Bumy wydawnicze w literaturze młodzieżowej

Bumy wydawnicze pojawiają się regularnie. Czasami są one mniejsze, czasami większe i chociaż nie sposób wymienić wszystkie, które pojawiły się na przestrzeni ostatnich lat, to postanowiłam przyjrzeć się kilku wybranym, będących najbardziej reprezentatywnymi.


Wampiry, wilkołaki, czarownice...


Podróż moim memory lane zacznę od swojego okresu gimnazjum. Po zakończeniu pierwszej klasy gimnazjum, a był to odległy rok 2010, pierwszy raz w życiu kupiłam książkę za moje własne kieszonkowe. Wcześniej moi rodzice zadbali o to, że moja biblioteczka była na tyle obszerna i zapełniana przez nich, że nie kupowałam książek z własnej kieszeni. Tamtego dnia wszystko się zmieniło. Kupiłam wtedy Pamiętniki wampirów, księgi 1 i 2.

To mniej więcej w tamtym okresie rozpoczął się wampiryczny szał. Coraz więcej autorów poruszało tematykę krwiopijców, dostarczając nam nie tylko wspomniane przeze mnie Pamiętniki wampirów, ale także Zmierzch, Wampiry z Morganville, Akademię wampirów, Błękitnokrwistych oraz Dom nocy. I niech pierwszy rzuci kamieniem ten, kto nie przeczytał chociaż jednego tomu z którejś z tych serii!

Powieści te prezentowały zazwyczaj utarty schemat, w którym główna bohaterka wiodła spokojne, przeciętne życie. Jednak pewnego dnia pojawiał się on – blady, cholernie przystojny, świecący się/palący się na słońcu, z wyjątkowo długimi kłami. Jakże tu się oprzeć? Oczywiście taki związek wywoływał więcej problemów niż relacja Romea i Julii. A jednak wszyscy to czytaliśmy, ciekawi, jak potoczy się los tego wyjątkowego wampira oraz dziewczyny, która właściwie niewiele różni się od nas. A to z kolei stanowiło tylko dodatkowy atut, który sprawiał, że każda dziewczynka mogła się w pewnym stopniu utożsamić z wybraną bohaterką.

Czasami powieści te skupiały się na relacjach między członkami wampirycznej społeczności. Dowiadywaliśmy się więcej o zakręconym życiu wampirów, którzy próbowali się dostosować do życia z normalnymi ludźmi albo toczyli wojny ze swoimi pobratymcami. I bądźmy szczerzy – teraz nie brzmi to dobrze, ale wtedy było to uznawane za świetne, a liczni fani tworzyli własne, alternatywne historie.

W tych książkach zazwyczaj pojawiały się wilkołaki stanowiące odwiecznego nemezis wampirów. Te dwie rasy bardzo często zestawiano obok siebie w książkach dotyczących wampirów, jednak i wilkołaki doczekały się osobnych serii – Strażnicy nocy Hawthorne, których przeczytałam więcej razy niż chciałabym przyznać, Wilkołaki z Mercy Falls, a nawet naszą polską dylogię Wilka oraz Wilczycę.

Nie inaczej było w przypadku czarownic, które również stanowią istotny element popkultury. Choć wydaje mi się, że akurat one zostały najbardziej ominięte. Tak, wiem, że jest Harry Potter, ale skupmy się bardziej na Tajemnym kręgu oraz Dziewczynach z Hex Hall. Czarownice często pojawiały się jako postacie poboczne, mniej znaczące. Bohaterom, które można uznać za czarownice, a nie postacie z paranormalnymi zdolnościami (o nich za chwilę), tak naprawdę nie poświęcono licznych, osobnych pozycji (choć nie można zapomnieć o Tajemnym kręgu Smith).


...i co tylko dusza zapragnie


Trzy wyżej wymienione grupy stanowiły zaledwie zalążek paranormalnych istot, które mogliśmy zauważyć w tamtym okresie. Widzicie: pojawiła się grupa pisarzy, która uznała (a przynajmniej tak zakładam), że wampiry, wilkołaki i czarownice są dość nudne oraz oklepane. Ze względu na to postanowili w nas uderzyć powieściami, które pokazywały inne niesamowite istoty.

I dlatego też mamy: cykl o wróżkach Marr, który swego czasu szczerze uwielbiałam i z niecierpliwością wyczekiwałam kolejnych tomów, aby zwieńczenie tej serii czytać na szkolnym korytarzu. Ale nie tylko wróżki przykuły naszą uwagę, bowiem pojawiła się Ognista, opowiadająca o dragonach, ludziach zamieniających się w smoki. W Pamiętnikach wampirów swój epizod mają lisołaki (czy raczej kitsune), elfy żyjące we współczesnym świecie stawały się normą, a syreny powróciły z legend, aby otrzymać własną, rozbudowaną, dwudziestopierwszowieczną historię. Własne książki dostały także romanse z duchami (Pomiędzy), a także podróżnicy w czasie (Trylogia czasu, Magiczna Gondola). 

Nie sposób wymienić wszystkie motywy, które pojawiały się w książkach powstających w tym okresie. Schemat budowania tych książek pozostał jednak ten sam. Główna bohaterka, przeciętna dziewczyna z osiedla, poznaje chłopaka, który jest reprezentantem wspomnianej grupy. Ewentualnie to ona reprezentuje daną grupę i poznaje człowieka. Ewentualnie okazuje się, że jest przedstawicielem danej grupy, a o tym nie wiedziała. Historia zamieniała się w paranormal romance, w którym dobro (oraz miłość) pokonywało zło i bezduszność. Koniec.

Demonologia dla początkujących


Początkowo chciałam ten element zaliczyć do wcześniejszej grupy, ale po chwili namysłu i researchu uświadomiłam sobie, że demony i anioły (nie, nie te od Browna) były tak powszechne, że nie sposób nie poświęcić im kilku osobnych akapitów.

Sięganie do tego, co boskie i piekielne zawsze leżało w ludzkiej naturze. Nic więc dziwnego, że autorzy piszący dla młodzieży, postanowili poruszyć również ten temat, tworząc potężne serie, które porwały miliony czytelników na całym świecie. Bardzo często demony oraz anioły szły ze sobą w parze, choć nie raz mieliśmy do czynienia z motywem upadłego anioła. Wspomniana istota popełniła kiedyś wielki błąd i teraz planuje popełnić go po raz kolejny, ponieważ poznał przeciętną-nieprzeciętną dziewczynę. Tym sposobem otrzymaliśmy Upadłych oraz Szeptem – dwie najbardziej reprezentatywne serie z tej tematyki. I swoją drogą, chyba nieźle się trzymają, ponieważ jeszcze dwa lata temu Upadli dostali ekranizację (a to, że została zmieszana z błotem jest zupełnie inną sprawą).

Drugą stronę medalu stanowiły demony, które okazywały się nie być wcale takie złe (a zazwyczaj diabelnie przystojne i troskliwe względem przeciętnej-nieprzeciętnej dziewczyny). I przyznaję bez bicia, że czytając Ja, Diablicę bawiłam się doskonale. Innym razem akcja skupiała się na walce z demonami, jak to miało miejsce w przypadku Cieni albo Miasta kości (które nieźle się trzyma, ponieważ doczekało się ekranizacji filmowej, serialowej, a obecnie powstają kolejne tomy).

Warto jednak zauważyć, że ze wszystkich paranormalnych istot, którym postanowiono poświęcić czas w książkach, największą popularnością cieszyły się wampiry oraz wilkołaki. To oni, oprócz książek, otrzymali filmy oraz seriale, które powstają do dzisiaj (Pamiętniki wampirów się skończyły, podobnie jak The Originals, ale już niebawem rusza kolejny spin-off z tego uniwersum).

Niech ktoś uwolni te biedne dzieci!


Wcześniej pisałam, że nie chcę zrównać ze sobą paranormalnych zdolności oraz czarownic, ponieważ stanowią oni osobne grupy. A szczególnie na rynku wydawniczym, gdzie w pewnym momencie otrzymaliśmy historie młodzieży, które posiadały niesamowite zdolności i które należało zabezpieczyć przed nimi samymi, tworząc w ten sposób podejrzane placówki.

Przykładem jest książka, której ekranizacja wchodzi do polskich kin na dniach: Mroczne umysły. To tam dzieci oraz młodzież obdarzeni zostali dziwnymi zdolnościami, które należało zabezpieczyć. A zatem dzieci te pozamykano. Motyw młodzieży z dziwnymi zdolnościami, które przebywają w zamknięciu możemy zauważyć także w serii GONE oraz Wizjach w mroku. Mniej oczywistymi przykładami będą Wybrani, Dotyk Julii, a także Mara Dyer.

Typowe dla tych powieści było osadzenie historii we współczesności, gdzie obok normalnych ludzi istnieli tacy, których zdolności wykraczały poza naukowe odkrycia. Ze względu na to przeprowadzano na nich skomplikowane badania. Bohaterowie jednak buntowali się przeciwko reżimowi i w ten sposób ostatecznie zyskiwali wolność oraz swoistą akceptację.


Walka o wolność w erze dystopii


Z czasem paranormalne zdolności zeszły na drugi plan, chociaż w dalszym ciągu książki o tej tematyce powstawały dość licznie. Niektóre z wcześniej przeze mnie wymienionych były już realizowane w trakcie nowego bumu, który wybijał się na tle wspomnianych mini-bumów. O co tym razem chodziło? O dystopie.

Niektórzy autorzy zapomnieli o wampirach i paranormalnych zdolnościach, skupiając się na tworzeniu mrocznych światów przyszłości, które rządzą się innymi, nieraz okrutnymi prawami. W ten sposób poświęcono dużo uwagi wartościom takim jak: wolność, miłość oraz odwaga. Bohaterki serii takich jak: Igrzyska śmierci czy Niezgodna stały się idolkami licznych nastolatek. I chociaż to te dwie serie są najbardziej reprezentatywne dla gatunku, to pojawiły się także inne historie z podobnymi motywami, np. Delirium Lauren Oliver, prezentujące świat, w którym miłość jest chorobą, swoistym przestępstwem, a także Czerwona królowa Aveyard, gdzie kolor krwi decyduje o twoim statusie. Inne powieści, które można do tego nurtu zaliczyć to na przykład: Restart albo Przez burzę ognia.

Wszystkie z wymienionych powieści opierały się na motywach buntu, rebelii oraz walki o prawa biedniejszych i poszkodowanych. W ten sposób – chociaż wątki typowe dla nastolatek nie pozostał obce tym seriom – powstały powieści, które przekazywały czytelnikowi, jak wiele może zdziałać grupa ludzi i że nie należy się poddawać.

Równolegle do motywu walki o wolność, pojawiały się także zawody, które można zauważyć w całkiem niedawno powstałej serii, jaką jest Ogień i woda, a także w historii Rywalek. W przypadku tej drugiej książki, chociaż skupia się na rywalizacji między bohaterkami o rękę księcia, tak nie można zapomnieć o buncie przeciwko najbogatszym, których największym zmartwieniem jest wspomniana rywalizacja.

Niezrozumiani, „inni‟ bądź chorzy


Autorzy, chcąc uwrażliwić świat na problemy nastolatków, na które niektórzy przymykali oczy, postanowili oddać się pisaniu powieści, które zyskały niemałą popularność i które do dzisiaj regularnie pojawiają się w księgarniach jako nowe bestsellery. Mowa tutaj o książkach, które poruszają tematy ciężkich chorób (zarówno tych związanych z fizycznością, jak i psychiką) oraz orientacji seksualnych.

Powieści te obracały się wokół samobójstw: tego, co do nich doprowadziło, jak radzili sobie przyjaciele osób, które podjęły się tego drastycznego czynu. Przykładami tych powieścią są Kochani, dlaczego się poddaliście?, Playlist for the Dead: Posłuchaj, a zrozumiesz oraz (chyba znane wszystkim) 13 powodów. Inne książki postanowiły skupić się na chorobach psychicznych i poświęcili czas (przede wszystkim) depresji, ale także innym zaburzeniom, np. schizofrenii. W ten sposób otrzymaliśmy książki jak: Głębia Challengera czy Wybacz mi, Leonardzie.

Innym przykładem historii, które zaliczam do tej grupy są te, które opowiadają o bohaterach będących chorymi na ciężkie choroby, nieraz genetyczne albo nieuleczalne. Prawdopodobnie pierwszym autorem, który przychodzi do głowy większości z Was jest John Green. Nie był on co prawda jedyną osobą, która postanowiła skupić się na tej tematyce, ale prawdopodobnie najbardziej reprezentatywną.

Coraz większe znaczenie mają także książki, które opowiadają o bohaterach, będących orientacji innej niż heteroseksualna. Najwięcej powieści otrzymają osoby homoseksualne (Twój Simon, Dziwna i taki jeden), ale ostatnio przeczytałam także powieść, która pokazywała osobę aseksualną (Milion odsłon Tash). W ten sposób autorzy szerzą, a przynajmniej próbują, większe zrozumienie oraz poczucie tolerancji wobec osób, które należą do społeczności LGTBQ.

Zazwyczaj książki, które poruszają wspomniane tematy, tworzą z nich główną oś fabularną, co znacząco odróżnia je od New Adult, o którym za chwilę. I chociaż dla niektórych tego typu powieści jest na naszym rynku już bardzo dużo, to przyglądając się sytuacji społecznej, można powiedzieć, że dalej jest ich za mało.

Gra o tron w wersji light


Obecnie bardzo często na rynku pojawiają się książki, w których autorzy postawili na stworzenie własnego świata fantasy. Zamiast edytować znany nam świat, tworząc dystopię, wracamy do korzeni: wielkich powieści osadzonych w alternatywnych wersjach Śródziemia i jemu podobnych. To tam bohaterowie borykają się z rzeczywistością przepełnioną magią, wojnami, dworskimi intrygami oraz pierwszymi romansami.

Kiedy myślę o tym bumie, pierwszą osobą, która pojawia się w mojej głowie jest Sarah J. Maas, autorka Szklanego tronu oraz Dworu cierni i róż. Nie bez powodu! To obecnie niezwykle popularna seria, która zdobyła rozgłos na rynku zagranicznym oraz polskim. Jednak nie tylko ona buduje realia fantasy dla młodzieży, w których porusza także wątki skierowane bezpośrednio do nastolatków. Przykładami rosnącej popularności tych książek będą także: ukraińskie Odnaleźć swą drogę, a także amerykańska Posępna litość, Pojedynek, Summoner, Pocałunek zdrajcy, Cień i kość oraz... nie sposób wymienić wszystkie powieści czy serie, które wpisują się w ten nurt.

Bardzo często w powieściach tych występuje motyw from zero to hero, gdzie poznajemy osobę pozornie nieznaczącą, nijaką albo wyjętą spod prawa, która okazuje się być przeznaczoną do zbawienia świata. Często protagonistą jest młoda kobieta, wchodząca w dorosłe życie. W realiach, które przepełnione są magią oraz wojnami, musi stawić czoła wielkim przeciwnikom oraz zaznać pierwszej, drugiej i czasami kolejnej miłości.

W ramach tego bumu w pewnym okresie można było zauważyć wyjątkową fascynację postaciami, które podejmowały się czynów wątpliwych moralnie. A zatem często nasi bohaterowie byli złodziejami bądź skrytobójcami, którzy nawet jeżeli żałowali swoich czynów, to nie mogli odejść do wykonywanej profesji.


Na podbój kosmosu!


Przyznam szczerze, że ten motyw pominęłabym w tym poście, gdyby nie rozmowa z przyjaciółką, która wspomniała, że przecież swego pojawił się bum na wszystko, co związane z kosmosem.  I co więcej – w dalszym ciągu powstają nowe powieści z tego gatunku. Czasami są to książki opowiadające o czystej fascynacji danego bohatera tym, co związane z astronomią, jak to miało miejsce w przypadku Do zobaczenia w kosmosie, a czasami cała fabuła ma miejsce właśnie poza granicami naszej planety.

Kwestie przedstawienia życia w przyszłości, w której dawni mieszkańcy Ziemi zamieszkują niesamowite promy kosmiczne, mierzą się z życiem na statkach, którymi podróżują między kolejnymi planetami są teraz bardzo na topie. Zresztą nie tylko w ten sposób autorzy postanowili ugryźć ten temat. Niektórzy nawiązują do znanego nam od lat motywu, jakim jest inwazja obcych, czego upust możemy zauważyć w Piątej fali. Z kolei innym razem autorki postanawiają nawiązać do wcześniej wymienionych motywów i stworzyć romans z kosmitą, jak to miało miejsce w serii Lux.

I chociaż mi samej nie jest po drodze z tym gatunkiem, to biorąc pod uwagę fenomen, jaki rozpętało wokół siebie Illuminae oraz fakt, że wydawnictwo odpowiedzialne za tę powieść planuje teraz wydać Nyxię, nie sposób przejść obok niego obojętnie. A ponieważ ludzi od dawna ciągnie do nieosiągalnego kosmosu, to bardzo możliwe, że ten bum ma przed sobą świetlaną i długą przyszłość.

Piękni, młodzi i skrzywdzeni 


Temat-rzeka, a już szczególnie na moim blogu, gdzie postanowiłam regularnie poruszać wątek „najnowszego‟ trendu, który pochłania rynek wydawniczy – New Adult. Wszystko to zaczęło się dość niepozornie, kiedy w księgarniach pojawiały się pierwsze powieści z tego gatunku, jak na przykład Morze spokoju oraz pierwsze powieści Hoover. Z czasem jednak wszystko nabrało tempa i kolejne zagraniczne powieści były tłumaczone na język polski, a następne nazwiska zdobywały coraz to większą popularność – Gilnes, Todd, Sorensen, van Dyken, Donovan itd. Ten gatunek został również podłapany przez polskie autorki, które również stały się znane na naszym rynku wydawniczym.

New Adult ma prostą budowę, o której pisałam już kiedyś w tekście Napiszmy New Adult. Główni bohaterowie są w wieku studenckim i też do odbiorców mniej więcej w tym wieku skierowane są powieści. Książki te przede wszystkim charakteryzuje wątek romantyczny wokół którego zbudowane są pozostałe wątki poboczne, a te dotyczą przede wszystkim trudnej przeszłości. Co się kryje pod tym pojęciem? Gwałty, choroby psychiczne, wypadki samochodowe, uzależnienia, śmierć bliskich, samobójstwa oraz inne poważne problemy. Można jednak się zastanawiać, czy we wszystkich powieściach New Adult tematy te są poruszane we właściwy sposób.

Niezależnie od repetycyjności tych książek, zyskały one ogromną popularność wśród młodych czytelniczek. Historie te przyciągają oraz porywają – mimo że poruszają poważne są one lekkie, bardzo często humorystyczne oraz zwyczajnie przyjemne w lekturze. W związku z tym nie sądzę, aby New Adult miało szybko zostać zapomniane.

Więcej o New Adult:


A co dalej?


Ciężko stwierdzić, jaki będzie następny bum, który zauważymy na rynku wydawniczym. Podobno coraz częściej łączy się motywy New Adult z wątkami fantastycznymi. Niektórzy za przejaw tego związku mogliby uznać np. serię Szklany tron autorstwa Sarah J. Maas. Czy jednak jest to znowu osobny sub-gatunek? Pozostaje nam tylko czekać i przekonać się z czasem, co nowego powstanie na rynku książkowym.

Sądzicie, że pominęłam jakieś istotne mini-bumy wydawnicze? Który z wymienionych miło wspominacie?

PS. Jeżeli chcecie więcej drobnych informacji, to zapraszam Was na mojego fanpage'a – Kulturalna meduza

Komentarze

  1. Ależ ciekawy post! Bardzo mi się podoba takie pozbieranie wszystkiego w jednym miejscu i prześledzenie bumów w literaturze młodzieżowej. Załapałam się na wszystkie z nich, ale najbardziej zapadły mi w pamięci dystopie, bo pamiętam, że w pewnym momencie był ich dosłowny wysyp, a ja łykałam je bez wyrzutów sumienia. :) Z kolei przed New Adult do tej pory udaje mi się bronić, bo nie za bardzo interesuje mnie ta tematyka. Faktycznie ciężko jest przewidzieć, co będzie dalej, ale niezmiernie ciekawi mnie, z czym się spotkamy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Miło mi to czytać :D
      Ja również jest niezwykle ciekawa, jak potoczą się przygody rynku wydawniczego w przyszłości. Pozostaje nam poczekać i się przekonać :)

      Usuń
  2. W każdym z tych bumów znalazłam jakieś swoje perełki, jednak to od paranormal romance zaczęła się moja miłość do literatury ;> jeśli chodzi o NA I YA - całkiem okej ale na dłuższą metę te schematyczne powieści zaczynają męczyć. Ostatnio zauważyłam że dużo jest tlumaczonych książek z rodzaju dark erotic, kontrowersyjnych i przesuwajacych bariery tego co uważane jest za normalne (Bang, łzy tess, zabić sarai, skradzione laleczki) :d

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przyznam szczerze, że nie czytałam żadnej z wymienionych przez Ciebie książek, aczkolwiek co nieco o nich słyszałam i sama nie jestem do nich póki co przekonana. Ale kto wie? Może to właśnie jest kolejny "bum"!

      Usuń
  3. O niektórych bumach nie miałam pojęcia, że jest to coś oddzielnego. Czytałam przynajmniej po jednej książce z każdego rodzaju. O dystopiach chyba najwięcej, ale przy którejś z kolei z podobnym motywem robi się to już nudne. Z New Adult będzie to samo, pewnie dość szybko, bo raczej jest to jeden schemat i dzieje się to w normalnym świecie, więc nawet nie można się zachwycić nową rzeczywistością.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawda, każdy z tych motywów po którymś razie robi się nudny, kiedy autorom kończą się pomysły na pociągnięcie historii. NA jeszcze mocno się trzyma, ale mam wrażenie, że jest gatunkiem już tak wyeksploatowanym, że wkrótce zacznie nużyć, jak swoi poprzednicy.

      Usuń
  4. Sama chyba najbardziej indentyfikuję się z bumem na paranormal romance z wampirami, bo dzięki temu udało mi się wrócić do czytania po długiej przerwie od czytania między podstawówką a gimnazjum. :) Teraz chętnie dałabym się porwać bumowi na komos!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam wrażenie, że bardzo dużo książkomaniaków zaczynało właśnie od wampirów! Niby się na nie psioczy, a tu proszę - tyle dobrego przyniosły! :D
      Również jestem ciekawa kosmicznego bumu.

      Usuń
  5. Ja tak jakoś nie pożerałam ostatnio wampirowych książek ale widzę dużo ciekawych propozycji, więc z chęcią przyjrzę się tym bumom z bliska :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do niektórych z nich warto wrócić :)

      Usuń
  6. Tak z 10 lat temu zaczytywałam się we wszystkich historiach i wampirach, później aniołach, demonach i wróżkach. Nadal mam gdzieś na polce sporo książek z tamtych czasów i wspominam je bardzo miło, chociaż teraz już takich pozycji czytam coraz mniej. :) Chyba wyrosłam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam podobnie :D Kiedyś te książki były (pomijając lektury szkolne) jedynymi, które czytałam, ale obecnie nie wyobrażam sobie, abym miała czytać którąś z moich dawnych ulubionych powieści.

      Usuń
  7. Świetny post, z przyjemnością go przeczytałam i nawet nie spostrzegłam, że jest taki długi, bo tak dobrze mi się czytało ;P.

    Na pewno uległam fazie na wampiry i wilkołaki, ponieważ całą sagę Zmierzch przeczytałam. Szczerze mówiąc, to się tego nie wstydzę. Książki czytało mi się szybko i bez problemu, a ja lubię mroczną fantastykę. Filmy również obejrzałam i też nie żałuję, chociaż jakoś bardziej spodobała mi się kreacja postaci drugoplanowych ;P.

    Fallen obejrzałam tylko film, bo gra tam Jeremy Irvine. Klimat produkcji był fajny, ale ciężko mi porównać do książki, której nie czytałam.

    Super wpis, czekam na kolejne posty!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo mnie to cieszy! Dziękuję za miłe słowa :D

      Wiesz, chyba każdy uległ fazie na wampiry i wilkołaki. Sama o tym mówię, aczkolwiek czasami jak spoglądam na swoją biblioteczkę i widzę, ile książek z tego "bumu" się tam znajduje (i ile razy je czytałam!), to zaczynam się zastanawiać nad przeszłą sobą :P

      Usuń

Prześlij komentarz

.

Copyright © Kulturalna meduza