Mandalorian [recenzja 2 sezonu]

mandalorian sezon 2

Kontynuacja przygód Mandaloriana, którego celem jest bezpieczne dostarczenie dziecka nieznanego pochodzenia do Zakonu Jedi, aby został poddany szkoleniu.

Drugi sezon Mandaloriana przyjmuje dokładnie taką samą formę jak pierwszy. Ponownie widz może odnieść wrażenie, że tak naprawdę przygląda się grze komputerowej. Główny bohater dostaje poboczne questy na różnych planetach, od różnych ludzi, kosmitów i innych istot, które prowadzą go do zrealizowania głównego celu. A tym niezmiennie pozostaje dostarczenie Baby Yody do Zakonu Jedi. 

I wiem, że niektórym ta forma prowadzenia narracji nie będzie odpowiadać. Nie dziwię się. Można mieć wrażenie, że niektóre elementy są nieco urywane, ale... wiecie co? Mnie się podobało. Moim zdaniem ma ona swój urok. Na początku pierwszego sezonu trochę mi to zgrzytało, ale teraz utożsamiam ten sposób prowadzenia narracji z Mandalorianem i uznaję to za znak rozpoznawczy tego serialu. Z tym podejściem w spokoju mogłam zasiąść przed ekranem i binge'ować całość w jeden wieczór.

Bo tak, obejrzenie drugiego sezonu Mandaloriana zajęło mi jeden dzień. Tak bardzo wciągnęłam się w najnowsze przygody Mando oraz jego wiernego, małego zielonego towarzysza, że wprost nie mogłam się oderwać. Twórcy ponownie dostarczyli nam masę rozrywki, zwrotów akcji oraz gros emocji. W napięciu śledziłam losy bohaterów, uśmiechałam się oraz ekscytowałam nowymi rozwiązaniami czy pojawieniem się mniej lub bardziej znanych postaci.
mandalorian grogu
W gruncie rzeczy mam wrażenie, że ten serial stanowi największą gratkę dla zagorzałych fanów Gwiezdnych wojen. Osoby, które interesują się lore serii; orientują się choć trochę w książkach, komiksach i animacjach, na pewno wyciągną z tego ciut więcej niż laicy. Dostrzegalne są ester-eggi, smaczki, które mogą umknąć oku osoby, oglądającej Mandaloriana bez większego przekonania. Ja jednak skakałam z radości, widząc niektóre postacie i zachwycałam się tym, jak postanowiono je przywrócić/wprowadzić do tworzącego się nowego uniwersum Gwiezdnych wojen.

Żeby jednak nie było, również początkujący fani znajdą tutaj coś dla siebie. Pojawiają się całkowicie nowi bohaterowie, ale również odwiedzamy tych, których poznaliśmy w poprzednim sezonie. Dowiadujemy się o nich trochę więcej i na sam koniec pojawia się wręcz żal, że było ich tak niewiele (liczę, że w przyszłości zostanie to nadrobione). Dla mnie seans był naprawdę zadowalający i nie mogę się doczekać kolejnego sezonu, jak również nowych serialowych produkcji, które będą się rozgrywać na osi czasu Mandaloriana (więcej info tutaj). Co prawda ten pomysł trochę zalatuje Marvelem, ale co się dziwić, skoro odpowiadają za niego Ci sami ludzie...?

Zresztą! Żałuję, że za tę najnowszą trylogię nie wzięli się ludzie odpowiedzialni za Mandaloriana, ponieważ serial zdecydowanie bije na głowę filmy. Jest lżejszy, ciekawszy i po prostu fajnie zobaczyć kogoś innego niż superpotężnego Jedi. Podoba mi się humor tego serialu, sposób prowadzenia historii oraz smaczki, które zostały wplecione. Przykro mi jedynie, że tym razem Taika Waititi nie odpowiadał za żaden odcinek, ponieważ w pierwszym sezonie finał wyszedł mu naprawdę dobrze!
mandalorian na tatooine
Zbliżając się do końca tych zachwytów na temat Mandaloriana, chciałabym poświęcić chwilę tytułowemu bohaterowi. Od pierwszego odcinka pierwszego sezonu przeszedł ogromną wewnętrzną przemianę i śledzenie jej na ekranie dostarczało mi niemałej rozrywki. Mando jest bardzo ciekawą postacią, która w tym sezonie zyskuje jeszcze bardziej, ponieważ wielokrotnie staje przed trudnymi dla siebie wyborami. Z jednej strony chce być wierny swoim przekonaniom, z drugiej nie zawsze jest to możliwe, biorąc pod uwagę zadanie, którego się podjął. To doprowadza do fascynującego konfliktu wewnętrznego, który wywoła w widzu niemałe emocje.

Podsumowując, nie za bardzo mam co zarzucić drugiemu sezonowi Mandaloriana. Wiem, że nie wszystkim fanom Gwiezdnych wojen przypadnie on do gustu, jednak ja się świetnie na nim bawiłam. Jestem zadowolona z jakości i bardzo ciekawi mnie, co będzie miało miejsce w trzecim sezonie! Na pewno będę go wyczekiwać z niecierpliwością.

Komentarze

  1. Świetna recenzja, jednak to nie dla mnie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Rewelacyjny serial, jego twórcy doskonale rozumieją, na czym polega magia Star Wars. Jako zagorzały fan też szczerze polecam! BTW polski tytuł tego serialu to Mandalorianin (polska końcówka ta sama, co w przypadku wyrazów weganin czy wegetarianin).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super, że tęż Ci się podoba <3
      O, dzięki za info :) W sumie po Twoim komentarzu uświadomiłam sobie, że tworzę jakąś karykaturę - ni to polski, ni oryginalny tytuł (do tego drugiego zabrakło "The").

      Usuń
  3. Super, że podobał Ci się się ten serial, fajnid o nim piszesz, jednak to nie dla mnie 😉

    OdpowiedzUsuń
  4. Pierwszego sezonu nie widziałam, ale planuję go kiedyś obejrzeć. Najpierw jednak zobaczę siódmy sezon Clone Wars. Nie uniknęłam niektórych spoilerów. Wiem, że dzisiaj wyszła tylko informacja o zwolnieniu aktorki.
    Książki jak narkotyk

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, zwolniono aktorkę, a doskonale pasowała do tej roli. Ciekawi mnie, kim ją zastąpią. Mam nadzieję, że "The Mandalorian" Ci się spodoba :)

      Usuń
  5. O serialu nie słyszałam, a zaciekawiła mnie recenzja nim :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Pierwszy raz o nim słyszę. Mi ostatnio brak czasu na seriale a moja lista "do obejrzenia" stale się powiększa :p

    OdpowiedzUsuń

Publikowanie komentarza

Copyright © Kulturalna meduza