni oraz głębszych uczuć, który śledzi się z przyjemnością.

Myślę, że wraz z rozwojem ich relacji, rozwijają się oni sami. Mierzą się ze swoją przeszłością, ze swoimi słabościami, lękami oraz uczuciami. Ana i Ramson muszą zdecydować, co jest dla nich naprawdę ważne i o co zechcą zawalczyć w przyszłości. W „Czerwonej tygrysicy” akcję śledzimy również oczami Linn, która choć stanowi drugoplanową postać, jest nie mniej ciekawa od głównych bohaterów. Może nie zdobyła mojej ogromnej sympatii, ale na pewno chętnie zobaczę ją w finale trylogii.

Zhao napisała książkę, przez którą się płynie. Czytelnik przerzuca kolejne strony z zaciekawieniem, zastanawiając się, co będzie dalej. Nie zastaniecie tutaj długich, nużących opisów. Z każdej strony „Czerwonej tygrysicy” wyziera porywająca historia oraz angażujące dialogi.

W tym tomie nieco lepiej poznajemy w niej świat przedstawiony, który – jak się okazuje – skrywa jeszcze więcej sekretów niż Anie i Ramsonowi się wydawało. System magiczny rozwija się, pozwalając nam poznać tajniki powinowatych, które bez wątpienia będą miały ogromne znaczenie w zwieńczeniu tej historii.

„Czerwona tygrysica” to powieść, która bardzo przypadła mi do gustu. Miło było powrócić do świata Any oraz Ramsona i z niecierpliwością będę wyczekiwać trzeciego tomu. Mam nadzieję, że zobaczymy go na sklepowych półkach już niedługo. Wam z kolei mogę tylko polecić zapoznanie się z tą serią. Szczególnie jeżeli lubicie Grishaverse Bardugo!
czerwona tygrysica cytat
W PIGUŁCE:
| high fantasy | Young Adult | magiczne moce | polityczne rozgrywki | 

TRIGGER WARNING:
| przemoc | sceny walki |

Za egzemplarz dziękuję:

Komentarze

  1. Cieszę się, że mi o tej serii przypomniałaś. Pobrałam na półeczkę w Legimi, ale będzie musiała zaczekać na uszczuplenie TBR-u :D

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Copyright © Kulturalna meduza