Gambit królowej [recenzja serialu]

gambit królowej recenzja
Genialna osierocona dziewczyna pragnie zostać najlepszą szachistką na świecie. Nie będzie to jednak łatwa droga, ponieważ jej przeciwnikami są wybitni gracze, jak również nałogi bohaterki...

Na samym początku opowiem Wam pewien fakt na swój temat: uwielbiam bohaterów, którzy są szalenie inteligentni. Ten podziw oczywiście przekłada się również na świat rzeczywisty, natomiast w książkach, serialach i filmach mój respekt zdobywają postacie, które mają potężną wiedzę, wysoki poziom IQ i generalnie wyjątkowy sposób myślenia (nawet jeżeli niektórzy z nich są raczej antagonistami, np. Littlefinger w Grze o tron). Dlatego kiedy zobaczyłam zwiastun Gambitu królowej, w którym kobieta rozgramia wszystkich w szachy, dzięki wybitnemu talentowi, wiedziałam, że to produkcja dla mnie.

Gambit królowej przedstawia życie Beth Harmon (Anna Taylor-Joy), osieroconej dziewczyny, która wykazuje się ponadprzeciętną inteligencją z zakresu analizy, logicznego myślenia oraz planowania. Jest na tyle dobrym obserwatorem, że po kilkukrotnym obejrzeniu gry w szachy, wie, jak grać i jak wygrywać. Ciekawość wobec tej gry rośnie na tyle, że zaczyna ćwiczyć – zarówno na planszy, jak i we własnej głowie. A w jej umyśle dzieje się naprawdę dużo... Bo widzicie, Beth nie jest do końca zdrową osobą, a uzależnioną od środków uspokajających, która balansuje na cienkiej granicy między szaleństwem a geniuszem. Jednakże ta mieszanka wybuchowa umożliwia jej stopniowe pięcie się po szczeblach zawodów szachowych.

Fabuła zatem jest dość prosta. Zafiksowana na punkcie szachów Beth bierze udział w kolejnych i kolejnych zawodach, chcąc pokonać najlepszego szachistę na świecie (w tej roli Marcin Dorociński). Po drodze jednak spotka wielu niełatwych do pokonania przeciwników, którzy przyjmą rolę kogoś pomiędzy wrogami a przyjaciółmi. Beth będzie musiała również mierzyć się z problemami typowymi dla dorastania, odstawianiem od środowiska, godzeniem się z przeszłością oraz radzeniem sobie z nałogiem. Życie jej niestety nie rozpieszcza, co doprowadza do wielu osobistych dramatów oraz trudnych sytuacji. Dla widza jednak oznacza to trzymanie w napięciu przez wszystkie siedem odcinków.
gambit królowej beth szachownica
To wszystko sprawia, że Gambit królowej jest dramatem przepełnionym emocjami. Znajdą się smutne i niepokojące momenty, ale również takie, które wywołają ogromną radość odbiorcy. Jeżeli pragniecie nuty romansu, to i tego nie zabraknie (para, która utworzyła się w tym serialu oficjalnie zyskuje miano jednej z moich ulubionych). Dlatego jeżeli ktoś z Was czyta tę recenzję i myśli sobie „ale tak o szachach? To musi być nudne‟, śpieszę wyprowadzić Was z błędu. To produkcja szalenie fascynująca, angażująca i wciągająca. I to do tego stopnia, że po obejrzeniu aż chce się zagrać w szachy.

Warto również zaznaczyć, że Gambit królowej zawiera w sobie wiele niezwykle satysfakcjonujących feministycznych wątków. Środowisko, w którym znalazła się Beth jest dość mocno skoncentrowane na mężczyznach, jednak bohaterka niewiele sobie z tego robi. W gruncie rzeczy wykazuje się wręcz ignorancją i pogardą dla systemu, który uważa, że kobiety i mężczyźni nie powinni ze sobą rywalizować w intelektualnych rozgrywkach. A to z kolei sprawiało, że miałam ochotę zawołać „you go, girl!‟ w trakcie oglądania serialu.

Zresztą Beth ogólnie jest postacią, której się kibicuje. Nie jest idealna, popełnia błędy oraz czasami rani ludzi w swoim otoczeniu. Chociaż nie można powiedzieć, że jej wybory zawsze się popiera, to mimo wszystko wzbudza ogromną sympatię. Zapewne większość (o ile nie każdy) oglądających trzymało za nią kciuki, nie chcąc zobaczyć żadnej porażki w jej wykonaniu. Beth to niezwykle złożona psychologicznie postać, jednakże osobiście liczyłam, że będzie ona bardziej... dramatyczna, niepokojąca, patologiczna. Natomiast niektóre wątki jej dotyczące dawały trochę poczucie przesytu cukierkowatością. I tu pewnie niektórzy się nie zgodzą, ale ja po prostu liczyłam, że tu będzie ciut więcej dramatu (nawet gdybym potem miała przez to płakać).
gambit królowej beth w sklepie
Również drugoplanowe postacie są ciekawe. Widać, że twórcy mieli na nie pomysły, ponieważ w Gambicie królowej znajdziemy feerię różnorodnych bohaterów. Mają oni różne motywacje, marzenia, obawy oraz przeszłość. Co prawda nie wszyscy zostają równie dobrze rozwinięci i chwilami żałowałam, że nie poświęcono im więcej czasu ekranowego, ale na tyle, na ile było to możliwe w tak nielicznych odcinkach: wyszło satysfakcjonująco. Moim ulubieńcem oczywiście został Benny (Thomas Brodie-Sangster), jeden z szachowych rywali Beth. Aczkolwiek właściwie każda postać wywołała we mnie choć cień sympatii. Oglądając ten serial, nie miałam poczucia, że ktoś jest wkurzający, więc stanowi to ogromny plus.

Recenzując ten serial, nie można zapomnieć o scenografii, kostiumach oraz muzyce. Wszystkie trzy elementy wspaniale oddają klimat przełomu lat pięćdziesiątych i sześćdziesiątych. Jestem zachwycona starannością, którą włożono w to wszystko. Chociaż nie wiem, czy na pewno wszystkie elementy są historycznie trafne, to na pierwszy rzut oka (dla laika) robią one niesamowity efekt. Również muzyka jest dobra na tyle dobrze, że wywołuje odpowiednie emocje w odpowiednich momentach. A w niektórych chwilach również i to, jak zmontowano serial sprawia, że widz zawiesi oko na technicznym aspekcie Gambitu królowej. Krótko mówiąc: naprawdę nie mam się do czego przyczepić!

Podsumowując, Gambit królowej to fenomenalny mini-serial o geniuszu szachowym, w którym znajdzie się miejsce na dramat, romans, łzy i śmiech. Nie zabraknie trzymających w napięciu scen, zwrotów akcji oraz psychologicznej analizy bohaterów. Chociaż osobiście liczyłam na nieco mniej słodkości w fabule, i tak jestem bardzo zadowolona i będę długo wspominać tę produkcję. Dlatego też z czystym sumieniem mogę Wam ją gorąco polecić!

Komentarze

  1. Widziałam ostatnio na Netflixie tę produkcję. Mój mąż planuje oglądać ten serial.

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie słyszałam o tym serialu, ale brzmi bardzo kusząco.

    OdpowiedzUsuń
  3. Te same odczucia, chociaż jeszcze nie dobrnęłam do końca. :D Możliwe że Gambit okaże się najlepszym serialem tego roku, ponieważ jak sama zauważyłaś, wszystko tutaj działa. Na tyle by wciągnąć widza, rozemocjonować i wywołać sympatię do genialnej Beth (czuje potrzebę by przeczytać książkę!). Poza tym tak, po każdym odcinku mam ogromną ochotę zagrać w szachy xd

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie słyszałam o tym serialu. Pewnie dlatego, ze ostatnio kompletnie nie mam czasu na seriale a na Netflixie ostatnio zaglądałam w czerwcu ;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ach, szkoda, że nie masz czasu na seriale :( Jest tyle godnych uwagi!

      Usuń
  5. Nie sądziłam, że można zrobić tak dobry serial o szachistce.

    OdpowiedzUsuń
  6. Dawno nie oglądałam żadnego serialu :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Jestem mega ciekawa tego serialu, a fakt, że jest mini serią tylko działa na jej korzyść. Zapowiada się mega dobrze! Ostatnio w końcu nadrobiłam biohakerów, bo mnie zachęciłaś i jestem zadowolona, więc liczę, że tym razem też się uda :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że "Gambit królowej" również Ci się spodoba :D Oceniam go o wiele lepiej od "Biohakerów"!

      Usuń
  8. Na dniach zamierzam zapoznać się z tą produkcją :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Zgadzam się, świetny serial, który potrafi wciągnąć w swój świat i bolączki bohaterów, pozwala kibicować świetnej Beth (Anya mocno daje czadu w tej roli!) i po prostu sprawia dużo satysfakcji z oglądania. Bardzo miło patrzeć na Dorocińskiego w tak dobrej produkcji, liczę, że jego kariera za granicą jeszcze się rozkręci :)
    I faktycznie, aż się zachciało grać w szachy!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mam nadzieję, że Dorociński jeszcze da o sobie znać w innych znanych produkcjach!

      Usuń
  10. Książka jest świetna. Jak tylko ją skończę biorę się za serial. Jestem ciekawa jak w stosunku do książki on wypadnie. Miło czytać, że jest fenomenalny.

    Książki jak narkotyk

    OdpowiedzUsuń
  11. Serial rewelacja, jak mi siostra powiedziała, że koniecznie muszę obejrzeć serial o szachistce, to popukałam się w czoło. I praktycznie od pierwszego odcinka wsiąkłam :) Wspomniałaś o cukierkowatości - też byłam zdziwiona, że w tym serialu jest aż tak mało dramy, a co więcej, wcale nie sprawia to, że jest mniej napięcia czy emocji. W ogóle byłam pod wrażeniem tego, jak "świadomy" jest to serial - jak reżyser/scenarzysta doskonale wie, gdzie zagrać na emocjach, a gdzie uspokoić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się, serial jest naprawdę dobrze wykonany! Jestem pod ogromnym wrażeniem, nie spodziewałam się, że będzie tak udany.

      Usuń

Publikowanie komentarza

Copyright © Kulturalna meduza