The Crown [recenzja 4 sezonu]

the crown 4

Czwarty sezon kultowego dramatu historycznego o brytyjskiej rodzinie królewskiej. Tym razem akcja obejmuje lata osiemdziesiąte, skupiając się na okresie panowanie Margaret Thatcher oraz początku relacji księcia Karola i księżniczki Diany.

Nie należę do grona osób, które śledzą informacje o rodzinie królewskiej. Wiadomo, niby oglądałam ślub Meghan Markle i księcia Harry'ego, ale gdy potem zobaczyłam Meghan w Suits, nie zorientowałam się, że ona to ona. Nie obserwuję zatem newsów i nie wyczekuję na zdjęcia robione z ukrycia. Przez większość czasu ta grupa jest mi całkowicie obojętna. A potem przychodzi nowy sezon The Crown i dorabiam się chwilowej obsesji. Bo na dość, że binge'uję serial historyczny, to jeszcze przeszukuję czeluść internetu, aby zweryfikować fakty przedstawiane na ekranie. I nikt mi nie wmówi, że jestem w tym odosobniona...

Czwarty sezon The Crown skupia się na latach osiemdziesiątych, jednak tym razem nie przedstawia wyłącznie królowej Elżbiety, ale również przeznacza dużo czasu ekranowego innym bohaterom. Dzieci królowej dorosły, a to niesie za sobą ich inne problemy, które dotyczą głównie związków. Ogólnie, gdyby przyszło mi krótko podsumować ten sezon, to można rzec, że problemy w związkach i, szerzej, w rodzinie definiują go. W związku z tym rozterki przechodzi księżniczka Anna, ale przede wszystkim księżniczka Diana i książę Karol...
the crown 4 księżniczka diana
Prawdopodobnie to na ich historię fani czekali najbardziej. Księżniczka serc, która sprawiła, że tylu ludzi na świecie ją uwielbiało i przeżyło jej śmierć. Choć jestem za młoda, aby pamiętać jej wypadek, to sama postać istnieje w mojej świadomości. Zresztą dotychczas powstało wiele produkcji opowiadających o kobiecie. I w związku z tym widziałam komentarze, zarzucające twórcom The Crown powielanie motywów. Jednak dla mnie, osoby, która nie oglądała żadnych produkcji o księżniczce Dianie, było to ciekawe. Dzięki serialowi można się wiele dowiedzieć o życiu kobiety, chociaż wiadomo: niektóre kwestie pozostają w sferze domysłów twórców.

Z drugiej strony pojawiły się też komentarze, że Diany było za mało. Przypuszczam, że na to mogą zwrócić uwagę osoby, które były bardziej świadome śmierci księżniczki w 97. A dla mnie... no jak na moje oko, było jej wręcz za dużo. Jakoś przywykłam do tego, że serial skupia się głównie na królowej, zatem nagła zmiana ilości czasu poświęcanego innym bohaterom, była dla mnie nieco dezorientująca. Zakładam więc, że odbiór historii Diany w czwartym sezonie The Crown jest bardzo zindywidualizowany. Jedni powiedzą, że za mało, drudzy, że za dużo, a jeszcze ktoś uzna, że w sam raz, ale powielono znane schematy.

Zresztą nie tylko Diana jest tutaj silną bohaterką, która ciekawi widza. Na pierwszy plan wysuwa się również postać pierwszej kobiety-premier Wielkiej Brytanii, Margaret Thatcher. Zostaje przed nami roztoczony obraz, który bardzo przywodził mi na myśl główną bohaterkę Mrs. America. Z jednej strony ciągnie ona do kariery politycznej, jednak z drugiej stara się zachować konserwatywny styl życia, w którym kobieta funkcjonuje jako piastunka ogniska domowego. Taki dysonans jest szalenie fascynujący. Co więcej, aktorka, aby urzeczywistnić zmarłą już Thatcher, postawiła na mówienie z charakterystyczną dla niej manierą. Stąd też wizerunek tej kobiety jest naprawdę interesujący i oceniam go na plus.
the crown 4 thatcher
Niektóre wątki dotyczące królewskiej rodziny mogą zaskoczyć. O wielu faktach przedstawionych na ekranie nie miałam pojęcia. I chociaż wiadomo, nie wszystkie są w pełni trafne historycznie, samo dowiedzenie się czegokolwiek na ich temat, zmusza do dalszych poszukiwań. Niemniej z drugiej strony mamy też elementy, które można się spodziewać, że będą rozwinięte bardziej, a nie były. Choćby konflikt związany z IRA. Ten został bardzo mocno zmarginalizowany i niektórych to nie ucieszy. Jednak znowu, weźmy pod uwagę, że The Crown ma skupiać się głównie na rodzinie królewskiej, więc ważne wydarzenia w historii traktuje dość wybiórczo.

Moim zdaniem nie ma w tym nic złego, bo oto poznajemy smaczki dotyczące rodziny królewskiej. I chociaż nie można całkiem na serio brać niektórych rozmów toczonych w kuluarach pałacu Buckingham, to jeżeli pomyślimy o nich po prostu jako o bohaterach, tworzy się przykry obraz dysfunkcyjnej rodziny. Nie będę się tutaj zastanawiać nad tym, ile jest prawdy w relacji królowej Elżbiety z jej dziećmi. Odsuwam to na bok na rzecz kreacji bohaterów w The Crown i traktowania ich jako zwyczajnych bohaterów serialu. A ci są naprawdę skomplikowani i potwornie smutni...
the crown 4 karol i elżbieta
Rodzina w The Crown to sztuczne uśmiechy i oddychanie tlenem, który nazywa się Elżbieta. To jej dobru i wizerunkowi podporządkowane jest całe życie pozostałych osób. Żyją oni w środowisku, w którym muszą się ugiąć pod jarzmem nieskazitelności albo złamać i odejść w zapomnienie. Doprowadza to dialogów, które wywołują wewnętrzny sprzeciw oraz łamiących serce scen. Ci, którzy silą się na serdeczność, ciepło i ludzkość są odtrącani i uznawani za nienormalnych. Normą z kolei jest chłód, duszenie w sobie emocji oraz nienaganność w zachowaniu. To przerażający obraz rodziny, ale zarazem cholernie fascynujący.

Nie można zaprzeczyć, że oglądając The Crown, czuje się przede wszystkim żal, współczucie oraz złość. To wszystko wywołane jest przykrymi scenami oraz dynamiką między bohaterami. Momenty, w których można powiedzieć o radości są nieliczne. Dominują z kolei te przykre, prezentujące zaburzenia psychiczne czy dysfunkcje w rodzinie i związkach. Co z kolei prowadzi do mieszanki współczucia i pogardy wobec niektórych postaci. Nie można zatem jednoznacznie kogokolwiek tutaj ocenić, ponieważ obowiązki, wizerunek, który muszą utrzymywać bez wątpienia odcisnął piętno na ich psychice.
the crown 4 Diana
Uważam to wszystko za plus. Dla mnie oglądanie tych relacji było ciekawe (choć dołujące). Czwarty sezon The Crown wywołał we mnie masę emocji, a chyba tego wszyscy oczekujemy od takich produkcji, prawda? Co więcej, nic nie mogę zarzucić grze aktorskiej obsady. Wszyscy doskonale się spisują w trudnych scenach. A uwierzcie mi, mają naprawdę dużo emocji do wyrażenia w krótkim czasie. Wychodzi im to jednak fenomenalnie!

Nieustająco wrażenie robią również kostiumy oraz scenografia. Ostatnio wyczytałam, że na rzecz serialu wykonano 400 ręcznie robionych kostiumów. I to nie byle jakich! Jeżeli zestawić zdjęcia aktorów z faktycznymi osobami, to stroje są niemal identyczne. Co więcej, aktorom przysługuje po kilka peruk, a charakteryzacja jest cudowna. Osobiście jestem zachwycona doprecyzowaniem wszystkich szczegółów w kwestii wyglądu postaci. Tak samo podobają mi się wystroje wnętrz, widoki czy ujęcia na stare budowle utożsamiane z rodziną królewską.

Podsumowując, czwarty sezon jest równie dobry, co poprzednie. Jestem z niego naprawdę zadowolona i z niecierpliwością będę wyczekiwać kolejnego. Szkoda, że nie pojawi się on zbyt szybko, ale zawsze można wrócić do poprzednich odcinków i to z nimi spędzić trochę czasu po raz kolejny. Zatem jeżeli ciekawi Was okres, w którym fabuła skupia się na trzech ważnych kobietach (królowej Elżbiecie, premier Thatcher oraz księżniczce Dianie), to czym prędzej powinniście zapoznać się z tym sezonem!

Komentarze

  1. Nie znam, ale cieszę się, że Ty jesteś zadowolona. 😊

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam! Jeżeli lubisz historyczne produkcje, to warto :)

      Usuń
  2. Jestem w połowie tego sezonu i jak na razie (bez zaskoczenia więc pozwoliłam sobie przeczytać tylko podsumowanie. Fajnie, że jesteś z niego zadowolona.

    Książki jak narkotyk

    OdpowiedzUsuń
  3. To się wciągnęłaś w ten serial 😉

    OdpowiedzUsuń
  4. Jak nic muszę nadrobić ten serial!

    OdpowiedzUsuń
  5. Też cały czas szukałam potwierdzenia wydarzeń z serialu w Internecie xD Nie do końca podoba mi się wątek Thatcher, mam wrażenie, że za mocno ją zdemonizowano i przedstawiono bardzo negatywnie całe jej rządy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przyznam, że sama mam na tyle słabą wiedzę historyczną, że trudno mi to ocenić :/ Ale widziałam podobne komentarze w internecie, więc coś może w tym być.

      Usuń
  6. Ja próbowałam obejrzeć, ale kompletnie do mnie ten serial nie przemawia, nie interesuje mnie rodzina królewska i poddałam się po trzecim odcinku ;0

    OdpowiedzUsuń
  7. Czemu ja tu weszłam! NIEEEEEE!
    Jestem na drugim sezonie, ale pokusiłam się i teraz pukam głową o stół!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Plus jest taki, że to serial historyczny, na spoilery mogłaś się też natknąć w każdym innym miejscu! :(

      Usuń

Prześlij komentarz

Copyright © Kulturalna meduza