Dlaczego „Mr. Robot‟ to najlepszy serial jaki widziałam?

dlaczego mr robot to najlepszy serial
Kiedy na początku grudnia dokończyłam Mr. Robota, ostatni odcinek pozostawił mnie z poczuciem, że to najlepszy serial, jaki w życiu widziałam. Dlatego dzisiaj spróbuję wyjaśnić, dlaczego warto się z nim zapoznać!

Niewiarygodny narrator


Pierwszym atutem Mr. Robota, który poznajemy już w pierwszych minutach serialu, jest uświadomienie sobie, że mamy do czynienia z tzw. niewiarygodnym narratorem. Oznacza to, że Elliot Alderson, główny bohater produkcji, ma liczne zaburzenia psychiczne. Najbardziej problematycznym jest to, że widzi ludzi, których nie ma... Od pierwszych sekund Elliot zwraca się do widza, nazywając go swoim przyjacielem. 

Co więcej, z czasem to zachowanie wcale nie słabnie! Bohater wielokrotnie pyta nas, czy też słyszymy wypowiedź danej osoby, czy widzimy to samo, co on, szukając w nas zapewnienia, że nie oszalał. Zdarza się również, że prosi nas o radę, chociaż wie, że nigdy jej nie otrzyma. Elliot jednak wybacza nam i z zapałem dba o nasze bezpieczeństwo.

Jest to niesamowity zabieg, który doprowadza do wielu szokujących sytuacji. Dodatkowo ma to wiele zalet: widz bardziej przywiązuje się do głównego bohatera, chcąc mu pomóc oraz czuje, że jest uczestnikiem fabuły. Zarazem Elliot jako niewiarygodny narrator nie stanowi osoby godnej zaufania. Musimy zatem podważać przedstawiane przez niego fakty i zastanawiać się, czy aby na pewno pokazuje nam słuszną wersję wydarzeń...
mr robot elliot na ulicy

Plot twist, mindfuck, fabuła


Lubię, kiedy twórcy mnie szokują. Kocham to uczucie niedowierzania, kiedy muszę przerwać na chwilę, aby poukładać sobie w głowie wydarzenia, których właśnie doświadczyłam. A najbardziej lubię sytuację, kiedy dochodzi do rozwiązania jakiegoś problemu, a ja uświadamiam sobie, że faktycznie, autor przez cały czas podpowiadał nam, że tak się stanie. Podobnie było w przypadku Mr. Robota.

Tutaj plot twist goni plot twist. Ledwo zdążymy ochłonąć po jednym, twórcy serwują nam drugi. Kiedy myślimy, że na chwilę akcja zwalnia tempa i dzieje się coś dobrego, twórca produkcji, Sam Esmail, rzuca kłody pod nogi swoim bohaterom. Gdy poczujemy, że zaczynamy rozumieć, o co we wszystkim chodzi, pojawia się jednak mindfuck. I tak do samego końca. Aż do ostatniego odcinka, do ostatnich minut, kiedy widz zapłakany śledzi finałowe sceny i zaczyna wszystko rozumieć. Bo nagle wszystko ma sens. Nagle wszystko jest poukładane, nieprzesadzone i całkowicie logiczne. A uwierzcie mi, był moment, gdy zwątpiłam, czy to wszystko będzie spójne. Było to jednak bardzo krzywdzące założenie, bo Mr. Robot to fabularny majstersztyk od początku do końca. Wszystko było szczegółowo zaplanowane i trudno doszukiwać się dziur fabularnych. Także... co mogę powiedzieć? Wow. Po prostu wow.
mr robot darlene

Inspiracja prawdziwymi hakerami


O tym aspekcie pisałam, gdy po raz pierwszy zapoznawałam się z Mr. Robotem. Ku mojemu niemałemu zaskoczeniu, okazało się, że dostrzegam wiele podobieństw do prawdziwych hakerów. Te najbardziej rzucające się w oczy, tyczą się haktywistów z Anonymous. W serialu mamy do czynienia z grupą fsociety, która posługuje się maskami Monopoly Man. I chociaż jest to najbardziej widoczne podobieństwo, nie jest ono jedynym. 

Podobieństwa przejawiają się również na bazie przemówień fsociety, które są bardzo mocno inspirowane tymi od Anonymous (można powiedzieć, że po prostu je przeredagowano). W serialu znajdują się także nawiązania do innych grup hakerskich (np. Lulzsec). A programiści, którzy oglądali Mr. Robota, potwierdzają, że stosowane przez bohaterów techniki są prawdziwe. Nie zastaniecie zatem tutaj przypadkowego uderzania w klawisze klawiatury, a całkiem realistyczne fragmenty kodów.

mr robot maska

Kreacja bohaterów na najwyższym poziomie


Głównego bohatera, Elliota, analizowałam na rzecz pracy magisterskiej. Zrobiłam to wyłącznie na podstawie pierwszego sezonu, jednak już wtedy możemy się przekonać, że kreacja bohaterów jest starannie przemyślana. Każda jedna postać ma swój motyw, cele, aspiracje oraz obawy. Mają swoje słabości, mocne strony, uzależnienia, marzenia oraz traumy. Poznajemy je z każdym kolejnym odcinkiem, tylko umacniając się przekonaniu, jak skrzywdzeni i godni współczucia są bohaterowie.

I tyczy się to nie tylko Elliota, który ma depresję, fobię społeczną, omamy i do tego jest uzależniony od narkotyków. To również poboczne postacie. Fenomenalna jest kreacja tytułowego Mr. Robota, który jest tak złożoną postacią, że niemal do samego końca nie odkrywa wszystkich swoich kart. Przez cały cztery sezony poznajemy go coraz lepiej, przechodząc od niechęci do sympatii (choć to może za dużo powiedziane i fakt, że nie umiem wprost określić, co czuję wobec Mr. Robota jest dla mnie zaletą). 

W gruncie rzeczy... tu każdy jest postacią wyjątkowo niejednoznaczną. Wielu widzów zachwyca się kreacją dilera narkotykowego, Very, który ma tak pokręcony sposób rozumowania, że jest niemal logiczny. Dla mnie jednak na ogromny szacunek zasługuje nadambitny Tyrell Wellick, który swoją kreacją powala na kolana.

To także produkcja przepełniona silnymi bohaterkami. Kobiety, które pojawiają się w Mr. Robocie wcale nie są słabiej wykreowane od męskich towarzyszy. Potrafią nas zaskoczyć swoim zachowaniem oraz podejmowanymi decyzjami. Choć chyba najbardziej złożona z nich wszystkich jest Whiterose, która skrywa ogrom tajemnic... Co więcej, aktorki spisały się fenomenalnie, dbając o najmniejsze szczegóły kreacji. Aczkolwiek w kwestii gry aktorskiej, moje serce zdobyli Rami Malek oraz Christian Slater.
mr robot i elliot

Zabawa formą


Sam Esmail wielokrotnie bawił się formą w trakcie nagrywania Mr. Robota. W końcu kto mu zabroni, prawda? Skoro ma fantazję, aby zrobić odcinek, który przywodzi na myśl sztukę teatralną podzieloną na pięć aktów, niech robi! Swoją drogą wspominany odcinek z czwartego sezonu (407 Proxy Authentication Required) jest przez wielu krytyków oceniany jako jeden z najlepszych serialowych odcinków, a na portalu IMDb ma ocenę 9,9. Również w moim osobistym rankingu jest on wysoko i zapadnie mi w pamięć na lata.

Oryginalny sposób kręcenia widoczny jest też w innych miejscach. Jeden z odcinków został stworzony w klimacie sitcomów z lat 80. (choć wypada nieco mroczniej niż przeciętny sitcom). Jednak największy szok przeżyłam, gdy obejrzałam odcinek, w którym... padają dwa zdania. W pierwszych minutach oraz w ostatniej scenie. Najlepsze? Nie zorientowałam się, że nikt nic nie mówi, dopóki nie przeczytałam o tym w internecie kilka odcinków później. Wykonanie epizodu było tak dobre, że człowiek nie miał problemów ze zrozumieniem tego, co dzieje się na ekranie, czego chcą bohaterowie i jak przebiega fabuła. Dla mnie jest to niesamowite.  
mr robot tyrell

Specyficzny sposób kadrowania


Nie jestem specjalistą w kwestii kadrowania, dlatego mogę Wam przekazać tylko pobieżne informacje na ten temat oraz odesłać w miejsca, które lepiej to wyjaśnią. W Mr. Robocie zastosowano tzw. quadrant framing. Oznacza to, że gdyby podzielić ekran na cztery równe części (linią w pionie i linią w poziomie przechodzącymi przez środek), to bohaterowie często znajdują się tylko w jednym, dolnym kwadracie. To dość rzadko spotykany sposób nagrywania, ponieważ wywołuje on w odbiorcy poczucie izolacji oraz niepokój...

Co więcej, często bohaterowie, jeżeli już znajdują się w jednym kadrze, są od siebie odseparowani. Wyraźnie znajdują się w różnych częściach kadru, a między nimi mamy pustą przestrzeń. Często jednak w danym ujęciu kamery, będziemy widzieli tylko jedną postać.

Biorąc pod uwagę, jak wyobcowaną postacią jest Elliot, umocnienie tego faktu przez charakterystyczny dobór kadrowania, świadczy o tym, że twórcy nad wyraz przyłożyli się do stworzenia serialu. Chociaż to element, o którym dowiedziałam się dopiero po obejrzeniu Mr. Robota, sprawił on, że mój szacunek do tej produkcji tylko wzrósł.

Więcej na temat kadrowania w Mr. Robocie przeczytacie tutaj: The Social Anxious Framing of Mr. Robot and How It's Used to Tell Stories. Uwaga, nagranie w artykule może zawierać spoilery z serialu.
mr robot quadrant
źr. No Film School

Nawiązania popkulturalne


Wisienką na torcie są liczne nawiązania popkulturalne. Ja je zawsze doceniam, a w tym serialu znajdziecie ich całkiem sporo. Ogromne znaczenie mają filmy, jak np. Powrót do przyszłości, który sama uwielbiam. I w okresie, gdy produkcja wychodziła na bieżąco, nawiązania do tego klasyka kina stanowiły podstawę do różnych teorii spiskowych związanych z fabułą. Fandom Mr. Robota szukał jakichkolwiek wskazówek na to, co wydarzy się dalej. A i tak większość była powalona na kolana finałem.

Oglądaliście ten serial? Macie go w planach?

Komentarze

  1. Nie oglądałam go i przyznam szczerze, że nawet nie słyszałam o jego istnieniu. Może się skuszę w najbliższym czasie :)

    Pozdrawiam,
    Biblioteka Feniksa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety ten serial nie cieszy się aż tak wielką popularnością, a szkoda :( Zasługuje na więcej!

      Usuń
  2. Dam się namówić na jego obejrzenie. 😊

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie słyszałam o tym serialu. Muszę polecić go mężowi.

    OdpowiedzUsuń
  4. Dużo słyszałam o tym serialu. Wiem, że grają w nim świetnie aktorzy, ale jeszcze się nie zebrałam by go nadrobić.
    Książki jak narkotyk

    OdpowiedzUsuń
  5. Fakt, że mam ten serial na oku od dłuższego czasu. Ale teraz to nie wiem, bo to zwracanie się do widza jest zabiegiem bardzo śliskim i nie koniecznie trafionym w moim przypadku, bo na przykład o ile w Daybreak było to w punkt, to na przykład przez to zwracanie się porzuciłam House of Cards już w pierwszym odcinku. Ale właśnie seriali, w których wątkiem jest hakerstwo albo które w ogóle poruszają ten wątek jest bardzo mało, a ja to strasznie lubię! Plus oglądanie w 2021 nie wychodzi mi totalnie póki co :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz co, warto zobaczyć choćby jeden odcinek i przekonać się. Może tutaj ta forma też Ci się spodoba. Dla mnie jest ona ciekawa, bo pasuje do kreacji bohatera. Jest to motyw całkowicie usprawiedliwiony :)

      Usuń
  6. Nie słyszałam o tym serialu, ale myślę, że w wolnej chwili skuszę się go obejrzeć :D
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie słyszałam o tym serialu, ale bardzo mnie zachęciłaś. Koniecznie muszę go obejrzeć.

    OdpowiedzUsuń
  8. Coś jest w tym serialu, co nie pozwala się od niego oderwać :)

    OdpowiedzUsuń

Publikowanie komentarza

Copyright © Kulturalna meduza