„Wezwij sokoła‟ – Maggie Stiefvater [recenzja]

wezwij sokoła recenzja
Ronan Lynch jest śniącym. Potrafi wyciągać ze swoich snów zarówno wspaniałości, jak i koszmary, i przenosić je do swojej rzeczywistości.

Jordan Hennessy jest złodziejką. Im bardziej zbliża się do wyśnionego przedmiotu, którego poszukuje, tym bardziej nierozerwalnie się z nim wiąże.

Carmen Farooq-Lane jest łowczynią. Jej brat był śniącym... i zabójcą. Na własne oczy widziała, jakie skutki może przynieść śnienie śniącemu. Obserwowała też szkody, jakie potrafią wyrządzić śniący. To jednak nic w porównaniu z apokalipsą, jaka wkrótce ma się rozszaleć...

Bardzo dobrze wspominam Króla kruków Stiefvater. To cykl, który wciąga, pochłania i zapada w pamięć. A że moim ulubionym bohaterem był właśnie Ronan... nie mogłam się doczekać premiery Wezwij sokoła. I może na wstępie odpowiem już na pytanie: czy można czytać Wezwij sokoła bez znajomości Króla kruków? Osobiście bym to odradzała. Chociaż niektóre wątki z Króla kruków są mniej lub bardziej wyjaśnione w Wezwij sokoła, to wiele rzeczy można sobie zaspoilerować... Nie wspominając o tym, że nie wszystko jest szczegółowo wyjaśnione, więc czytelnik może czuć się zagubiony. Można mocno odczuć, że to spin-off serii, którą warto znać. Zatem przed lekturą Wezwij sokoła, polecam Króla kruków

Przechodząc jednak do rzeczy... Wszystkie książki, które wyszyły spod pióra Stiefvater mają w sobie niesamowitą magię. Jej powieści charakteryzują się niepowtarzalnym urokiem. Nie spotkałam jeszcze autora, który dawałby mi tak wszechogarniające poczucie, że magia istnieje naprawdę. I nawet do końca nie potrafię nazwać tego, co robi Stiefvater. To bliżej nieokreślone uczucie, ale towarzyszy mi ono przy każdej jej powieści. Nie inaczej było w przypadku Wezwij sokoła, który znowu pozwolił mi poczuć, że jeżeli tylko wyciągnę dłoń, będę mogła sięgnąć do magicznego świata, który znajduje się tuż obok.

A może znaczenie ma tutaj oniryzm? Stiefvater serwuje czytelnikowi wgląd w koszmary, marzenia senne oraz ich przełożenie na rzeczywistość. Bohaterowie zastanawiają się, co jest prawdziwe, a co niemożliwe. Sny oraz ich wytwory wyzierają z każdej strony tej powieści. Przerzucając kolejne strony, człowiek wstrzymuje oddech, wyobrażając sobie te wszystkie niesamowite twory, które zrodziły się w głowie autorki. Może moja sympatia do tego wynika z faktu, że sama zawsze lubiłam śnić, a w Wezwij sokoła sny mają ogromne znaczenie...

Ronan jest śniącym, co oznacza, że potrafi wyciągnąć ze swoich snów przedmioty (oraz żywe istoty), a następnie sprowadzić je do świata na jawie. I gdy jego chłopak oraz przyjaciele wyjeżdżają na studia, zostaje sam z myślami, że jego życie niejako zawsze będzie podporządkowane snom. Okazuje się jednak, że nie jest jedynym śniącym. Jest ich wielu, a wszyscy zdaniem tajemniczej grupy Moderatorów stanowią niesłychane zagrożenie dla świata. Bowiem któryś ze śniących doprowadzi do końca świata. A to oznacza, ze wszystkich śniących należy się pozbyć...

Ten fakt stanowi główną oś fabularną. Oprócz niej zastaniemy jednak wiele innych dodatkowych wątków. Oto Ronan oraz jego brat, Declan, próbują lepiej zrozumieć tajemnice, które ukrywał ich ojciec. Okazuje się, że Niall Lynch miał wiele sekretów, które mogą mieć ogromny wpływ na życie jego synów. W międzyczasie fałszerka, Hennessy krzyżuje swoje drogi z braćmi Lynch za sprawą tajemniczego obrazu. Och, no i nie zapominajmy o Brydzie, tajemniczym śniącym, który nawiedza Ronana....

To wszystko sprawia, że akcja jest bardzo, bardzo wciągająca. Bohaterowie odkrywają kolejne tajemnice, poznają się, szukają sposobów na rozwiązanie wspólnych problemów. Gdzieś na drugim (a może nawet trzecim) planie majaczą wątki romantyczne. Na pierwszym jednak jest wizja końca świata, strach przed snami oraz pragnienie, aby te sny zrozumieć. Nie powiedziałabym, że powieść zawiera dużo zwrotów akcji, ale bez wątpienia nie można się nudzić. Świat Stiefvater jest magiczny, a historia naprawdę angażująca.

Porywający są również bohaterowie. Ronan Lynch to świetna postać, którą zawsze lubiłam. Jest niebanalny, bezczelny, zraniony i... po prostu dający się lubić. Pod całą tą fasadą złośliwości ma wielkie serce i troszczy się o rodzinę czy przyjaciół. Poznajemy również nieco lepiej Declana, starszego brata Ronana. Wcześniej był niewiele znaczącym bohaterem. Teraz jednak mamy okazję zajrzeć do jego umysłu, serca oraz duszy. I wszystkie trzy są ciekawe. Jednak chyba największą ciekawostkę stanowią Hennessy oraz Jordan. A właściwie (nie oszukujmy się) Jordan. To ona jest (w moim przekonaniu) najbardziej niejednoznaczna i intrygująca. I mam nadzieję, że spotkają ją same dobre rzeczy.

Podsumowując, Wezwij sokoła to świetny powrót do świata śniących, linii mocy oraz magicznych lasów. Tęskniłam do Ronana oraz reszty jego przyjaciół bardziej, niż się tego spodziewałam. Jeżeli zatem czytaliście Króla kruków, czym prędzej sięgnijcie po Wezwij sokoła. A jeżeli cykle te są Wam nieznane... Król kruków stanowi świetny początek przygody.

W PIGUŁCE:
| fantastyka | urban fantasy | magia | Stany Zjednoczone | oniryzm | akcja | spin off | 
wezwij sokoła cytat
Za egzemplarz dziękuję:

Komentarze

  1. Poczekam na propozycję spoza tego gatunku czytelniczego.

    OdpowiedzUsuń
  2. Najpierw muszę nadrobić inną serię tej autorki.
    Książki jak narkotyk

    OdpowiedzUsuń
  3. No patrz, a ja właśnie przeczytałam "Wezwij sokoła" bez znajomości "Króla kruków". To teraz będę musiała nadrobić!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie! Nie byłaś zagubiona w trakcie lektury?

      Usuń
  4. Ta seria jeszcze przede mną, ale z chęcią nadrobię ;)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  5. Czaję się na tą książkę, ale ktoś (chyba nawet ty!) mi mówił już wcześniej, że lepiej czytać po kolei. Więc sięgnę! Tylko nadrobię wcześniejsze :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie w odpowiedniej kolejności! Zacznij od "Króla kruków" :)

      Usuń

Publikowanie komentarza

Copyright © Kulturalna meduza