Mój własny kawałek comfort culture

mój kawałek comfort culture
Jakiś czas temu pisałam Wam o zjawisku, jakim jest comfort culture. I przemyślawszy ten temat, uznałam, że podzielę się tworami kultury, które u mnie zaliczają się do tej kategorii.

➝ Nie wiesz, czym jest comfort culture? Sięgnij do tekstu Comfort culture, czyli kultura niosąca pocieszenie, aby lepiej zrozumieć to zjawisko!

SERIALE


Mam wrażenie, że osoby śledzące mnie od dawna, domyślają się, jaki będzie pierwszy serial, o którym tutaj opowiem. Nieustająco powracam do jednej produkcji sprzed lat, której odcinki widziałam wiele, wiele razy, a i tak mi się nie nudzą. Kochane kłopoty to dla mnie serial, który stanowi po pierwsze, opcję, aby obejrzeć coś lekkiego, gdy mam zły humor; a po drugie, jest zapchajdziurą, gdy nie chce mi się zaczynać nowego serialu. Czasami nie wiem, co wybrać jako następne (np. teraz jestem w takim stanie), ale chcę coś obejrzeć do śniadania, obiadu albo w krótkiej przerwie od pracy. Nie mam czasu na film (czasem nawet nie dam rady obejrzeć jednego odcinka), więc... oglądam znane na pamięć Kochane kłopoty.

Inną produkcją, do której lubię wracać, gdy mam gorszy nastrój są Przyjaciele, którzy zawsze potrafią mnie rozbawić. Dla mnie jest to produkcja, która wywołuje salwy śmiechu. I chociaż wiem, że nie dla wszystkich jest to zabawne, w moim domu jest to podstawowy serial, który ogląda się w ramach odstresowania.
seriale

KSIĄŻKI


Jest kilka serii, do których regularnie wracam, mimo że czytałam je parę razy. Co ciekawe, nie pochodzą one spod pióra mojego ulubionego autora (Brandona Sandersona). O wiele więcej pocieszenia przynoszą mi powieści obyczajowe niż epickie, potężne high fantasy

Dlatego też najczęściej sięgam po cykl Ania z Zielonego Wzgórza. Dla wielu osób: zmora z lat szkolnych. Dla mnie: powieści, które sprawiają, że myślę lepiej o ludziach i świecie, uśmiecham się, a moje serduszko przyjemnie się rozgrzewa. Historia rudowłosej dziewczynki z Wyspy Księcia Edwarda jest urocza i będę ją polecać w nieskończoność (dlatego jeżeli jeszcze jej nie czytaliście, bo pamiętacie to jako lekturę szkolną: dajcie jej drugą szansę, naprawdę warto).

Oprócz tego często wracam do książek obyczajowych z gatunku New Adult. Jeżeli trafiłam na coś, co mnie rozbawiło albo uznałam za ciekawe czy całkiem niezłe, zapamiętuję te tytuły. Tym sposobem kilkukrotnie przeczytałam Lato koloru wiśni i Zimę koloru turkusu (Wiosna koloru słońca już czeka na swoją kolej!) czy książki Lindy Kage, która stworzyła historię tak obszerną w bohaterów, że na własnej stronie internetowej ma oś czasu wydarzeń oraz drzewo genealogiczne. I ten fakt mnie nieustająco rozczula.
książki comfort

FILMY


Co ciekawe, w tej kategorii najtrudniej wybrać mi coś, do czego często wracam. W pozostałych zakresach bez zawahania wpisywałam utwory kultury, ale tutaj miałam moment, gdy nie byłam tego pewna. Po chwili namysłu, uświadomiłam sobie jednak, że są produkcje, do których z miłą chęcią wracam raz po raz.

Na pierwszym miejscu, co pewnie nikogo nie zdziwi, jest Harry Potter. Regularnie włączam sobie wybraną losowo część i na poły ją oglądam, na poły tylko słucham, robiąc coś zupełnie innego. Seria ta kojarzy mi się z dzieciństwem i wzbudza we mnie pozytywne wspomnienia. Zawsze robi mi się ciepło na sercu, gdy to oglądam i zawsze znajduję coś drobnego, co przeoczyłam wcześniej.

Wracam również bardzo regularnie do filmu Jak stracić chłopaka w 10 dni, bodaj mojej ulubionej komedii romantycznej oraz Ocean's Eleven: Ryzykowna gra. Obydwie te produkcje są zabawne i nieważne, ile razy je zobaczę, zawsze potrafią mnie rozbawić albo zaciekawić. I jestem przekonana, że jeszcze wiele, wiele razy będę do nich wracać w przyszłości.
popcorn filmy

YOUTUBERZY


Nie spodziewałam się, że będę miała YouTuberów, którzy stanowią dla mnie jakieś pocieszenie, ale tak się dzieje. Jest dwóch twórców publikujących codziennie, do których raz na jakiś czas lubię wrócić, aby totalnie oderwać się od rzeczywistości. (I może właśnie przez to, że publikują codziennie, nie zdarzyło się, bym nie miała czego oglądać). Co ciekawe, obydwoje są graczami i to właśnie fragmenty swoich rozrywek publikują w internecie.

Pierwszym z nich jest CallMeKevin, człowiek, który żadnej gry nie traktuje poważnie i próbuje w nie grać najmniej zgodnie z zasadami. Bardzo często ma dość psychopatyczne zagrywki oraz próbuje utrudniać grę innym graczom. Tym sposobem dochodzi do wielu komicznych sytuacji, które często podnoszą mnie na duchu. Ale chyba najbardziej lubię, gdy Kevin gra z innymi ludźmi, bo wtedy towarzyszy temu najwięcej humoru.

Z kolei drugą osobą, której lubię czasami bezmyślnie słuchać jest lilsimsie. Amerykanka, która gra w serię The Sims. Przede wszystkim buduje tam domy i nawet jeżeli ja nie grałam Simsy od pięciu tysięcy lat, i tak czasami lubię sobie popatrzeć, jak coś buduje albo opowiada o swoim życiu. Jest w tym coś relaksującego, co pozwala mi po trudnym dniu, gdy nie mam na nic siły, oderwać się od świata na te kilkanaście minut.
youtuberzy comfort

CO JESZCZE?


Do swoich comfort culture zaliczam również kompilacje wywiadów z lubianymi przeze mnie aktorami czy muzykami. Nie raz oglądałam podobne zbitki fragmentów wypowiedzi od aktorów, którzy grają w Marvel Cinematic Universe. Niektórzy twórcy internetowi wybierają najciekawsze momenty, zbijają je w jeden krótki filmik, a potem publikują ku mojej uciesze.

Zresztą nie tylko to sprawia, że doceniam internetowych twórców. Choć trudno mi wybrać jednego ulubionego, to bez wątpienia lubię zanurzyć się w świecie fanvidów. Gdy obejrzę dobry serial albo film, zazwyczaj szukam fanowskich filmików, bo niektórzy ludzie potrafią zrobić je w naprawdę fenomenalny sposób.

A co Wy uznajecie za swoje comfort culture w tych kategoriach?

Komentarze

  1. To mniej więcej jak i ja. 3majmy się i strzeżmy się uCORONOVania

    OdpowiedzUsuń
  2. Uwielbiam Anię z Zielonego Wzgórza.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ania z Zielonego Wzgórza jest bardzo uniwersalna 😊 Ciekawy post

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja mogę wracać nieskończenie razy do Stephena Kinga i serialu Pamiętniki Wampirów.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja akurat nie mam ulubionej komedii romantycznej, ale naprawdę je lubię. Podobnie jak romanse :D A co ciekawe, nie oglądałam nigdy żadnego filmu o wampirach, albo gdzieś przelotnie kilka minut :D
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  6. Jeśli chodzi o serial to ciężko powiedzieć. Też lubię wracać do Friends. W kategorii filmów jest to Trylogia LOTR. YouTube nie oglądam, ale lubię wracać do konkretnych wywiadów.

    OdpowiedzUsuń
  7. Aż mam ochotę stworzyć własny tekst o mojej części comfort culture! Będę musiała się nieco nad tym zastanowić, ale bez problemu mogę podać mój comfort serial - "Niania". Lubię wracać do tych żartów, to taki mój kawałek dzieciństwa, gdy oglądałam półleżąc na podłodze, oparta o tapczan.

    OdpowiedzUsuń
  8. Fajne podsumowanie ^^ nie sądziłam że tak często czytasz Anie z ZW choć ja pewnie że 3 razy ja przeczytałam:)

    OdpowiedzUsuń
  9. W obecnej sytuacji i stanie psychicznym większości społeczeństwa to świetny pomysł odpowiedzieć na to pytanie! U mnie też będzie to Sanderson i high fantasy, ale też inteligentne science fiction (może być klasyka) oraz seriale z obu gatunków.

    OdpowiedzUsuń
  10. Ciekawe!

    Mi odwrotnie najłatwiej byłoby wybrać filmy ^^

    OdpowiedzUsuń
  11. Hm. Ja mam dużo takich filmów, do których bardzo lubię wracać, głównie animacje, trochę hitów Netflix, ale głównie są to te, w których śpiewają albo tańczą, bo to jest coś, co zawsze wywoła uśmiech :D. Książki w sumie nie, dopiero w tym roku faktycznie wróciłam do książek i są to moje dwie najukochańsze serie fantasy dla młodzieży <3. Seriale - Julie and the Phantoms, jedyny ^.

    Zgadzam się totalnie z YT! Na gorsze dni mega lubię takie kompilacje z The Voice i talent show, ale mam też swoje ulubione wywiady :). Kojarzysz może ten, gdzie Chris Evans ze swoim bratem są chyba u Fallona i odpowiadają na pytania na temat tego drugiego, a potem ma zgadnąć, o czym mówili? Zawsze mnie rozbawi :D

    OdpowiedzUsuń
  12. Piękny blog. Obserwuję
    Zapraszam do siebie
    https://sorpresaofficial.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  13. Z seriali uwielbiam wracać do starych kryminalnych, chociaż znam je na pamięć, a z filmów to najczęściej do ekranizacji np. "Wiele hałasu o nic" ;)

    OdpowiedzUsuń

Publikowanie komentarza

Copyright © Kulturalna meduza