„Dlaczego król elfów nie znosił baśni‟ – Holly Black [recenzja]

dlaczego król elfów nie znosił baśni recenzja

Książę elfów, wykarmiony kocim mlekiem i wzgardą, potomek rodu wprost rojącego się od potencjalnych następców tronu, urodzony z piętnem paskudnej przepowiedni... Może nie należy się dziwić, co z niego wyrosło.

Z dotychczas przeczytanych przeze mnie książek autorstwa Holly Black, te z serii Okrutny książę uważam za najlepsze. Historia jest ciekawa, bohaterowie interesujący, a lektura dostarcza mi wiele emocji. Nic zatem dziwnego, że gdy na rynku pojawiła się bardzo interesująca forma należąca do tego cyklu, musiałam się z nią zapoznać. Dlaczego król elfów nie znosił baśni to coś na wzór (no, właśnie) baśni, która stanowi zarazem prequel, jak i sequel do znanej trylogii Black. Co więcej, historia opatrzona jest licznymi ilustracjami, które tylko dodają bajkowości.

Historia zaczyna się od tego, że Jude i Cardan, jako władcy Elfhame, muszą rozwiązać jedną z królewskich spraw w ludzkim świecie. To jednak prowadzi do rozważań młodego króla nad swoją przeszłością, relacją z Jude oraz samym sobą. W związku z tym fabularnie cofamy się do jego najmłodszych lat, aby poznać go jako porzuconego dzieciaka, śpiącego w stajni, który wyrósł na znanego nam okrutnego księcia. W Dlaczego król elfów nie znosił baśni czytamy o tym, jakie znaczenie dla rozwoju elfa miały opowiadane przez różnych ludzi bajki, opowiastki i inne historie. Przyglądamy się, jak jego serce przechodzi przemianę, a charakter staje się coraz gorszy.

Niektóre z tych wydarzeń osadzonych jest w Okrutnym księciu, w związku z tym pewne momenty już znamy, a teraz czytamy z jego perspektywy. Nie jest to jednak ta sama książka opowiedziana przez innego bohatera. Ot, niektóre sceny są wspomniane albo bardzo wyrywkowo przytoczone, aby przedstawić tok rozumowania Cardana. Bo o to właśnie chodzi w tej niedługiej książce. Na niecałych dwustu stronach Holly Black przybliża nam postać króla Elfhame, jego przeszłość, doświadczenia oraz spostrzeżenia. Jeżeli wcześniej czuliście, że nie do końca rozumiecie, dlaczego dokładnie Cardan podejmował pewne decyzje, teraz na pewno stanie się to jasne.

Dlatego ta baśń, nowelka, to pogłębienie wiedzy czytelnika na temat głównego bohatera Okrutnego księcia. I moim zdaniem Holly Black wyszło to naprawdę dobrze. Pokazała wybrane elementy z przeszłości Cardana, które były nam mniej lub bardziej znane. Dzięki temu jego charakter stał się bardziej zrozumiały. Zarazem możemy też zobaczyć jego przemianę, kiedy autorka pokazuje wydarzenia stanowiące sequel do serii.

Inni bohaterowie za bardzo nie mają dla tego tomu znaczenia, więc nie będę się nad nimi rozwodzić. Poznaliśmy ich wcześniej i ta nowelka nie sprzyja ich lepszemu zrozumieniu. Stanowią oni albo tło wydarzeń, albo swoisty sposób na wyciągnięcie z Cardana poszczególnych cech. Jednocześnie nie uznaję tego za wadę książki. Po prostu jej celem było pokazanie w centrum kogoś innego, a na tak niewielkiej przestrzeni rozbudowanie innych było zbędne i niemożliwe (tym bardziej, jeżeli potraktujemy to jako baśń).

A skoro już o tej baśniowej formie mowa... Traktuję tę historię w ten sposób z dwóch powodów. Po pierwsze, narracji, która jest bardzo specyficzna. Język nie jest taki sam jak w przypadku pozostałych książek Black. Nazwałabym go bardziej oficjalnym, nieco bardziej ubogim w opisy, ale nie w sposób rażący. Ma w sobie coś bajkowego, co przywodziło mi na myśl historie czytane jako dziecko.

Po drugie, niesamowity efekt robią wyjątkowe ilustracje zawarte w książce. Jeżeli ich nie widzieliście, koniecznie wygooglujcie, bo są przepiękne! Idealnie dopasowane do historii, ze specyficzną, surową kreską i zachowane w nieco ciemnej tonacji. Z jednej strony przypominają bajki, z drugiej jednak mają w sobie na tyle dużo mroku, by wiedzieć, że to nie jest historia dla młodego czytelnika. Ja jestem nimi zachwycona i uważam, że wykonują większość roboty.

Podsumowując, Dlaczego król elfów nie znosił baśni to niedługa baśń opowiadająca o przeszłości Cardana. Dzięki niej lepiej poznajemy jego motywację i rozumiemy, dlaczego zachowywał się w określony sposób. Co więcej, fabuła przedstawiona jest w iście bajkowy sposób za sprawą narracji oraz przepięknych ilustracji. Fanom tej serii zdecydowanie polecam te książkę jako uzupełnienie do cyklu o Okrutnym księciu!

W PIGUŁCE:
| elfy | wróżki | magiczne istoty | fantastyka | młodzieżowe | ilustrowane | dodatek do serii | amerykańska pisarka | inne książki autorki |
dlaczego król elfów nie znosił baśni cytat
Za egzemplarz dziękuję:

Komentarze

  1. Fantastyka to nie mój gatunek czytelniczy. 😊

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja muszę koniecznie się wreszcie za t serie zabrać! Póki co od Holly czytałam Kroniki Spiderwick, które uwielbiałam i jedną książkę z uniwersum, ale nie mogę przypomnieć sobie tytułu. Czy jest gdzieś wspomniane, kto jest ilustratorem? Bo ilustracje piękne!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Autorką jest Rovina Cai - tak przynajmniej głosi okładka. Polecam ten cykl, bo jest naprawdę przyjemną lekturą!

      Usuń
  3. Zdecydowanie nie jest to mój gatunek, ale jak zawsze mam komu polecić 😉

    OdpowiedzUsuń
  4. Na ten moment wydaje mi się, że nie jest to książka dla mnie. Może jak już się zapoznam z trylogią, zdecyduję czy sięgnę po ten tytuł.

    Książki jak narkotyk

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, z tym tomem należy się zapoznać dopiero po przeczytaniu trylogii :)

      Usuń

Publikowanie komentarza

Copyright © Kulturalna meduza