„First Last Song‟ – Bianca Iosivoni [recenzja]

first last song bianca iosivoni recenzja

Mason i Grace studiują na tej samej uczelni, ale nie pozostają w żadnych zażyłych relacjach. Sytuacja zmienia się radykalnie, kiedy Grace postanawia nieco schudnąć, a Mason zaczyna pełnić funkcję jej personalnego trenera. Był ostatnim facetem, którego opinią na swój temat by się przejmowała, a że kiedyś ona oddała mu przysługę, uznała, że nadszedł czas na rewanż.

Nie da się ukryć, poczucie własnej wartości jest u Grace żałośnie niskie. Tak bardzo, że gotowa jest poświęcić swoje marzenia i zrezygnować z przesłuchań i z kariery na scenie. Pod wpływem Emery, swojej przyjaciółki, postanawia jednak udowodnić coś sobie – i jej. Dlatego bierze udział w przesłuchaniu na wokalistkę zespołu Masona. I chociaż wygrywa, to okazuje się być dopiero początkiem ich niełatwej historii...

Nie mogę zaliczyć Firsts do swojej ulubionej serii z gatunku New Adult, stanowi ona jednak przyjemną i lekką odskocznię od rzeczywistości. I przez ostatnie trzy tomy miałam przeczucie, że to właśnie czwarty, skupiający się na Masonie oraz Grace, stanie się moim ulubionym. Dlatego też z niecierpliwością wyczekiwałam jego premiery, a gdy książka wpadła mi w ręce, od razu zabrałam się za lekturę!

Grace żyje w świecie ściśle określonych reguł – jak należy postępować, odzywać się, zachowywać, ubierać, jeść i ćwiczyć. Stłamszona przez swoją matkę, nawet daleko od domu nie potrafi oderwać się od wydarzeń, które wpłynęły na jej sposób postrzegania świata. Mason z kolei poszukuje nowej wokalistki do swojego zespołu, jednocześnie próbując uporać się ze swoim (bądź co bądź) toksycznym związkiem z Jenny. Jednak gdy Mason i Grace zaczynają współpracować, poznawać się lepiej, odnajdują też motywację do zmiany swojego życia.

Historia przedstawiona w First Last Song jest urocza, sympatyczna, wywołująca uśmiech na twarzy, a także porywająca czytelnika od samego początku. Z ciekawością śledziłam losy głównych bohaterów, szukając odskoczni od ponurej rzeczywistości, w której przyszło nam teraz żyć i muszę przyznać, że znalazłam parę godzin spokoju właśnie w książce Iosivoni. Co więcej ta powieść parę razy mnie zaskoczyła! Rzadko spotykam się w New Adult z tym, aby to chłopak znajdował się w niezdrowej relacji, zazwyczaj jest na odwrót (choć na pewno nie jest to jedyna książka na rynku, która reprezentuje taki motyw), więc było to ciekawe doświadczenie.

Co więcej losy Grace i Masona wydają mi się... po prostu naturalne, normalne, realistyczne. Nie zdziwiłabym się, gdyby gdzieś istniała dwójka ludzi z podobnymi doświadczeniami. Jasne, jest to podkoloryzowane ładnymi scenami, które przepełnione są muzyką, ale to tylko dodaje First Last Song uroku.

Autorka stworzyła bohaterów, z którymi łatwo sympatyzować. Masonowi współczułam już od pierwszego tomu, jednak w tym mój żal wobec niego osiągnął apogeum. Nie inaczej było w przypadku Grace, która już w poprzednim tomie przykuła moją uwagę. Prezentowana przez nią „idealność‟ nigdy nie jest możliwa do utrzymania przez długi czas, więc byłam ciekawa nie tylko, czy uda jej się odnaleźć normalność, ale również jak doszło do stanu, w którym obecnie się znajduje. Nie muszę więc chyba tego nawet pisać, ale: polubiłam bohaterów. I to najbardziej ze wszystkich, których dotychczas poznaliśmy.

Podobało mi się również to, że autorka wspomina postacie poznane w poprzednich częściach. Nie tylko poświęca im epilog, tworząc fajne podsumowanie wszystkich wydarzeń, zamykając serię, ale również w trakcie First Last Song napomina o drugoplanowych postaciach. I powiem Wam, że nie spodziewałam się, jak bardzo mnie to ucieszy. Iosivoni dała trochę miejsca Emery i Dylanowi. Nie martwcie się jednak – kontynuacja ich historii nie przyćmiewa losów Grace i Masona, jednak jest fajnym pokazaniem, co dzieje się po „żyli długo i szczęśliwie‟, więc duża pochwała dla autorki za ten zabieg.

Niestety niezmiennie styl Iosivoni pozostawia wiele do życzenia. Pisałam o tym przy każdej recenzji jej książek, powtórzę się i tym razem – autorka wydaje się niewprawiona w pisaniu. Dopiero przy First Last Song przyszło mi do głowy trafne porównanie – jej styl przywodzi na myśl twórczość osób piszących na WattPadzie: dla zabawy, bez większego skupienia na języku. Nie twierdzę, że popełnia kardynalne błędy, jednak widać brak wprawy (mimo czterech książek na koncie), która przejawia się powtarzaniem partii tekstu na przestrzeni kilku stron czy dziwnymi konstrukcjami zdań.

Wiem, że niektórym styl tej autorki odpowiada, ponieważ uważają go za „lekki i przyjemny‟. Gdybym czytała fanfiction na WattPadzie, również uważałabym go za dobrej jakości. Tutaj jednak mamy do czynienia z autorką, która kilka książek już wydała, a do tego tekst przeszedł korektę. W związku z tym nie mogę zastosować żadnej taryfy ulgowej. Poziom First Last Song powinien być po prostu wyższy i chociaż wcześniej łudziłam się, że dojdzie do poprawy, niestety mimo czterech książek, pozytywnych zmian nie ma.

Podsumowując, First Last Song  – zgodnie z moimi przewidywaniami – okazał się moim ulubionym tomem. Bohaterowie oraz ich historia spodobała mi się najbardziej, wywołała we mnie napięcie oraz przywołała uśmiech na twarzy. Nie mogę przymknąć oka na kiepski styl, jednak generalnie dobrze bawiłam się w trakcie lektury.
first last song iosivoni cytat o byciu sobą
Za egzemplarz dziękuję:

Komentarze

  1. Nie znam tej trylogii, ale brzmi bardzo kusząco. W wolnej chwili z przyjemnością się z nią zapoznam. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To właściwie czterotomowa seria :D Myślę, że na relaks się nada!

      Usuń
  2. Trochę to dziwne, bo można pomyśleć, że jak się już wydało kilka książek i pisze się czwartą część serii to styl powinien się już jakoś wyrobić. Może redaktorzy nie wytykają błędów, przez co autorka nie ma na jakiej podstawie się uczyć? :)
    W każdym razie: raczej New Adult omijam, musi mi przyjść naprawdę niespodziewana chętka, żeby ten gatunek czytać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też sądziłam, że będzie lepiej, ale niestety... Może nie chcieli wytknąć błędów, ale czy nie od tego tam są? Powinni byli zwrócić uwagę na to, że pewne rzeczy wymagały poprawki. To niezbyt dobrze świadczy o tych redaktorach :/

      Usuń
  3. Nie wiem jaki jest sens zostawiania anglojęzycznych tytułów :/. Nie wiem, nie brzmi interesująco, ani okładka, ani tytuł, ani jej treść, więc ja pas :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi to w sumie nie przeszkadza, ale też się zastanawiam, skąd ta moda!

      Usuń
  4. Narazie staram się unikać serii i skupić się na jednotomowych historiach. Raczej nie skuszę się na ten tytuł – szczególnie po Twojej uwadze o stylu! Aż dziwne, że nie widać żadnej poprawy...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też się dziwię! No, ale cóż - nic z tym nie można zrobić.

      Usuń
  5. Nie lubię, gdy autor nie rozwija się podczas swojej kariery. Tym bardziej, że ktoś mógłby zwrócić jej na to uwagę w wydawnictwie, że to nie wattpad :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Na pewno będzie czytana bo już mam ja na liście.

    Mój blog

    OdpowiedzUsuń
  7. Czytałam książki z tej serii, jednak gdzieś po drodze zgubiłam do niej zapał. Ostatnio też mam problem z tym gatunkiem, bo nic mnie nie zaciekawia. Chyba muszę trochę od niego odpocząć.

    Pozdrawiam
    Biblioteka Feniksa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem! Mam nadzieję, że kiedyś odnajdziesz zapał do gatunku, ale taka przerwa czasami jest potrzebna :D

      Usuń
  8. Ta seria od jakiegoś czasu mnie prześladuje, ale po pierwsze to nie moje klimaty, a po drugie nawet Ty piszesz, że to nie najwyższy poziom, więc chyba sobie daruję...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uważam, że w ramach tego gatunku można znaleźć lepsze książki.

      Usuń
  9. Do tej pory nie miałam styczności z książkami Young Adult, ale może dla tej zrobię kiedyś wyjątek :) ale jeszcze zobaczę czy to zrobię ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Taka nieobowiązująca książka na wieczór ^^ moze kiedyś sięgnę ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Czytałam First last kiss i powiem ci, że nie przypadło mi jakoś bardzo do gustu, ale słyszałam o premierze czwartej części i stwierdziłam, że dam jeszcze szansę tej autorce i przeczytam. :D Pozdrawiam Karolina z As in the book

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to miłej lektury życzę! Mam nadzieję, że seria przypadnie Ci do gustu. Ja też nie byłam zachwycona pierwszym tomem, ale potem jest trochę lepiej.

      Usuń

Publikowanie komentarza

Copyright © Kulturalna meduza